Republikańscy kandydaci w Illinois prowadzą kampanię tak, aby nazwisko Donalda Trumpa pojawiało się w niej możliwie rzadko. Podczas Dnia Republikanów na Illinois State Fair, dorocznym festynie stanowym w Springfield, mówcy koncentrowali się przede wszystkim na gubernatorze JB Pritzkerze, kosztach życia oraz problemach etycznych rządzących stanem demokratów.
Dzień wcześniej, podczas swojego dnia, demokraci zastosowali odwrotną strategię. Niewiele uwagi poświęcali republikańskim rywalom, za to ostro krytykowali Trumpa. Obciążali jego cła odpowiedzialnością za wzrost cen, a wojnę z Iranem za droższą benzynę. Obie partie próbują więc przedstawić listopadowe głosowanie jako ocenę polityka przeciwnego obozu.
Koszty życia głównym tematem kampanii
Republikański kandydat na gubernatora Darren Bailey, który po raz drugi zmierzy się z Pritzkerem, przekonywał, że mieszkańcy najbardziej odczuwają rosnące podatki od nieruchomości oraz ceny energii, żywności, ubezpieczeń i opieki nad dziećmi. Odpowiedzialnością obarcza niemal ośmioletnie rządy obecnego gubernatora.
To zauważalna zmiana w porównaniu z kampanią z 2022 roku. Bailey otwarcie przyjął wówczas poparcie obecnego prezydenta i zapowiadał, że rozwinie przed nim w Illinois „czerwony dywan”. Tym razem podczas przygotowanego wystąpienia nie wymienił prezydenta. Unika także mocnego akcentowania kwestii aborcji, deklarując, że jako gubernator nie zamierza wprowadzać nowych ograniczeń.
Kandydat na republikańskiego wicegubernatora Aaron Del Mar apelował, aby wyborcy patrzyli na Springfield, a nie na Waszyngton. Z kolei republikański kandydat na komptrolera Bryan Drew zwracał uwagę, że wydatki stanowego budżetu wzrosły za rządów Pritzkera nominalnie o 40 procent. Liczba ta nie uwzględnia jednak inflacji.
Nowy przewodniczący Partii Republikańskiej w Illinois, Bob Grogan, przekonywał, że zmęczenie wyborców Pritzkerem może okazać się silniejsze niż niechęć do Trumpa. Prezydenta nie ma bowiem w tym roku na karcie wyborczej.
Kandydaci konserwatywnie wskazują ponadto na mapy okręgów uchwalone przez demokratyczną większość, które ich zdaniem utrwalają obecny układ sił.
Wieloletnia przewaga demokratów
Pozycja wyjściowa republikanów pozostaje bardzo trudna. Partia nie kontroluje żadnego urzędu wybieranego w głosowaniu obejmującym cały stan i ma tylko 3 z 17 miejsc przypadających Illinois w Izbie Reprezentantów USA.
W stanowej Izbie Reprezentantów republikanie zajmują obecnie 40 ze 118 miejsc i od 2018 roku pozostają w supermniejszości. W Senacie stanowym mają 19 z 59 mandatów, a status supermniejszości utrzymuje się tam od 2012 roku. Taka przewaga pozwala demokratom podejmować część najważniejszych decyzji bez poparcia drugiej partii.
Ostatnie zwycięstwa republikanów w wyborach stanowych miały miejsce w 2014 roku. Bruce Rauner pokonał wtedy demokratycznego gubernatora Pata Quinna, a Judy Baar Topinka ponownie wygrała wybory na komptrolera. Ostatnim sukcesem GOP w wyborach federalnych obejmujących całe Illinois było zwycięstwo Marka Kirka w wyborach do Senatu USA w 2010 roku.
Demokraci mają także dużą przewagę finansową. Pritzker, miliarder finansujący kampanię z własnych środków, przekazał niedawno 65 milionów dolarów na swój fundusz wyborczy. Pieniądze mogą pomóc zarówno jemu, jak i innym kandydatom partii. Bailey dysponował tymczasem jedynie kilkuset tysiącami dolarów. Republikanie stracili również wsparcie części dawnych dużych darczyńców, między innymi Raunera i Kena Griffina.
Skandale mają pomóc, ale nie wystarczą
Republikańscy liderzy stanowi, John Curran w Senacie i Tony McCombie w Izbie, liczą na zdobycie kilku mandatów, choć muszą też bronić własnych miejsc, szczególnie na przedmieściach Chicago. Jednym z najbardziej wyrównanych może być ponowny pojedynek republikanina Martina McLaughlina z demokratką Marią Peterson. W 2024 roku McLaughlin wygrał zaledwie 47 głosami.
GOP zamierza wykorzystywać również problemy etyczne demokratów, w tym federalny akt oskarżenia wobec stanowej reprezntantki Carol Ammons oraz rezygnację Harry’ego Bentona po raporcie opisującym powtarzające się niewłaściwe zachowania o charakterze seksualnym wobec trzech kobiet. W kampanii pojawiły się także zarzuty byłej współpracownicy członkini Izby Reprezentantów Illinois Amy „Murri” Briel. Kobieta zarzuciła jej niestosowne zachowanie o charakterze seksualnym oraz dostarczanie Adderallu i marihuany. Briel stanowczo odrzuciła te oskarżenia, twierdząc, że wcześniejsze postępowanie inspektora generalnego nie potwierdziło zarzutów.
Liderzy republikanów przyznają jednak, że same skandale nie wystarczą. Partia przez lata koncentrowała kampanie na krytyce byłego przewodniczącego Izby Michaela Madigana, lecz nawet jego oskarżenie, a później skazanie nie przyniosły jej znaczących zwycięstw politycznych. Curran podkreśla, że w rozmowach z kandydatami mieszkańcy najczęściej poruszają podatki, ceny i koszty utrzymania, a nie kwestie etyczne.
O tym, czy strategia republikanów przyniesie rezultaty, zdecydują wyborcy w listopadzie. Przy okazji wyborów powszechnych mieszkańcy Illinois będą głosować nie tylko na kandydatów do Kongresu USA, ale również na gubernatora i inne najważniejsze urzędy stanowe oraz przedstawicieli do obu izb stanowej legislatury.