Ulubiony żel pod prysznic, balsam czy perfumy mogą zawierać substancje, których nazw próżno szukać na etykiecie. Niektóre związki wykorzystywane w kompozycjach zapachowych budzą zainteresowanie naukowców ze względu na ich możliwy wpływ na gospodarkę hormonalną, drogi oddechowe, a także potencjalny związek z rozwojem niektórych nowotworów.
O rosnących obawach związanych ze składnikami produktów zapachowych mówił w wywiadzie dla WGN dr Brian Helfand, urolog-onkolog z Endeavor Health. Jak podkreślił, nie chodzi o to, że używanie pachnącego żelu pod prysznic bezpośrednio powoduje raka. Więcej pytań budzi regularna, długotrwała ekspozycja na niektóre substancje chemiczne obecne w takich produktach.
Wiele intensywnie pachnących kosmetyków zawiera mieszaniny syntetycznych substancji zapachowych, konserwantów i stabilizatorów. Część z nich może działać drażniąco lub wpływać na układ hormonalny.
Substancje zaburzające funkcjonowanie układu hormonalnego mogą ingerować w naturalne działanie hormonów, które odgrywają ważną rolę m.in. we wzroście, metabolizmie i procesach rozrodczych. Hormony mają również znaczenie w rozwoju niektórych nowotworów hormonozależnych.
Nie wszystko znajdziemy na etykiecie
Dodatkowym problemem jest to, że konsument nie zawsze wie dokładnie, jakie substancje znajdują się w używanym przez niego produkcie. Jak wyjaśnia Helfand, część składników kompozycji zapachowych nie musi być wyszczególniona osobno na etykiecie.
Wśród substancji, na które zwraca uwagę lekarz, znajdują się ftalany. Są one wykorzystywane m.in. po to, aby zapach produktu utrzymywał się dłużej. Badania sugerują, że niektóre ftalany mogą wpływać na prawidłowe funkcjonowanie i sygnalizację hormonów. Naukowcy analizują również, czy długotrwała ekspozycja może mieć znaczenie dla ryzyka nowotworów hormonozależnych, choć wyniki badań dotyczących ludzi nie dają na razie jednoznacznych odpowiedzi.
Kolejną grupą są parabeny, czyli konserwanty chroniące kosmetyki przed rozwojem bakterii. Niektóre z nich mogą w niewielkim stopniu naśladować działanie estrogenu – hormonu związanego m.in. z rozwojem części nowotworów piersi i układu rozrodczego. Także w tym przypadku bezpośredni wpływ typowej ekspozycji na ryzyko zachorowania na raka nie został jednoznacznie ustalony.
Lekarz zwraca również uwagę na konserwanty uwalniające formaldehyd. Stosuje się je, aby zapobiegać zanieczyszczeniu produktu mikroorganizmami. Mogą one stopniowo uwalniać niewielkie ilości formaldehydu. Substancja ta jest uznanym czynnikiem rakotwórczym przy odpowiednio wysokim poziomie ekspozycji, szczególnie zawodowej i poprzez wdychanie. Ilości uwalniane przez pojedyncze kosmetyki są jednak zazwyczaj znacznie mniejsze.
Na liście znajdują się także lotne związki organiczne (VOC). Produkty zapachowe mogą uwalniać je do powietrza, przez co u niektórych osób mogą podrażniać drogi oddechowe i pogarszać jakość powietrza w pomieszczeniach.
Najwięcej pytań budzi długotrwała ekspozycja
Helfand podkreśla, że w przypadku wielu z tych substancji problemem nie musi być pojedyncze użycie kosmetyku, ale powtarzająca się ekspozycja. Człowiek może mieć z nimi kontakt każdego dnia poprzez perfumy, żele pod prysznic, szampony, balsamy, dezodoranty czy inne produkty zapachowe.
Jednocześnie warto zachować ostrożność przy interpretowaniu dostępnych badań. Sam fakt, że dana substancja może wpływać na gospodarkę hormonalną albo że przy wysokiej ekspozycji wykazuje działanie rakotwórcze, nie oznacza automatycznie, że zwykłe używanie zawierającego ją kosmetyku prowadzi do nowotworu. W przypadku części związków badania nad wpływem typowej, codziennej ekspozycji na ludzi nadal nie przynoszą jednoznacznych wyników.
Osoby, które chcą ograniczyć kontakt z potencjalnie problematycznymi substancjami, mogą przede wszystkim zmniejszyć liczbę intensywnie perfumowanych produktów używanych każdego dnia i częściej wybierać kosmetyki bezzapachowe. Warto też zwracać uwagę na skład produktu, choć określenie „fragrance” lub „parfum” na etykiecie może obejmować mieszaninę wielu różnych substancji.