----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

24 sierpnia 2026

Udostępnij znajomym:

Coraz więcej amerykańskich uczelni oferuje trzyletnie studia licencjackie, które pozwalają szybciej zdobyć dyplom i ograniczyć koszty edukacji. Programy te są przeznaczone przede wszystkim dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na cztery lata nauki – zarówno ze względów finansowych, jak i zawodowych czy rodzinnych.

Jedną z takich osób jest 34-letni Giles Sims. Brak dyplomu wielokrotnie utrudniał mu znalezienie pracy, ale jako mąż i syn wspierający owdowiałą matkę nie mógł na kilka lat zrezygnować z zarobków. Po utracie pracy jako programista stron internetowych rozpoczął trzyletnie studia w Ensign College w Salt Lake City.

Uczelnia ta niedawno ograniczyła liczbę przedmiotów wymaganych na wszystkich kierunkach prowadzących do uzyskania tytułu bachelor’s degree.

„Nie mogę sobie pozwolić na cztery lata poza rynkiem pracy. To wydaje się wiecznością. Perspektywa trzech lat sprawiła, że studia przestały wyglądać aż tak przytłaczająco” – przyznaje Sims.

Skrócone programy szybko zdobywają popularność. Według organizacji badawczej RAND wiosną co najmniej jedna uczelnia oferowała taki kierunek już w 26 stanach.

Zwolennicy przekonują, że jest to odpowiedź na gwałtownie rosnące koszty edukacji oraz szansa dla starszych studentów, którzy muszą łączyć naukę z pracą i obowiązkami rodzinnymi. Krytycy obawiają się jednak, że ograniczenie programu może zubożyć wykształcenie absolwentów, wprowadzić zamieszanie wśród pracodawców oraz utrudnić dalszą naukę i zdobywanie licencji zawodowych.

Amerykańskie Stowarzyszenie Profesorów Uniwersyteckich uważa, że skrócone studia obniżają wartość dyplomu.

„To nie jest innowacja. To zwykłe chodzenie na skróty” – ocenia Todd Wolfson, przewodniczący organizacji.

Mniej zajęć zamiast szybszego tempa

Amerykańskie uczelnie od dziesięcioleci oferują przyspieszone programy pozwalające wcześniej uzyskać dyplom. Studenci rezygnują w nich z długich wakacji, wykorzystują wcześniej zdobyte punkty lub uczestniczą w intensywnych kursach trwających od pięciu do dziesięciu tygodni zamiast całego semestru.

Nadal muszą jednak wykonać tyle samo pracy i zdobyć taką samą liczbę punktów jak osoby studiujące przez cztery lata.

Nowe trzyletnie programy działają inaczej. Do ich ukończenia wystarcza czasami 90 punktów kredytowych, podczas gdy tradycyjny amerykański dyplom bachelor’s degree wymaga zazwyczaj 120. Skrócenie programu o 30 punktów pozwala zakończyć naukę o rok wcześniej.

Trzyletnie studia są powszechne między innymi w Wielkiej Brytanii, Indiach, Francji i we Włoszech. Ich absolwenci mogą jednak napotkać trudności, jeśli chcą kontynuować edukację na amerykańskich uczelniach, które czasami wymagają ukończenia dodatkowych przedmiotów.

Co ciekawe, pierwsze szkoły wyższe w kolonialnej Ameryce, wzorowane na angielskich uniwersytetach w Oksfordzie i Cambridge, również oferowały trzyletnie programy. Czteroletni model upowszechnił się w XIX wieku, częściowo dlatego, że Stany Zjednoczone nie miały wówczas dobrze rozwiniętego systemu publicznych szkół średnich przygotowujących młodzież do studiów.

„Uczelnie musiały właściwie zaczynać od podstaw” – wyjaśnia John Thelin, autor książki „A History of American Higher Education”.

Zmiany w akredytacji otworzyły uczelniom drogę

Pomysł przywrócenia trzyletnich studiów w USA zwrócił większą uwagę w 2009 roku. Robert Zemsky, założyciel Instytutu Badań nad Szkolnictwem Wyższym przy University of Pennsylvania, przekonywał wówczas na łamach „Newsweeka”, że krótsze programy mogłyby zmienić niewydolny system edukacji.

