----- Reklama -----

Luxahaus Beyond

(773) 205-0303

Zaloguj się
Subskrybuj

11 maja 2022

Udostępnij znajomym:

Kiedy miasta i stany przyjęły ustawy dotyczące miast sanktuariów, by uniemożliwić miejscowym organom ścigania pomoc w deportacjach, policja imigracyjna ICE znalazła nowe sposoby na uzyskanie dostępu do prywatnych danych wywiadowczych – informuje The Guardian.

Amerykańska agencja imigracyjna (Immigration and Customs Enforcement - ICE) stworzyła rozległy system cyfrowej inwigilacji, który daje jej dostęp do danych osobowych niemal każdej osoby w Ameryce - wykazało dwuletnie dochodzenie przeprowadzone przez centrum prawne Uniwersytetu Georgetown.

Naukowcy z Center on Privacy & Technology opublikowali we wtorek jeden z najbardziej kompleksowych przeglądów działalności ICE, stwierdzając, że organizacja federalna wykroczyła daleko poza swoje obowiązki organu imigracyjnego i stała się w efekcie krajową agencją inwigilacyjną.

Działając w dużej mierze w tajemnicy i przy minimalnym nadzorze publicznym, ICE zgromadziła potężny arsenał cyfrowych możliwości, który pozwala agentom „ w dowolnym momencie utworzyć szczegółowe teczki niemal na każdego”.

Ogromna ilość danych, do których ICE ma obecnie dostęp, obejmują:
- dane z praw jazdy trzech z czterech dorosłych osób mieszkających w USA,
- dane pochodzące z rejestrów usług komunalnych 75 proc. osób dorosłych, obejmujące ponad 218 milionów odbiorców usług komunalnych we wszystkich 50 stanach,
- informacje o przemieszczaniu się kierowców w miastach, w których mieszka 75 proc. ludności USA,
- technologię rozpoznawania twarzy na podstawie zdjęć z prawa jazdy co najmniej jednej trzeciej dorosłych.

Skala inwigilacji ICE zszokowała nawet autorów raportu

Jak informuje The Guardian, dokumenty ujawniają zakres inwigilacji prowadzonej przez agencję, która wykracza poza wymianę informacji z organami ścigania i wykorzystuje szereg publicznych i prywatnych baz danych. Agencja posiada ogromną sieć informacji przechowywanych przez władze stanowe i lokalne, przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, platformy mediów społecznościowych i prywatnych brokerów danych. Raport wskazuje, że prawie wszystkie te działania są prowadzone bez nakazu i w tajemnicy, poza zasięgiem władz federalnych i stanowych.

„Z niepokojem odkryłam, jak łatwo federalni agenci imigracyjni mogą wyciągać szczegółowe dane dotyczące najbardziej intymnych aspektów naszego życia" - powiedziała dziennikowi "The Guardian" Nina Wang, pracownik Center on Privacy & Technology i autorka raportu.

"Próbując namierzyć, zatrzymać i deportować jak największą liczbę osób, ICE dociera do prywatnych domów i życia prawie każdej osoby w Ameryce” – stwierdziła.

Wang dodała także, że agencja imigracyjna ma teraz nieskrępowaną możliwość „śledzenia ruchu twojego pojazdu na drogach, sprawdzenie twojego adresu na podstawie rachunków za wodę lub energię elektryczną, a także przeprowadzania poszukiwań w celu rozpoznania twarzy na twoich zdjęciach identyfikacyjnych, a wszystko to bez konieczności uzyskania jakiegokolwiek nakazu”.

Miliardy na inwigilację

Agencja ICE powstała w 2003 r., chwilę po tragicznych wydarzeniach z 11 września. Początkowo skupiała się na wykorzystywaniu systemu sądownictwa karnego w zakresie gromadzenia danych wywiadowczych, stosując system znany jako S-Comm, w ramach którego dane o cyfrowych odciskach palców były udostępniane przez federalne, stanowe i lokalne organy ścigania.

Od jakiegoś czasu ICE coraz częściej sięga do baz danych tworzonych przez inne podmioty niż organy ścigania. Naukowcy z Georgetown sugerują, że motywem było nie tylko zwiększenie liczby deportacji osób nieposiadających dokumentów, ale także „dążenie amerykańskiego rządu do zgromadzenia jak największej ilości informacji o życiu obywateli”.

Jak wynika z wydatków ICE, łączne inwestycje w nową infrastrukturę inwigilacyjną wzrosły pięciokrotnie w okresie od 2008 do ubiegłego roku, z około 71 mln do 388 mln dolarów. Ponadto w tym okresie agencja ICE wydała ponad 1.3 mld dolarów na technologię geolokalizacji, w tym na kontrakty z prywatnymi firmami, które posiadają bazy danych tablic rejestracyjnych.

Kolejne 96 mln dolarów wydano na technologie biometryczne, głównie bazy danych służące do rozpoznawania twarzy. 97 mln na prywatnych brokerów danych, którzy gromadzą dane o osobach z różnych źródeł, w tym z ponad 80 przedsiębiorstw użyteczności publicznej oraz zawrotną sumę 569 mln dolarów na analizę danych, tylko po to, aby móc przeczesać ogromne ilości informacji wywiadowczych, którymi dysponowało ICE.

Około 189 mln zapłacono Palantir Technologies, firmie technologicznej, której współzałożycielem i prezesem jest popierający Trumpa miliarder Peter Thiel. Pieniądze te zostały przeznaczone na specjalne programy, aby umożliwić agentom Ice łączenie publicznych i prywatnych baz danych, dzięki czemu mogli oni, jak to określiło centrum, "wizualizować połączoną sieć danych pochodzących z niemal każdej części życia danej osoby".

Omijają system

Autorzy raportu stwierdzili, że reakcja władz federalnych i stanowych w zakresie ochrony prywatności jest „żałośnie niewystarczająca”. Jednym z najbardziej niepokojących aspektów systemu inwigilacji ICE jest sposób, w jaki został on wykorzystany do ominięcia kontroli wprowadzonych przez miasta i stany, mających na celu ochronę społeczności przed tego rodzaju inwigilacją.

Po tym, jak wiele z miast stało się tzw. „miastami sanktuariami”, których polityka uniemożliwia policji współpracę z agentami ICE w celu ułatwienia deportacji, agencja po prostu omijała ograniczenia, znajdując inne kanały, którymi pozyskiwała dane wywiadowcze, w tym poprzez Departament of Motor Vehicles(DMV), prywatnych brokerów danych oraz przedsiębiorstwa użyteczności publicznej.

na podst. theguardian.com

al

----- Reklama -----

MCGrath Evanston Subaru

----- Reklama -----

Dentysta

----- Reklama -----