Amerykański rząd federalny kontynuuje zaostrzoną politykę wobec osób, które – zdaniem władz – uzyskały obywatelstwo USA dzięki oszustwu lub zatajeniu istotnych informacji. W poniedziałek Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) oraz Departament Sprawiedliwości (DOJ) ogłosiły kolejnych dziesięć spraw o denaturalizację, czyli sądowe odebranie wcześniej przyznanego obywatelstwa. Wśród osób objętych postępowaniem znalazł się także pochodzący z Polski były ksiądz katolicki.
Kogo dotyczą postępowania
Na opublikowanej przez władze liście znalazło się sześć osób pochodzących z Meksyku oraz po jednej z Kuby, Pakistanu, Peru i Polski. Według Departamentu Sprawiedliwości część spraw dotyczy przestępstw seksualnych wobec dzieci, inne wiążą się z oszustwami, posługiwaniem się fałszywą tożsamością lub zatajeniem istotnych informacji podczas ubiegania się o obywatelstwo.
Amerykańskie władze argumentują, że nadanie obywatelstwa tym osobom nigdy nie powinno było nastąpić, ponieważ podczas procedury naturalizacyjnej zataiły lub przeinaczyły informacje, które mogły mieć wpływ na decyzję urzędników.
Marcin Stanisław Garbacz, pochodzący z Polski były ksiądz katolicki, otrzymał obywatelstwo USA w 2014 roku. Święcenia kapłańskie przyjął w 2004 roku, a w latach 2012–2018 pracował w Dakocie Południowej jako kapelan i nauczyciel w szkole katolickiej. W marcu 2020 roku został skazany za kradzież ponad 250 tys. dolarów z parafii, oszustwa związane z przekazami elektronicznymi oraz przestępstwa podatkowe. Kilka miesięcy później sąd federalny wymierzył mu karę niemal ośmiu lat więzienia. Garbacz został zatrzymany w 2019 roku na lotnisku w Seattle, gdy – według prokuratury – próbował opuścić Stany Zjednoczone i uciec do Polski.
Były ksiądz został również objęty federalnymi zarzutami dotyczącymi kontaktu seksualnego z nieletnim oraz posiadania materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci. Według aktu oskarżenia do kontaktu z małoletnim chłopcem miało dojść podczas zagranicznej podróży w 2011 roku, a niedozwolone materiały znaleziono na należącej do Garbacza pamięci USB. Departament Sprawiedliwości twierdzi, że podczas ubiegania się o obywatelstwo zataił okoliczności, które mogły uniemożliwić jego uzyskanie.
Wśród pozostałych osób znalazł się były meksykański ksiądz Urbano Vazquez Ortega, który uzyskał obywatelstwo w 2017 roku, a dwa lata później został skazany na 15 lat więzienia za wielokrotne wykorzystywanie seksualne nieletnich. Francisco Montano został skazany za napaść seksualną i czyny lubieżne wobec dziecka, do których – według prokuratury – dochodziło w okresie poprzedzającym jego naturalizację w 1997 roku. Jimmy Aguero z Peru otrzymał karę 10 lat więzienia za wykorzystywanie seksualne swojej małoletniej pasierbicy, natomiast Martin Garcia Cardiel, obywatel USA od 2011 roku, został skazany w związku z 19 zarzutami dotyczącymi wykorzystywania seksualnego dziecka. Czyny te miały zostać popełnione jeszcze przed jego naturalizacją.
Kubańczyk Yoskmaikel Rodriguez Perez, który został obywatelem USA w 2018 roku, miał zataić udział w oszustwie na szkodę programu Medicare. Według władz proceder obejmował ponad 886 tys. dolarów w fałszywych roszczeniach. Mężczyzna przyznał się później do udziału w zmowie mającej na celu oszustwa dotyczące opieki zdrowotnej i przekazów elektronicznych. Murtaza Ali z Pakistanu miał używać różnych nazwisk i tożsamości, aby uzyskiwać korzyści imigracyjne, a następnie obywatelstwo. W 2014 roku przyznał się do składania fałszywych oświadczeń przed agencją federalną.
Antonio Alcantara-Ruiz z Meksyku miał uzyskać obywatelstwo, posługując się dokumentami tożsamości kupionymi od innej osoby. Ceflo Luviano-Mojica, również pochodzący z Meksyku, miał podczas naturalizacji zataić wcześniejsze aresztowania oraz pobyty w więzieniu. Ostatnia sprawa dotyczy Omara Cantu-Montalvo, który otrzymał obywatelstwo w 2005 roku, a później przyznał się do udziału w przemycie kokainy. Według prokuratury działalność ta rozpoczęła się jeszcze przed złożeniem przez niego wniosku o naturalizację.
Co oznacza denaturalizacja
Aby sąd zgodził się na odebranie obywatelstwa, rząd musi wykazać, że zostało ono uzyskane niezgodnie z prawem lub dzięki świadomemu zatajeniu bądź zafałszowaniu istotnych informacji. W wielu przypadkach chodzi o czyny popełnione w okresie, gdy osoba ubiegająca się o naturalizację musiała wykazać się tzw. dobrym charakterem moralnym, będącym jednym z warunków uzyskania obywatelstwa USA.
Amerykańskie prawo stawia znacznie wyższe wymagania wobec cofania obywatelstwa niż w przypadku unieważniania wiz, dlatego liczba takich spraw pozostaje niewielka. Jak wynika z danych Brennan Center for Justice, w latach 1990–2017 wszczynano średnio około 11 postępowań rocznie. Podczas pierwszej kadencji administracji Donalda Trumpa liczba ta wzrosła do około 25 rocznie, co nadal stanowi niewielki ułamek spośród ponad 24 milionów naturalizowanych obywateli USA.
Przedstawiciele administracji zapowiadają jednak, że to dopiero początek szerszej kampanii. Jak przekazał Departament Sprawiedliwości, kolejne pozwy o denaturalizację są już przygotowywane. Sekretarz DHS Markwayne Mullin podkreślił, że osoby, które dopuściły się oszustwa podczas procesu naturalizacji, tracą prawo do zachowania obywatelstwa Stanów Zjednoczonych.
Jeżeli sąd przychyli się do wniosków władz, osoby objęte postępowaniami utracą obywatelstwo USA, wrócą do statusu cudzoziemców i mogą zostać objęte postępowaniem deportacyjnym. Samo wniesienie pozwu nie oznacza jednak automatycznej utraty obywatelstwa – ostateczną decyzję w każdej sprawie podejmie sąd federalny.