Każdy z nas zna kogoś, kto niemal zawsze się spóźnia, każe nam czekać na siebie w restauracji czy przychodzi na imprezę jako ostatni. Niestety, czasem to właśnie my sami jesteśmy tą osobą. Choć chroniczne spóźnianie się trudno usprawiedliwić, psychologowie podkreślają, że w wielu przypadkach nie wynika ono ze złej woli czy braku szacunku, lecz z określonych mechanizmów psychicznych.
Jednym z nich jest zjawisko nazywane „ślepotą czasową”. Chivonna Childs, psycholożka z Cleveland Clinic, tłumaczy, że osoby dotknięte tym problemem mają tendencję do przeceniania ilości czasu, jaką faktycznie dysponują. Wychodząc z domu, myślą: jeszcze włączę zmywarkę, jeszcze sprawdzę jedną rzecz, zdążę zrobić coś dodatkowego. W efekcie wychodzą później, niż planowały, często nawet nie zauważając, kiedy minęły kolejne minuty.
Ślepota czasowa bywa powiązana z określonymi trudnościami natury psychicznej. Depresja, stany lękowe czy ADHD mogą sprawiać, że ocena upływu czasu staje się zaburzona, a koncentracja na priorytetach - utrudniona. Nie oznacza to jednak, że każda osoba spóźniająca się zmaga się z problemami zdrowia psychicznego. Czasem przyczyna jest bardziej uniwersalna.
Psychologowie mówią wówczas o tzw. błędzie planowania. Allen Bluedorn, profesor z University of Missouri i autor badań nad zarządzaniem czasem, zwraca uwagę, że ludzie mają naturalną skłonność do zakładania, iż ich plan zrealizuje się idealnie. W praktyce regularnie nie doszacowujemy, ile czasu zajmą nam codzienne czynności. U niektórych to niedoszacowanie jest niewielkie, u innych powtarza się tak często, że spóźnienia stają się normą.
Zrozumienie przyczyn nie zwalnia jednak z odpowiedzialności. Chivonna Childs podkreśla, że długotrwałe spóźnianie się może poważnie nadwyrężyć relacje. Z czasem pojawia się frustracja, poczucie bycia lekceważonym, a nawet utrata zaufania. Psycholożka Pauline Wallin w rozmowie z National Geographic zauważa, że umówienie się na konkretną godzinę jest w gruncie rzeczy formą niepisanej umowy. Jeśli jedna strona regularnie jej nie dotrzymuje, naruszenie zaufania nie dotyczy tylko jednej sytuacji, lecz często całej relacji.
Dobra wiadomość jest taka, że nad spóźnianiem się można pracować. Specjaliści sugerują proste strategie, które pomagają odzyskać kontrolę nad czasem. Dla jednych skuteczne będą alarmy i przypomnienia, dla innych przygotowanie rzeczy wieczorem na następny dzień lub świadome dodawanie „buforu czasowego” do każdego planu. Kluczowe jest jedno: zauważyć problem i potraktować go poważnie, nie tylko jako drobną wadę charakteru, lecz jako nawyk, który realnie wpływa na innych.
Bo punktualność to nie tylko kwestia zegarka. To także sygnał, jak bardzo cenimy czas — własny i cudzy.