----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

15 września 2025

Udostępnij znajomym:

Zabójstwo konserwatywnego działacza Charliego Kirka ponownie rozbudziło obawy, że Stany Zjednoczone wkraczają w nową epokę przemocy politycznej. Jednak tym, co najbardziej niepokoi badaczy, jest tempo, w jakim opinia publiczna przechodzi nad podobnymi wydarzeniami do porządku dziennego. Dane pokazują, że Amerykanie coraz szybciej tracą zainteresowanie kolejnymi atakami, jakby stopniowo znieczulali się na polityczne mordy i zamachy.

Ogień podłożony w kwietniu w rezydencji gubernatora Pensylwanii przeszedł niemal niezauważony w prasie ogólnokrajowej. W czerwcu zamach w Minnesocie, w którym zginęła demokratyczna posłanka i jej mąż, spadł z czołówek mediów w ciągu kilku dni. Gdy ubiegłego lata doszło do zamachu na Donalda Trumpa, wstrząsnęło to całym krajem. Ale gdy kilka tygodni później inny napastnik spróbował go zastrzelić na polu golfowym, historia zniknęła z obiegu medialnego w tempie błyskawicznym.

Analiza „Politico” oparta na danych z Google i przeglądzie pierwszych stron gazet pokazuje wyraźny trend: każdy kolejny atak przykuwa uwagę na krócej, a cykl medialny liczony jest nie w tygodniach, lecz w dniach. „Badania nad przemocą w mediach jasno pokazują, że pierwsza reakcja emocjonalna bywa gwałtowna, ale z czasem, wraz z kolejnymi ekspozycjami, emocje słabną” – tłumaczy Karyn Riddle, profesor komunikacji z Uniwersytetu Wisconsin.

Skala zagrożenia jest bezprecedensowa w najnowszej historii. Celem ataków stali się prezydenci i kandydaci, sędzia Sądu Najwyższego, kilku gubernatorów, byli spikerzy Izby Reprezentantów i szeregowi ustawodawcy stanowi. Policja Kapitolu odnotowała dramatyczny wzrost gróźb pod adresem kongresmenów: z 3,9 tys. w 2017 roku do 9,5 tys. w 2024. „Aby znaleźć podobny poziom przemocy wobec polityków, trzeba sięgnąć do czasów sprzed wojny secesyjnej” – zauważa historyk Matt Dallek z George Washington University.

Jeszcze kilkanaście lat temu podobne wydarzenia trwale zapisywały się w świadomości narodowej. Po zamachu na kongresmenkę Gabby Giffords w 2011 roku, w którym zginęło sześć osób, „New York Times” przez ponad tydzień nie zdejmował tej sprawy z pierwszej strony. Giffords stała się symbolem walki z przemocą z użyciem broni. Dziś jednak podobne dramaty szybko giną w natłoku wiadomości, a zainteresowanie internautów – mierzone skokami wyszukiwań w Google – spada niemal natychmiast po początkowym wybuchu emocji.

Podobny los spotkał zamach na kongresmenów republikańskich podczas meczu baseballowego w 2017 roku czy brutalny atak na Paula Pelosiego, męża ówczesnej spikerki Izby Reprezentantów, w 2022 roku. Oba wydarzenia błyskawicznie zniknęły z czołówek i pamięci społecznej.

Zabójstwo Charliego Kirka może jednak zostać odebrane inaczej. Zdaniem badaczy kluczowy jest tu drastyczny charakter samej sceny – atak został uchwycony na żywo i błyskawicznie obiegł media społecznościowe. „Graficzność przemocy ma ogromne znaczenie” – mówi profesor Riddle. „Tego rodzaju brutalne obrazy wciąż są wstrząsające, bo nie mieliśmy dotąd wielu przykładów tak jawnego, krwawego mordu transmitowanego na oczach opinii publicznej”.

Czy jednak nawet tak dramatyczne wydarzenie zostanie na dłużej w pamięci Amerykanów? Odpowiedź na to pytanie może przesądzić o tym, czy Stany Zjednoczone stoją u progu nowej ery politycznej przemocy, do której społeczeństwo zaczyna się niebezpiecznie szybko przyzwyczajać.

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor