Prezydent Donald Trump ogłosił w zeszłym tygodniu start nowej platformy TrumpRx, zapowiadając ją jako jedno z najbardziej przełomowych przedsięwzięć w historii amerykańskiej ochrony zdrowia. Według jego słów program ma przynieść „największą redukcję cen leków na receptę w historii – wielokrotnie większą niż dotychczasowe”. Entuzjastyczne deklaracje szybko jednak zderzyły się z chłodną oceną ekspertów, którzy zaczęli analizować, kto faktycznie może na TrumpRx skorzystać i w jakim zakresie.
Zniżki, które nie zawsze oznaczają oszczędność
TrumpRx oferuje obecnie kupony rabatowe na 43 leki, z obniżkami od 33 do nawet 93 procent względem cen katalogowych. Program obejmuje preparaty stosowane m.in. w leczeniu otyłości, chorób układu oddechowego, problemów z płodnością, dolegliwości pęcherza czy objawów menopauzy. Już na pierwszy rzut oka brzmi to imponująco, ale szczegóły szybko komplikują obraz.
Specjaliści od polityki zdrowotnej zwracają uwagę, że ceny uzyskiwane dzięki kuponom TrumpRx często są wyższe niż te, które pacjenci płacą w ramach standardowego ubezpieczenia zdrowotnego. Juliette Cubanski z fundacji Kaiser Family Foundation podkreśla, że dla osób posiadających ubezpieczenie realny koszt „z własnej kieszeni” bywa niższy niż promowana, obniżona cena katalogowa na stronie TrumpRx. Jej zdaniem pacjenci powinni zawsze porównać ofertę programu z warunkami własnej polisy, zanim uznają ją za korzystniejszą.
Jednocześnie Cubanski zaznacza, że część leków dostępnych w TrumpRx – na przykład środki na odchudzanie czy procedury in vitro – bywa słabo refundowana lub w ogóle nieobjęta ubezpieczeniem. W takich przypadkach program może faktycznie oznaczać oszczędność dla szerszej grupy Amerykanów, zwłaszcza tych z ograniczonym zakresem ochrony zdrowotnej.
Markowe leki kontra tanie generyki
Istotnym ograniczeniem TrumpRx jest fakt, że platforma obejmuje wyłącznie markowe wersje leków sprzedawane bezpośrednio przez producentów, którzy podpisali z administracją umowy w ramach zasady „najbardziej uprzywilejowanego kraju” (most favored nation, MFN). Tymczasem wiele z tych preparatów ma na rynku znacznie tańsze odpowiedniki generyczne.
Dobrym przykładem jest Protonix firmy Pfizer, reklamowany na TrumpRx jako przeceniony o 55 procent – z ponad 447 dolarów do około 200 dolarów za miesięczną kurację. Tymczasem jego generyczny odpowiednik, pantoprazol, można kupić za $10,47 przy użyciu popularnych kuponów aptecznych, a nawet bez nich kosztuje on wielokrotnie mniej niż oferta TrumpRx (nieco mniej niż 80 dolarów). Podobnie wygląda sytuacja w przypadku leku Tikosyn na zaburzenia rytmu serca, którego generyczna wersja dostępna jest za ułamek ceny promowanej na nowej platformie.
Nie jest to zjawisko marginalne. Według danych Food and Drug Administration, już w 2023 roku aż 91 procent wszystkich recept w USA było realizowanych w postaci leków generycznych. To sprawia, że realny wpływ TrumpRx na codzienne wydatki większości pacjentów może być znacznie mniejszy, niż sugerują zapowiedzi.
Katalog kuponów
Część organizacji konsumenckich nie kryje sceptycyzmu. Anthony Wright z FamiliesUSA określił TrumpRx jako „naciągany katalog kuponów”, argumentując, że program nie obniża faktycznie cen leków, a jedynie kieruje pacjentów do istniejących od lat programów producentów przeznaczonych głównie dla osób nieubezpieczonych. Jego zdaniem skala działania platformy jest ograniczona zarówno pod względem liczby leków, jak i grupy odbiorców.
Inni eksperci patrzą na inicjatywę łagodniej. Ashish Jha, były koordynator ds. walki z COVID-19 w Białym Domu za czasów administracji Bidena, uznał TrumpRx za rozwiązanie, które może być bardzo pomocne dla osób pozbawionych ubezpieczenia zdrowotnego. I rzeczywiście – strona TrumpRx.gov jasno informuje, że z kuponów nie mogą korzystać osoby objęte federalnymi programami, takimi jak Medicaid, co wiąże się z amerykańskimi przepisami antykorupcyjnymi dotyczącymi świadczeń refundowanych z budżetu państwa.
Problem w tym, że populacja potencjalnych beneficjentów jest stosunkowo niewielka. Około 8 procent mieszkańców USA nie ma żadnego ubezpieczenia zdrowotnego, a przy obecnej ofercie obejmującej zaledwie 43 leki TrumpRx może realnie pomóc tylko części z nich. Administracja zapowiada wprawdzie rozszerzenie listy preparatów, ale ekonomiści ostrzegają, że sama zasada MFN może w dłuższej perspektywie prowadzić do wzrostu cen wyjściowych nowych leków oraz opóźnień w ich wprowadzaniu na rynki zagraniczne.
Sam Donald Trump przyznał zresztą, że jego polityka cenowa może podnieść koszty leków w innych krajach, jednocześnie obniżając je w Stanach Zjednoczonych.
„Ceny leków w innych krajach wzrosną w wyniku tego, musieli się na to zgodzić” – powiedział. „W wielu przypadkach koszty leków wzrosną dwukrotnie, a nawet trzykrotnie, ale w Stanach Zjednoczonych znacznie spadną”.