Chicago dalej nie radzi sobie ze śmieciami
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Jednym ze sposobów, w jaki miasta mogą wyrażać swoje zaangażowanie w działania ekologiczne, jest konsekwentne utrzymywanie wysokich wskaźników recyklingu. Seattle przetwarza 60% swoich śmieci, Los Angeles osiągnęło współczynnik 76%, a na samym szczycie listy znajduje się San Francisco, gdzie aż 80% śmieci poddawanych jest recyklingowi.

Jak sytuacja wygląda w Chicago? Źle. Nawet bardzo źle.

Z najnowszych danych Departamentu Ulic i Oczyszczania Miasta wynika, że ogólny poziom recyklingu w mieście wynosi 8.8% i jest jednym z najniższych w całym kraju. Sytuacja nie zmieniła się w ostatnich latach, ani za czasów administracji Rahma Emanuela ani burmistrz Lori Lightfoot.

Jednak teraz miasto podejmuje nowe działania w tej kwestii i właśnie pozbyło się swojego największego kontrahenta zajmującego się recyklingiem, Waste Management, Inc. Dochodzenie Better Government Association z 2018 roku wykazało, że niebieskie kosze obsługiwane przez ekipy Waste Management, były 20 razy częściej narażone na oznaczenie jako zanieczyszczone materiałami nienadającymi się do recyklingu niż kosze obsługiwane przez inne firmy.

Oznaczało to, że firma Waste Management otrzymywała od miasta zapłatę za obsługę pojemników oznaczonych przez swoich pracowników jako zanieczyszczone, np. w sytuacji, gdy przypadkowo trafiły do nich plastikowe reklamówki lub styropian, które nie są przeznaczane do recyklingu. Następnie drugi raz brała wynagrodzenie, kiedy ekipy zajmujące się zbiórką śmieci przewoziły zawartość tych pojemników na wysypisko.

Miasto płaciło przewoźnikowi śmieci dwa razy, co oznacza, że podatnicy płacili dwa razy. Waste Management zaprzeczył jakimkolwiek motywom finansowym w etykietowaniu pojemników jako zanieczyszczonych.

Nowa umowa z firmą recyklingową LRS zobowiązuje firmę do odbierania surowców wtórnych z pojemników zawierających mniej niż 50% zanieczyszczeń, czyli odpadów nienadających się do recyklingu, i grozi karami w wysokości od 25 do 250 dolarów za nieodebrane kosze. Miasto zatrudniło również Delta Institute do zbadania, jakie działania sprawdziły się w miastach z wysokimi wskaźnikami recyklingu. Ustalenia Delty mają być gotowe do końca czerwca.

Miasto nie egzekwuje własnych przepisów

W grudniu inspektor generalny miasta, Joe Ferguson, stwierdził, że Departametn Ulic i Oczyszczania Miasta nie egzekwował prawidłowo miejskiego zarządzenia dotyczącego recyklingu w budynkach komercyjnych i apartamentowych z co najmniej pięcioma lokalami. Prawo to wymaga, alby właściciele lub mieszkańcy tych budynków wynajmowali prywatnych przewoźników do świadczenia usług recyklingu i otrzymywali od nich doroczne sprawozdania dotyczące źródła, ilości i rodzaju zebranych surowców wtórnych.

Zaniechanie tej kwestii mogło znacząco wpłynąć na fatalny wskaźnik recyklingu w mieście. Chicago ma prawie 500,000 gospodarstw domowych zamieszkujących budynki z 5 lub więcej lokalami oraz 60,000 biznesów, które muszą zatrudniać prywatne firmy recyklingowe. Gdyby departament odpowiednio egzekwował miejskie przepisy, można założyć, iż poziom recyklingu w mieście znacznie by się poprawił.

Departament Ulic i Oczyszczania Miasta przyznał, że w ostatnich latach nie skupiał się na budynkach mieszkalnych i biznesach, zamiast tego koncentrując swoje działania na miejskim programie recyklingu obejmującym budynki składające się z jednego do czterech mieszkań. Jednak ignorowanie pół miliona gospodarstw domowych i 60,000 firm stanowi poważny problem i znacząco wpływa na miejskie wskaźniki.

Eksperci ostrzegają również, że sytuacja nie poprawi się znacząco, jeśli sami mieszkańcy miasta nie dołożą starań, aby odpowiednio segregować śmieci.

jm