Na przeszkodzie stały jednak wymagania organizacji akredytacyjnych.

„Akredytatorzy mówili: studia to 120 punktów, a nie 90” – wspomina Zemsky.

Do pomysłu powrócono w 2022 roku, gdy coraz większe zaniepokojenie zaczęły budzić koszty szkolnictwa wyższego. Zemsky pomógł utworzyć sieć College-in-3 Exchange, do której dołączyły dziesiątki uczelni poszukujących sposobów na szybsze doprowadzenie studentów do dyplomu.

Pierwsza zgodziła się Northwest Commission on Colleges and Universities. W 2023 roku zatwierdziła programy wymagające mniejszej liczby punktów w Ensign College oraz Brigham Young University-Idaho. Wkrótce podobne decyzje podjęły kolejne organizacje akredytacyjne.

Nie każdy kierunek można łatwo skrócić

Trzy czwarte programów wymagających mniejszej liczby punktów oferują prywatne uczelnie non profit. Wiele z nich jest prowadzonych przez Internet. Najczęściej ograniczana jest liczba przedmiotów do wyboru, a nie zajęć bezpośrednio związanych z kierunkiem studiów.

Najwięcej trzyletnich programów dotyczy biznesu, w tym marketingu i zarządzania. Na kolejnych miejscach znajdują się informatyka oraz nauki o informacji.

Znacznie trudniej skrócić kierunki takie jak inżynieria, które wymagają rozbudowanego programu matematyki. RAND znalazł również zaledwie sześć skróconych programów przygotowujących nauczycieli. W ich przypadku studenci muszą zdobyć praktyczne doświadczenie i spełnić stanowe wymagania dotyczące licencji.

Najwięcej wątpliwości budzą programy przygotowujące do zawodów regulowanych przez poszczególne stany. Indiana Wesleyan zapewnia, że jego kierunki pedagogiczne spełniają wymagania licencyjne obowiązujące w Indianie. Studenci mieszkający w innych częściach kraju muszą jednak samodzielnie sprawdzić, czy dyplom zostanie uznany w ich stanie.

Z raportu RAND wynika również, że programy są tak nowe, iż uczelnie nie wypracowały jeszcze jednolitych zasad przyjmowania ich absolwentów na studia magisterskie i doktoranckie.

Oszczędność może oznaczać ryzyko

Gabriella Staten studiuje marketing cyfrowy na trzyletnim kierunku w Mount Mary University, katolickiej uczelni dla kobiet w Milwaukee. Dwudziestolatka szacuje, że dzięki krótszej nauce zaoszczędzi co najmniej 20 tysięcy dolarów.

Przyznaje, że czasami zastanawia się, czy pracodawcy potraktują jej dyplom równie poważnie jak tradycyjne czteroletnie wykształcenie. Uznała jednak, że o swojej wartości będzie mogła przekonać ich wynikami pracy.

„Nawet jeśli ktoś spojrzy z góry na trzyletnią ścieżkę, swoją pracą mogę udowodnić, że się myli” – mówi.

Zarówno korzyści, jak i zagrożenia dostrzega również 22-letni Wesley Hardy, który studiuje rachunkowość w Ensign College. Podoba mu się, że szybciej rozpocznie pracę zawodową, ale obawia się problemów, jeśli zdecyduje się zdobyć uprawnienia biegłego księgowego.

Wymagania różnią się zależnie od stanu. W wielu z nich do przystąpienia do egzaminu potrzeba co najmniej 120 punktów kredytowych, a do otrzymania licencji – 150. Często oznacza to konieczność kontynuowania nauki na studiach wyższego stopnia.

Prezydent Ensign College Bruce Kusch twierdzi, że rozmawiał z przedstawicielami wielu uczelni i nie spodziewa się, aby absolwenci trzyletnich programów mieli problemy z dalszą edukacją. Hardy nadal nie jest jednak pewien, jak będzie to wyglądało w praktyce.

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

Dorota Zielinski

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor