----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

20 lutego 2026

Udostępnij znajomym:

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł stosunkiem głosów 6 do 3, że szerokie cła importowe wprowadzone przez prezydenta Donalda Trumpa na podstawie ustawy o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych z 1977 roku były niezgodne z prawem. Wyrok podważa kluczowy element jego polityki handlowej i może mieć ogromne konsekwencje dla budżetu, importerów oraz cen dla konsumentów.

Historyczny wyrok

Sprawa dotyczyła pozwów importerów, którzy zarzucili administracji, że prezydent przekroczył swoje uprawnienia, wykorzystując ustawę o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych z 1977 roku (IEEPA) do nakładania szerokich ceł na towary z wielu krajów.

Opinię większości napisał Prezes Sądu Najwyższego John Roberts; dołączyli do niego Neil Gorsuch, Amy Coney Barrett, Sonia Sotomayor, Elena Kagan i Ketanji Brown Jackson. Zdania odrębne zgłosili Clarence Thomas, Samuel Alito oraz Brett Kavanaugh.

Sąd uznał jednoznacznie, że IEEPA pozwala prezydentowi regulować handel w sytuacjach nadzwyczajnych, ale nie daje prawa do jednostronnego nakładania ceł. Roberts podkreślił, że ustawa nigdy wcześniej nie była używana w taki sposób, a jej treść nie upoważnia do wprowadzania taryf o nieograniczonej skali i czasie obowiązywania.

Orzeczenie obejmuje wszystkie cła wprowadzone na podstawie IEEPA, lecz nie dotyczy taryf sektorowych opartych na innych przepisach, takich jak cła na stal, aluminium czy samochody wynikające z ustawy o ekspansji handlowej z 1962 roku.

Rynki zareagowały optymizmem, choć umiarkowanym, gdyż taka decyzja była oczekiwana. Wkrótce po jej ogłoszeniu indeks S&P 500 wzrósł o około 0,4 proc., a Nasdaq o 0,8 proc.

Spór od początku dotyczył konstytucyjnych kompetencji w sprawie ceł. Konstytucja USA przyznaje prawo ich nakładania Kongresowi, a nie prezydentowi, dlatego wielu prawników uważało, że oparcie szerokich taryf na ustawie o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych będzie trudne do obrony. Sąd Najwyższy odrzucił tę interpretację, wskazując m.in. na zasadę tzw. „major questions”, zgodnie z którą decyzje o ogromnych skutkach gospodarczych wymagają wyraźnego upoważnienia ze strony Kongresu.

Administracja szuka nowych narzędzi celnych

Prezydent Donald Trump zapowiedział szybkie działania mające zastąpić taryfy zakwestionowane przez Sąd Najwyższy. Choć publicznie ostro skrytykował wyrok (o reakcji prezydenta na decyzję Sądu Najwyższego piszemy w osobnym artykule: Trump ostro krytykuje Sąd Najwyższy po wyroku w sprawie ceł), administracja niemal natychmiast zaczęła wskazywać możliwe alternatywy prawne.

Jeszcze tego samego dnia Trump ogłosił plan wprowadzenia 10-procentowego „cła globalnego” na podstawie artykułu 122 ustawy o handlu z 1974 roku, który pozwala na czasowe ograniczenia importu w reakcji na deficyt handlowy. Mechanizm ten ma jednak istotne ograniczenia — obowiązuje maksymalnie 150 dni i nie pozwala na bardzo wysokie stawki.

Eksperci podkreślają, że Biały Dom dysponuje także innymi narzędziami, m.in. przepisami pozwalającymi na cła wobec krajów stosujących nieuczciwe praktyki handlowe lub uzasadnione bezpieczeństwem narodowym. W przeciwieństwie do rozwiązań używanych wcześniej, wymagają one jednak formalnych dochodzeń administracyjnych, co oznacza, że ich wprowadzenie może potrwać tygodnie lub miesiące.

Możliwe zwroty setek miliardów

Wyrok może otworzyć drogę do jednego z największych sporów finansowych w historii amerykańskiej polityki handlowej. Sąd Najwyższy nie rozstrzygnął kwestii zwrotów pobranych ceł, pozostawiając ją Sądowi Handlu Międzynarodowego, ale według analiz importerzy mogli wpłacić ponad 175 miliardów dolarów.

Już ponad tysiąc firm wystąpiło o odzyskanie pieniędzy. Skala ewentualnych zwrotów i sposób ich przeprowadzenia pozostają jednak niepewne, a eksperci ostrzegają, że cały proces może potrwać latami i oznaczać poważne konsekwencje dla budżetu państwa.

Co to oznacza dla gospodarki i cen

Cła działają w praktyce jak podatek od importu — najpierw płacą je firmy, ale koszty zwykle trafiają ostatecznie do konsumentów. Szacunki wskazują, że polityka taryfowa podnosiła roczne koszty życia przeciętnego gospodarstwa domowego o około tysiąc dolarów, a jej ograniczenie może w przyszłości częściowo zmniejszyć tę presję.

Jednocześnie skutki gospodarcze pozostają niejednoznaczne. Zwolennicy ceł liczyli na wzmocnienie krajowego przemysłu, jednak wiele firm wskazywało, że wyższe koszty importowanych komponentów utrudniały produkcję. To sprawia, że realny bilans polityki taryfowej pozostaje przedmiotem sporu ekonomistów i polityków.

Reakcje w USA i na świecie

Wyrok natychmiast wywołał reakcje polityczne i gospodarcze po obu stronach Atlantyku.

W Kanadzie rząd podkreślił, że decyzja potwierdza wcześniejsze stanowisko Ottawy, iż taryfy oparte na ustawie IEEPA były nieuzasadnione. W europejskich stolicach dominowała ulga, choć partnerzy handlowi USA z ostrożnością czekają na dalsze kroki Waszyngtonu.

Demokraci w Kongresie nazwali orzeczenie zwycięstwem praworządności i konsumentów, argumentując, że ograniczenie taryf może w dłuższym okresie zmniejszyć presję cenową w gospodarce.

Rynki finansowe przyjęły decyzję spokojnie. Kurs dolara zmienił się nieznacznie, a główne indeksy giełdowe umiarkowanie wzrosły, co sugeruje, że inwestorzy w dużej mierze spodziewali się takiego rozstrzygnięcia i zakładają dalszą ciągłość amerykańskiej polityki handlowej, choć w zmienionej formie.

Na razie nie jest jasne, jak szybko administracja przedstawi nową strategię. Decyzja Sądu Najwyższego zamyka jeden rozdział sporu o cła, ale nie kończy samej debaty o amerykańskiej polityce handlowej.

na podst. Bloomberg Businessweek, Financial Times, Fox News, NPR, NBC News, CNBC, Yahoo Finance oraz analiz Tax Foundation, Yale Budget Lab i Penn-Wharton Budget Model

----- Reklama -----

WYBORY 2026 - BANER 950X300

----- Reklama -----

WYBORY 2026 - BANER 950X300

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor