„Czerwone Jabłuszko” na Jackowie zamknęło swoje podwoje
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

Udostępnij swoim znajomym:

Po trzydziestu latach kolejny symbol polskości Jackowa, popularna restauracja „Red Apple Buffet” w centrum tej dzielnicy została zamknięta. Była to jedna z pierwszych tego typu jadłodajni w rękach Polaków.

Niewątpliwym przyczynkiem do podjęcia przez właścicieli Annę i Ferdynanda Hebal takiej decyzji, jest obserwowany od lat kilku lat odpływ naszych rodaków z tej dzielnicy. Amatorom serwowanych tam pysznych potraw pozostała druga placówka tej sieci znajdująca się przy zbiegu ulic Devon i Milwaukee w Niles.

„Lata, lata temu, w poprzednim jeszcze wieku, zdecydowaliśmy z mężem, że coś trzeba zrobić w tym kraju. Mieliśmy masarnię i sklep warzywno-wędliniarski. Chyba jako pierwsi robiliśmy w Wietrznym Mieście kiełbasę „swojską” i „weselną”. Mieliśmy rewelacyjnego, wykształconego rzeźnika z Poznania, magistra od technologii żywienia, który przez rok pracował z nami. Przed powrotem do kraju zdradził nam wiele różnych tajemnic dobrego masarza. Robiliśmy rewelacyjne wyroby i postanowiliśmy, że będziemy gotować. Obok naszego sklepu był budynek po „Baryłeczce” koło „Polanexu”. Zdecydowaliśmy się wziąć to miejsce. Zrobiliśmy taką reklamę, że „cykały” zegary odmierzające czas do otwarcia (…). W dniu otwarcia karmiliśmy naszych gości za darmo. Były tłumy ludzi. Pan Mietek, nasz kucharz, który szlify zdobywał pływając na statku handlowym, potrafił praktycznie wszystko, nawet piec rewelacyjne torty, dwoił się i troił, żeby nikt nie wyszedł głodny. Cokolwiek spod jego ręki wychodziło, było po prostu wspaniałe. Wtedy nie było takiego wyboru jak teraz w „Czerwonym Jabłuszku”. W 1989 roku było ileś tam dań, tych bardziej typowych. Była kura pieczona, kotleciki schabowe, klopsiki, rozpływające się w buzi przepyszne sznycelki. Kapustę pan Mietek robił taką, że głowa ”odpada”, sałatki, mizerię, buraczki. Wszystko wspaniałe, pyszne i zdrowe. Można było jeść do syta za $3.85” – wspominała początek biznesu Anna Hebal, podczas rozmowy w drugiej, założonej rok później tego samego typu restauracji, położonej przy 6474 N. Milwaukee.

Restauracja na Jackowie przeżywała prawdziwe oblężenie pod koniec minionego wieku. Bywało w niej wielu znanych ludzi. Stołowali się piosenkarze, muzycy i aktorzy z Polski, którzy występowali w pobliskich klubach. Nie brakowało wizyt amerykańskich polityków. Żywili się nasi rodacy pracujący u kontraktorów. Odwiedzały lokal wycieczki. W dowód uznania legislatura stanowa przyznała właścicielom specjalny dyplom, który zdobił wejścia do obydwu restauracji. Frontony lokal „Czerwonego Jabłuszka” upiększały malowidła nawiązujące do historii Polski i jej sławnych synów jak Kościuszko, Chopin, Pułaski. Po zamknięciu słynnej restauracji „Orbit” Tadeusza Kowalczyka, sklepów „Syrena” państwa Haruzów „Czerwone Jabłuszko”, kolejny symbol polskości Jackowa, przeszło do historii.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak