Od lat w Kongresie wraca dyskusja o zakończeniu sezonowych zmian czasu. Większość projektów zakładała pozostawienie na stałe czasu letniego, czyli przesunięcie zegarów o godzinę do przodu. Teraz pojawiła się propozycja bardziej „umiarkowana” – przesunięcie wskazówek tylko o pół godziny i rezygnacja z dwukrotnej zmiany czasu w ciągu roku.
Autorem projektu Daylight Act of 2026 jest kongresmen z Florydy Greg Steube. Ustawa przewiduje, że zegary zostałyby przesunięte o 30 minut do przodu względem obecnego czasu standardowego, a dwukrotne przestawianie czasu przeszłoby do historii.
Zdaniem części ekspertów medycznych takie rozwiązanie byłoby mniej szkodliwe niż wprowadzenie na stałe pełnego czasu letniego, chociaż przestawianie zegarków do przodu jest nadal mniej korzystne dla naszego zdrowia w dłuższej perspektywie. Dr Karin Johnson z American Academy of Sleep Medicine oraz współprzewodnicząca Koalicji na rzecz Stałego Czasu Standardowego podkreśla, że nawet półgodzinne przesunięcie oznaczałoby mniej światła o poranku, a to właśnie poranne światło – jak wskazują badania – najlepiej synchronizuje nasz zegar biologiczny. Jej zdaniem najkorzystniejszym rozwiązaniem dla zdrowia byłoby pozostanie przy stałym czasie standardowym.
Jay Pea z organizacji Save Standard Time zwraca uwagę, że czas standardowy został zaprojektowany tak, by jak najlepiej odpowiadał położeniu geograficznemu względem słońca. Wprowadzenie „połówkowej” strefy czasowej mogłoby natomiast skomplikować funkcjonowanie technologii, transportu i biznesu – zwłaszcza w kontekście międzynarodowym.
Co istotne, w tle toczy się inna debata. Część polityków z Florydy wciąż popiera ustawę Sunshine Protection Act, która zakłada wprowadzenie na stałe czasu letniego w całym kraju. Senat próbował przyspieszyć prace nad tą ustawą w ubiegłym roku, jednak bez powodzenia. Sam Steube jeszcze niedawno wyrażał poparcie dla pełnego czasu letniego, nazywając sezonowe zmiany „bezsensownym rytuałem”.
Projekt Daylight Act of 2026 trafił do Komisji ds. Energii i Handlu w Izbie Reprezentantów i na razie pozostaje na wczesnym etapie prac legislacyjnych. Równolegle inna propozycja – zgłoszona przez kongresmenkę Celeste Maloy – dawałaby poszczególnym stanom możliwość samodzielnego decydowania o całorocznym czasie letnim.
Dyskusja o czasie w Stanach Zjednoczonych wyraźnie przyspiesza. Pytanie jednak pozostaje to samo co od lat: czy ważniejsza jest wygoda, dłuższe jasne wieczory, czy zgodność zegara z naturalnym rytmem dnia i nocy.