----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

13 lipca 2026

Udostępnij znajomym:

Twórcy aplikacji i urządzeń, z których codziennie korzystają miliardy ludzi, sami często nie pozwalają swoim dzieciom używać ich bez ograniczeń. Coraz więcej szefów największych firm technologicznych otwarcie przyznaje, że w domu obowiązują znacznie surowsze zasady niż te, z którymi ich produkty trafiają do milionów użytkowników na całym świecie.

Kolejne publiczne wypowiedzi liderów branży technologicznej pokazują, że bardzo restrykcyjnie ograniczają oni swoim dzieciom dostęp do ekranów – mediów społecznościowych, smartfonów i krótkich filmików.


Trudno nie zauważyć paradoksu: osoby, które zbudowały biznes oparty na przyciąganiu uwagi miliardów użytkowników, same często robią wszystko, by chronić przed nim własne dzieci.


Temat wraca regularnie od lat. Już w 2010 roku współzałożyciel Apple, Steve Jobs, przyznał w rozmowie z dziennikarzem „New York Timesa”, że jego dzieci nigdy nie korzystały z iPada, choć urządzenie właśnie podbijało świat, a w domu obowiązują ścisłe limity korzystania z technologii. Od tamtej pory, wraz z rozwojem mediów społecznościowych i krótkich formatów wideo, podobnych deklaracji ze strony osób zarządzających branżą technologiczną pojawia się coraz więcej.

Godzina tygodniowo, żadnych smartfonów przed czternastką

Tymczasem przeciętne amerykańskie dzieci korzystają z ekranów znacznie dłużej niż dzieci technologicznych miliarderów. Amerykańska Akademia Psychiatrii Dzieci i Młodzieży szacuje, że dzieci w USA w wieku od 8 do 18 lat spędzają przed ekranami średnio około 7,5 godziny dziennie. Zjawisko to doczekało się nawet własnej nazwy – iPad kids („dzieci z iPadem”), czyli maluchy przyzwyczajone od najmłodszych lat do niemal ciągłego kontaktu z ekranem.

Na tym tle wypowiedzi liderów branży technologicznej brzmią jak zaprzeczenie ich własnego biznesu.

Współzałożyciel YouTube, Steve Chen, podczas spotkania na Stanford Graduate School of Business mówił, że nie chciałby, aby jego dzieci oglądały wyłącznie krótkie filmiki. Jego zdaniem lepiej ograniczać je do materiałów trwających co najmniej 15 minut, ponieważ krótkie formy sprzyjają skracaniu uwagi i utrudniają koncentrację.

Jeszcze dobitniej wybrzmiały słowa Petera Thiela, wczesnego inwestora Facebooka, podczas konferencji Aspen Ideas Festival w 2024 roku. Miliarder ujawnił, że jego dwoje małych dzieci może korzystać z ekranów zaledwie przez półtorej godziny tygodniowo, co wywołało słyszalne westchnienia zaskoczenia na sali.

Podobne podejście prezentują inni znani przedsiębiorcy. Bill Gates, współzałożyciel Microsoftu, przyznał, że jego dzieci nie dostały smartfonów przed czternastym rokiem życia, a telefony były całkowicie zakazane przy stole podczas posiłków.

Szef Snapchata, Evan Spiegel, jeszcze w 2018 roku mówił o identycznym limicie jak Thiel – półtorej godziny tygodniowo.

Z kolei Elon Musk, właściciel platformy X (dawniej Twitter), przyznał, że brak jasnych zasad dotyczących mediów społecznościowych dla jego dzieci mógł być błędem.

Nieco inaczej wypowiadał się szef TikToka, Shou Zi Chew. Deklarował, że jego dzieci są jeszcze za małe, by korzystać z aplikacji. Dodawał jednak, że gdyby mieszkały w USA i korzystały z wersji przeznaczonej dla dzieci poniżej 13. roku życia, wyposażonej w dodatkowe zabezpieczenia, pozwoliłby im używać TikToka nawet od ósmego roku życia.

Nauka potwierdza obawy rodziców-miliarderów

Instynkty tych rodziców znajdują potwierdzenie w badaniach naukowych. Analiza z 2025 roku, obejmująca blisko 100 tysięcy osób, wykazała, że korzystanie z krótkich filmików wideo wiązało się z gorszymi wynikami poznawczymi oraz pogorszeniem wielu aspektów zdrowia psychicznego zarówno u młodszych, jak i starszych użytkowników mediów społecznościowych.

Rosnąca liczba takich sygnałów napędza również zmiany na poziomie prawnym. W ostatnim roku Australia i Malezja, jako jedne z pierwszych krajów na świecie, wprowadziły zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia. Podobne rozwiązania rozważają Francja, Dania i Wielka Brytania. Skuteczność takich przepisów wciąż budzi jednak wątpliwości – zespół oceniający wdrożenie australijskiego zakazu ustalił, że pięćdziesiąt testowych kont zarejestrowanych jako profile 16-latków w ogóle nie zostało poproszonych o potwierdzenie wieku.

Nie wszyscy przedstawiciele branży zgadzają się z tezą o szkodliwości ich produktów. Szef Instagrama, Adam Mosseri, zeznając w tym roku w procesie przeciwko spółce matce Meta, przekonywał, że nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych samo w sobie nie stanowi „uzależnienia klinicznego”. Prawnicy Meta wskazywali również na zabezpieczenia wprowadzone dla młodszych użytkowników Instagrama, takie jak ograniczenia widoczności treści dla dorosłych czy wyciszanie powiadomień w nocy.

Kontrast trudno jednak przeoczyć. Podczas gdy kolejne państwa dopiero próbują ograniczać wpływ mediów społecznościowych na dzieci, wielu ludzi, którzy zbudowali potęgę współczesnego Internetu, od lat stosuje wobec własnych rodzin znacznie bardziej rygorystyczne zasady niż te, z którymi na co dzień pozostawiają miliony użytkowników.

na podst. fortune.com

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

Dorota Zielinski

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor