Rowerowy szał
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Zwykle uważa się, że w Ameryce rowery nie są aż tak popularnym środkiem transportu, jak np. w Europie Zachodniej. Pandemia koronawirusa sprawiła, że ludzie rzadziej korzystają z transportu publicznego, a nastąpił powrót do starego i sprawdzonego, tradycyjnego roweru. 

To idealne rozwiązanie, szczególnie w czasie obowiązujących restrykcji. Dzięki niemu można dojechać do pracy nie narażając się na potencjalne zakażenia od osób, z którymi podróżujemy komunikacją publiczną czy jadąc np. ze znajomymi samochodem. Kolejną zaletą, dla której warto wybrać ten indywidualny środek transportu, jest aspekt zdrowotny – przez niektórych uznawany za priorytetowy.

Ten szał spowodował, że sklepy z rowerami w całych Stanach Zjednoczonych pękają w szwach, a klienci na wymarzone jednoślady muszą czekać niemal tak długo, jak na nowe samochody. W Nowym Jorku sprzedaje się 2 razy więcej rowerów niż zwykle, w Phoenix sprzedaż wzrosła o 300%, a niektóre sklepy rowerowe w Waszyngtonie nie mają już rowerów na stanie. Sprzedaż jednośladów „miejskich” w tym miesiącu wzrosła o 66 procent, rowerów rekreacyjnych o 121, dziecięcych o 59, a elektrycznych o 85 procent.

W większości stanów, w których obowiązywał i nadal obowiązuje nakaz pozostania w domu, sklepy rowerowe były uznane za jedne z tych, które mogą pozostać otwarte. Najlepiej sprzedają się rowery o wartości pomiędzy $600 a $1,500 – powiedziała Morgan Lommele ze stowarzyszenia „Ludzie dla rowerów”. Główna bolączka „biznesu rowerowego” to liczne problemy z łańcuchem dostaw międzynarodowych, które zakłóciła epidemia. Nie jest tajemnicą, że większość importowanych jednośladów jest produkowana na Tajwanie, w Chinach i innych krajach Dalekiego Wschodu. Sytuacji nie poprawia stale rosnący popyt – Ameryka chce rowerów.

„Nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Sprzedaż rowerów wzrosła w tym roku, w niektórych miejscach o ponad 600 procent w porównaniu z tym samym okresem w 2019 roku. Gdyby klient wszedł do sklepu trzy tygodnie temu, bez żadnego problemu mógł znaleźć rower za mniej niż $1,000. W tej chwili półki są puste” – powiedział Ryan Zagata z Brooklyn Bicycle Company.

Badanie przeprowadzone przez firmę „Trek Bike” wykazało, że od czasu wybuchu pandemii 85% ankietowanych uważa jazdę na rowerze za bezpieczniejszą alternatywę dla transportu publicznego ze względu na obawy związane z zachowaniem dystansu społecznego. Nieco mniej, bo 63% uważa, że jazda na jednośladzie pomaga złagodzić stres i niepokój podczas pandemii COVID-19. Wzrost zainteresowania rowerami cieszy władze amerykańskich miast. Liczą na to, że chwilowa miłość do rowerów przerodzi się w prawdziwe uczucie i jednoślad posłuży jako alternatywa dla metra czy autobusów. Coraz więcej mówi się o inwestycjach związanych z rozbudową infrastruktury rowerowej w większości miast. Na chwilę obecną rowerowym podróżą sprzyjają przeważnie puste drogi i ścieżki.

„Jesteśmy absolutnie pewni, że w najbliższych miesiącach zobaczymy więcej dojazdów do pracy rowerem” - powiedziała Polly Trottenberg, komisarz ds. Transportu w Nowym Jorku.

Do korzystania z tradycyjnych jednośladów zarówno jako niezbędnej aktywności fizycznej, jak i środka transportu zachęca także burmistrz Chicago Lori Lightfoot. Nie jest tajemnicą, że w północnych stanach użyteczność jednośladów będzie ograniczona przez warunki atmosferyczne, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. 

FK

Udostępnij swoim znajomym: