Chauvin uznany winnym. Co teraz?
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Był to jeden z najpilniej śledzonych przez społeczeństwo procesów w historii, który wywołał ogólnokrajową dyskusję na temat policyjnej przemocy i systemowego rasizmu jeszcze przed jego rozpoczęciem. I choć zapadł werdykt, to nie kończy on sprawy.

Derek Chavin, policjant z Minneapolis, uznany został winnym wszystkich trzech zarzutów związanych ze śmiercią George`a Floyda. Teraz, w pierwszej kolejności, podjęta zostanie decyzja dotycząca wymiaru kary. Za wszystkie zarzuty grozi mu maksymalnie 75 lat, choć jest mało prawdopodobne, by sędzia podjął taką decyzję. W Minnesocie oskarżeni zwykle odsiadują dwie trzecie wymierzonej kary, po czym zwalniani są warunkowo. Niemal jednocześnie rozpocznie się proces odwoławczy, który, według prawnych ekspertów, potrwa lata i w niewielkim stopniu może zmienić obecny werdykt i przyszły wyrok.

Już w więzieniu

Po ogłoszeniu werdyktu Chauvin został przetransportowany do jedynego w Minnesocie stanowego więzienia o zaostrzonym rygorze w Oak Park Heights. Wcześniej przebywał na wolności za kaucją. W placówce penitencjarnej jest objęty statusem ochronnym i oddzielony od reszty skazanych ze względu na własne bezpieczeństwo.

Wiadomo, że przebywa w pojedynczej celi i nie będzie miał kontaktu z innymi osadzonymi. Co 30 minut dokonuje się kontroli jego stanu i regularnie sprawdza stan psychiczny, głównie pod kątem depresji.

Werdykt

Derek Chavin nie przyznał się do winy, a jego obrona utrzymywała, iż śmierć Floyda była wynikiem wcześniejszego przedawkowania fentanylu. Jurorzy obradowali przez dwa niepełne dni i w środę po południu poinformowali o osiągniętym porozumieniu. Podanie go do publicznej wiadomości wywołało euforię w tłumie zebranym przed sądem, gdzie toczyła się rozprawa. W wielu miastach w całym kraju władze zmobilizowały wcześniej policję i Gwardię Narodową na wypadek protestów, których spodziewano się w przypadku wyroku uniewinniającego.

Odwołanie

Ponieważ procesy apelacyjne to niemal norma w amerykańskim systemie sądowym, sprawa Dereka Chauvina może trwać jeszcze długo. Według American Bar Association, są zwykle oparte na domniemanych błędach w procedurze lub na wykładni prawa dokonanej przez sędziego.

Nie są jednak ponownym ani nowym procesem - zwykle nie obejmują nowych dowodów, czy nowych świadków. W przypadku Chauvina prawdopodobnie wniesiona będzie apelacja, która może potrwać wiele lat.

Na razie były policjant musi poczekać na decyzję w sprawie wyroku - ma ona zapaść w okresie nie dłuższym niż 8 tygodni od rozprawy. Potem będzie miał 90 dni na złożenie odwołania.

Na jakiej podstawie Chauvin może wnieść apelację?

Z kilku powodów, wśród których prawnicy wskazują m.in. na:
- Odrzucenie przez sędziego, Petera Cahilla, jego wniosku o zmianę miejsca rozprawy
- Odrzucenie wniosku o sekwestrację (izolację) ławy przysięgłych na okres rozprawy
- Ogłoszenie werdyktu w sprawie odszkodowania dla rodziny w wysokości 27 milionów za śmierć George Floyda przed zakończeniem rozprawy
- Oświadczenie kongresmenki Maxine Waters podczas procesu, które mogło wywrzeć wpływ na ławę przysięgłych, a nawet ją zastraszyć
- Ocena postępowania prokuratury, która podczas wygłaszania mowy końcowej negatywnie odniosła się do argumentów obrony, nazywając je "historyjkami" i używając innych, negatywnych określeń
- Uznanie wyroku skazującego za jeden z zarzutów - morderstwo trzeciego stopnia - za nieważne ze względu na interpretację definicji takiego czynu

Jeśli sąd odrzuci apelację?

Jeśli Sąd Apelacyjny w Minnesocie odrzuci wniosek Chauvina, wówczas może on zwrócić się do Sądu Najwyższego Minnesoty. Jeśli ten też odmówi rewizji lub wyda orzeczenie przeciwko skazanemu policjantowi, Chauvin może odwołać się do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, jeśli jego prawnikom uda się znaleźć ku temu podstawy.

Sąd może znieść oskarżenie o morderstwo trzeciego stopnia, ale nawet jeśli tak się stanie, nie będzie to miało wielkiego wpływu na całość, bo za ten zarzut grozi wyrok maksymalnie 10 lat. Wyroki skazujące za poważniejsze oskarżenia zostaną utrzymane w mocy.

Chcą zmiany prawa

Niemal od razu po zapadnięciu werdyktu wiele organizacji społecznych przy wsparciu progresywnych polityków zaczęło domagać się systemowych zmian w organach ścigania, ożywiając debatę na temat kontrowersyjnej ochrony przed odpowiedzialnością, którą prawo otacza funkcjonariuszy policji.

Działacze wykorzystali moment, gdy światła reflektorów zwrócone są na Minneapolis, by zwrócić uwagę na tzw. doktrynę „kwalifikowanego immunitetu”, która chroni policję i innych urzędników państwowych przed odpowiedzialnością cywilną, jeśli nie naruszają oni „jasno określonego” prawa.

Krytycy twierdzą, że ochrona ta, ustanowiona przez Sąd Najwyższy decyzją z 1982 r., zwalnia z odpowiedzialności policję praktycznie w każdym przypadku, gdy jej działania nie są wyraźnie zabronione.

„W ten sam sposób, w jaki rozsądny policjant nigdy nie udusiłby nieuzbrojonego człowieka na śmierć, rozsądny wymiar sprawiedliwości przyznałby, iż jego korzenie sięgają białej supremacji i zakończyłby immunitet kwalifikowany" - napisał na Twitterze Derrick Johnson, prezes organizacji NAACP.

Jednak grupy reprezentujące policję, w tym jej związki zawodowe, od dawna kontrargumentują, że funkcjonariusze potrzebują ochrony prawnej w przypadkach, gdy decyzje podejmowane są w ułamku sekundy i kończą się tragicznie.

Pomimo przychylności zarówno postępowych demokratów, jak i republikanów o poglądach libertariańskich, kwalifikowany immunitet pozostaje w dużej mierze nienaruszony od lat. Kilku ekspertów stwierdziło, że nie spodziewają się, że proces Chauvin zmieni nastawienie polityków lub zachęci Sąd Najwyższy do szerszego zbadania sprawy - przynajmniej nie od razu.

Jak zginął Floyd

Wszystko zaczęło się 25 maja ubiegłego roku od zgłoszenia na 911, dotyczącego zapłaty przez Floyda za paczkę papierosów fałszywym banknotem. Przybyli na miejsce funkcjonariusze spotkali się z próbą oporu, w związku z czym skuli go kajdankami i położyli twarzą do ziemi. Jeden z nich, Derek Chauvin, klęczał na szyi Floyda przez dziewięć minut i 29 sekund.

Dwóch innych funkcjonariuszy policji, J. Alexander Kueng i Thomas Lane, pomagało Chauvinowi w unieruchomieniu Floyda, podczas gdy inny oficer, Tou Thao, uniemożliwił przypadkowym osobom ingerencję w aresztowanie i ewentualną interwencję z zewnątrz. Wszyscy trzej oczekują na własne procesy.

Floyd skarżył się na trudności w oddychaniu, a po kilku minutach przestał mówić. Przez kolejne dwie minuty leżał nieruchomo, a oficer Kueng nie wykrył pulsu, gdy został wezwany do jego sprawdzenia. Pomimo tego Chauvin nie zmienił pozycji, dopóki nie zalecili mu tego przybyli na miejsce lekarze.

Konsekwencje

Śmierć Georga Floyrda nie była pierwszą i z całą pewnością nie jest ostatnią policyjną interwencją, w której zginął człowiek. Mimo wszystko po tym zajściu doszło do jednych z największych protestów przeciwko brutalności policji - szczególnie na tle rasowym, pod szyldem Black Lives Matters. Niepokoje, grabieże, palone samochody i niszczone sklepy – to była rzeczywistość w trakcie protestów, której doświadczyli także mieszkańcy Chicago. W związku z manifestacjami większość burmistrzów i gubernatorów zapowiedziało gruntowne reformy policji na poziomie miejskim i stanowym. Podobnie stało się w Illinois - Zgromadzenie Ogólne zatwierdziło w styczniu reformę wymiaru sprawiedliwości i policji.

na podst. thehill, kare11, courttv, newsweek, Monitor
rj