Chicagowska premiera „Ludzi inteligentnych”
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Po blisko trzech latach od polskiej premiery komedii „Ludzie inteligentni”, sztukę Marca Fayeta w reżyserii Olafa Lubaszenki i w znakomitej obsadzie aktorskiej mieli okazję obejrzeć polonijni widzowie w Chicago, którzy ostatniego dnia lutego przyszli do Centrum Kopernikowskiego. Po dwóch latach przygotowań spektakl ukazujący damsko-męskie relacje w gronie sześciorga przyjaciół dotarł do widzów w Wietrznym Mieście i Nowym Jorku dzięki firmie „Top Artist Agency”.

Przewrotna komedia, której podtytuł „Kto kocha ten błądzi” już sam w sobie był zapowiedzią karkołomnych rozważań i opowieści o relacjach międzyludzkich z gatunku mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Venus, ukazujący zarazem problem samotności w związkach, to niewątpliwie polonijne wydarzenie teatralne roku.

Spektakl opowiada o tym, jak to David – jeden z trójki kumpli – znudzony dotychczasowym związkiem postanawia rozstać się ze swoją ukochaną. Ta z kolei bez problemów przystaje na tę propozycję. Obydwoje jednak inaczej interpretują i zgoła gdzie indziej widzą przyczynę rozstania. Przyjaciele zaczynają dociekać i spekulować o tym, co takiego się wydarzyło w tym przykładnym, wydawałoby się, związku. W konsekwencji spirala wzajemnych pomówień, podejrzeń i oskarżeń prowadzi widza do przeświadczenia, że w tej grupie przyjaciół nikt nie może być pewien, kto z kim, kiedy i gdzie wchodzi w intymne relacje. Czy to tylko pozory, czy tak jest naprawdę? Rodzi się pytanie, na ile płeć może utrudniać komunikację pomiędzy partnerami. Sytuacje stają się wręcz groteskowe tym bardziej, im bardziej bohaterom akcja wymyka się spod kontroli. Wnioski, które wyciągają tytułowi inteligentni ludzie sprawiają, że w efekcie zapominają o własnych odczuciach, do których boją się przyznać. Każdy z sześciorga uczestników ma odmienne zdanie na ten sam problem. Bardzo widoczna staje się gra pozorów, która odwraca uwagę widza od pytania o prawdziwe emocje i doznania. Często widz jest zaskakiwany sytuacjami, które wielokrotnie może zaobserwować na co dzień wokół siebie.

Dodatkowego smaczku dodał fakt, że na scenie zobaczyliśmy topowych aktorów teatralnych i filmowych: Izabelę Kunę, Renatę Dancewicz, Magdalenę Stużyńską, Bartłomieja Topę, Szymona Bobrowskiego i Bartłomieja Kasprzykowskiego. Po spektaklu wykonawcy znaleźli blisko godzinę na spotkanie z widzami. Była okazja do rozmów, autografów i zdjęć.

„Pomysł, aby sprowadzić do Chicago i Nowego Jorku ten spektakl zrodził się dwa lata temu. Najtrudniej było znaleźć termin, który byłby do przyjęcia przez poszczególnych wykonawców. Aktorzy na co dzień grają w różnych serialach, filmach i sztukach teatralnych. To artyści z tzw. górnej półki, więc nie było łatwo wszystko skoordynować, ale jak już w końcu udało się dogadać termin, to zaczęły się problemy z wizami dla artystów. Urząd Imigracyjny piętrzył wymagania, żądał dodatkowych zdjęć, recenzji itp. Jeszcze na trzy tygodnie przed planowanym terminem nie byliśmy pewni, czy całe wydarzenie dojdzie do skutku. W końcu udało się i mogliśmy na przełomie lutego i marca, będącego miesiącem teatru, pokazać polonijnej publiczności to niebywałe wydarzenie teatralne. Szkoda, że termin zbiegł się z występem Kamila Bednarka, ale i tak sala centrum wypełniła się liczną widownią, za co serdecznie Polonii dziękujemy” – powiedział Arkadiusz Stachnik, jeden z promotorów tego wydarzenia teatralnego.

Przed spektaklem i w czasie przerwy wśród widzów kwestowali wolontariusze fundacji „You Can Be My Angel”. „Jestem szczęśliwa, że mogę dzisiaj tutaj być i pomagać w zbiórce dla naszego podopiecznego, który choruje na raka mózgu. Dzisiejszy spektakl to prawdziwa uczta duchowa. Widzowie stali się bardziej szczodrzy i chętniej wrzucali do puszek, z czego się bardzo cieszymy. Przy okazji pragnę serdecznie podziękować Arkowi Stachnikowi i jego partnerom z „Top Artist Agency” za zgodę na naszą tutaj obecność – powiedziała jedna z wolontariuszek fundacji.

Tegoroczne obchody Dnia Teatru w Chicago zaowocowały dwoma przedstawieniami przygotowanymi i wystawionymi przez miejscowych artystów oraz warszawskim spektaklem Olafa Lubaszenki, który z pewnością zapisze się w historii wydarzeń teatralnych chicagowskiej Polonii.

Tekst i zdjęcia: AB/NEWSRP