Po kilku latach względnej stabilizacji sytuacja osób spłacających kredyty studenckie w Stanach Zjednoczonych ponownie się pogarsza. Najnowsze analizy wskazują, że odsetek zaległości w spłatach osiągnął poziom niespotykany od lat, a konsekwencje zaczynają być odczuwalne nie tylko przez samych kredytobiorców, lecz także przez uczelnie oraz cały system finansowy.
Badacze z organizacji The Century Foundation oraz Protect Borrowers szacują, że około jedna czwarta osób, które powinny regulować swoje raty, nie robi tego terminowo. To wynik niemal trzykrotnie wyższy niż przed pandemią COVID-19. W praktyce oznacza to, że miliony mieszkańców USA znajdują się w sytuacji podwyższonego ryzyka niewypłacalności, co przekłada się na spadki ocen kredytowych i ogranicza dostęp do finansowania w innych obszarach życia, takich jak zakup domu czy samochodu.
Skala problemu jest ogromna, ponieważ zadłużenie studenckie dotyczy ponad 42 milionów Amerykanów. Według szacunków blisko 9 milionów kredytobiorców już znajduje się w stanie niewypłacalności lub balansuje na jego granicy. Taki status może prowadzić do poważnych konsekwencji, w tym potrąceń z wynagrodzenia czy przejmowania zwrotów podatkowych, chociaż niektóre federalne narzędzia windykacyjne zostały wstrzymane.
Niewypłacalność w przypadku kredytów federalnych zwykle oznacza brak spłaty przez około 270 dni, czyli dziewięć miesięcy. Po przekroczeniu tego progu zobowiązanie uznawane jest za poważnie zaległe, a możliwości negocjacji znacząco się zmniejszają.
Wzrost problemów ze spłatą zbiegł się z zakończeniem pandemicznych programów ochronnych oraz zmianami w polityce kredytowej wprowadzanymi w 2025 roku. Według raportu tylko w pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku prawie 8 milionów osób popadło w zaległości, a ponad 6 milionów nadal miało nieuregulowane płatności pod koniec trzeciego kwartału. Średnie zadłużenie w tej grupie wynosiło około 34 tysiące dolarów.
Autorzy analizy zwracają uwagę również na problemy administracyjne. Na początku 2025 roku na kilka miesięcy wstrzymano przyjmowanie wniosków o spłatę uzależnioną od dochodu, a po wznowieniu programu setki tysięcy aplikacji zostały odrzucone. Jednocześnie liczba nierozpatrzonych wniosków rosła i pod koniec roku przekroczyła 700 tysięcy, co dodatkowo utrudniło wielu osobom dostęp do bardziej przystępnych planów spłaty.
Raport pojawił się w momencie, gdy Departament Edukacji przypomina uczelniom, że mają one współodpowiedzialność za przygotowanie studentów do spłaty zobowiązań. Rosnące wskaźniki braku spłat mogą bowiem przełożyć się na wyższe poziomy niewypłacalności, a szkoły z utrzymującymi się problemami w tym zakresie ryzykują utratę dostępu do federalnych programów pomocy finansowej.
Jennifer Zhang, współautorka badania z organizacji Protect Borrowers, podkreśla, że rosnące zaległości są sygnałem ostrzegawczym dla gospodarstw domowych o średnich dochodach. Jej zdaniem ograniczony dostęp do przystępnych planów spłaty oraz osłabienie instytucji wspierających kredytobiorców przyczyniły się do rekordowego wzrostu zaległości — do tego stopnia, że statystycznie kolejna osoba wpada w niewypłacalność co kilka sekund.
Z drugiej strony przedstawiciele Departamentu Edukacji wskazują, że odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na rządzie. Podkreślają, iż uczelnie korzystające z publicznych środków powinny aktywniej wspierać absolwentów w przygotowaniu do spłaty kredytów i jasno komunikować konsekwencje braku płatności. W przeciwnym razie instytucje mogą stanąć przed ryzykiem ograniczenia dostępu do federalnej pomocy finansowej dla studentów.
Najbliższe lata przyniosą kolejne zmiany. Od 1 lipca 2026 roku system spłat ma zostać przebudowany — pojawi się Repayment Assistance Plan oraz zmodyfikowany plan standardowy, obejmujący nowych i część obecnych kredytobiorców. Osoby, które będą chciały pozostać przy modelach spłaty uzależnionych od dochodu, będą musiały do 2028 roku przejść na Income Based Repayment, aby uniknąć automatycznego przeniesienia do nowego systemu.
Problem kredytów studenckich nie jest już tylko kwestią indywidualnych budżetów, lecz staje się elementem szerszej debaty o dostępności edukacji, stabilności finansowej młodych gospodarstw domowych i długoterminowych konsekwencjach zadłużenia w amerykańskiej gospodarce.