Początek 2026 roku przyniósł znaczące zmiany dla przedsiębiorców w Chicago. Miasto podniosło opłaty za niektóre licencje biznesowe nawet o 400 procent, co — zdaniem organizacji wspierających przedsiębiorczość — może dodatkowo utrudnić funkcjonowanie małych firm już zmagających się z inflacją, rosnącymi kosztami pracy, opieką zdrowotną i słabszym popytem konsumenckim.
Z danych miejskiego Departamentu Spraw Biznesu i Ochrony Konsumentów wynika, że dwuletnie regulowane licencje biznesowe wzrosły z 250 do 1 000 dolarów od 1 stycznia. Podwyżki obejmują również odnowienia licencji. Z kolei od 1 lutego roczna opłata za licencję dla pojazdów czarterowych i turystycznych została podwojona — z 500 do 1 000 dolarów.
Organizacje przedsiębiorców podkreślają, że zmiany pojawiają się w wyjątkowo trudnym momencie dla lokalnych firm. Elliot Richardson z Small Business Advocacy Council zaznaczył, że przy obecnym zestawie wyzwań podwojenie lub potrojenie opłat licencyjnych jest dla wielu przedsiębiorców poważnym obciążeniem. Dodatkowo część biznesów ucierpiała po jesiennych działaniach federalnych służb imigracyjnych, które ograniczyły dostępność pracowników i klientów w niektórych dzielnicach.
Zaskoczenie przedsiębiorców i chaos informacyjny
Podwyżki szczególnie dotknęły osoby rozpoczynające działalność gospodarczą, dla których koszty wejścia na rynek nagle znacząco wzrosły. Wielu przedsiębiorców wskazuje, że zmiany były dla nich zaskoczeniem, ponieważ informacje o nowych stawkach nie zawsze były od razu widoczne lub jasno komunikowane. W niektórych przypadkach jeszcze w pierwszej połowie stycznia widoczne były wcześniejsze kwoty, a aktualizacje pojawiały się dopiero później, co utrudniało planowanie wydatków i terminowe składanie wniosków.
Przedstawiciele małych firm podkreślają, że sam proces uzyskania licencji już wcześniej był skomplikowany i czasochłonny, a wyższe opłaty dodatkowo zwiększają bariery dla nowych przedsiębiorstw. Szczególnie dotyczy to działalności usługowych działających na niskich marżach — takich jak drobne usługi domowe, działalność kreatywna, korepetycje czy biznesy prowadzone z domu — gdzie nagły wzrost kosztów początkowych może znacząco wpłynąć na decyzję o rozpoczęciu działalności. Pojawiają się również obawy, że wysokie opłaty mogą skłaniać część osób do prowadzenia działalności poza formalnym systemem licencyjnym.
Departament Spraw Biznesowych i Ochrony Konsumentów twierdzi jednak, iż poinformował o aktualizacji wszystkich opłat licencyjnych na swojej stronie internetowej. Zamieścił również nowe informacje o opłatach w swoim biuletynie ze stycznia/lutego, wysłał powiadomienia branżowe i poinformował partnerów współpracujących z małymi firmami.
Miasto broni decyzji i wskazuje na inne metropolie
Władze miasta argumentują, że podwyżki były konieczne, aby utrzymać stabilność finansową i zapewnić finansowanie usług publicznych. Według wspólnego oświadczenia Departamentu Spraw Biznesowych i Biura Zarządzania Budżetem opłaty za wiele licencji nie zmieniały się od 2012 roku, a analiza porównawcza wykazała, że Chicago pobierało niższe stawki niż inne duże miasta.
Urzędnicy podkreślają, że w niektórych przypadkach opłaty w porównywalnych metropoliach są znacznie wyższe — przykładowo typowa licencja dla regulowanego biznesu w Nowym Jorku kosztuje około 1 440 dolarów. Podwyżki zostały zatwierdzone pod koniec ubiegłego roku w trakcie negocjacji budżetowych, co — jak zauważają przedstawiciele organizacji przedsiębiorców — utrudniło szerszą debatę nad zmianami.
Właściciele biznesów zdają sobie sprawę, iż cofnięcie podwyżek jest mało prawdopodobne, jednak apelują, by dodatkowe wpływy zostały przeznaczone na uproszczenie procedur i realne wsparcie małych firm. Podkreślają, że ułatwienie rozpoczęcia działalności gospodarczej sprzyja samodzielności finansowej mieszkańców i zwiększa wpływy podatkowe miasta, dlatego system powinien zachęcać do legalnej działalności, a nie ją utrudniać.