----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Przed nami 4 lipca, dzień szczególny dla Stanów Zjednoczonych, gdy otoczeni symbolami i barwami narodowymi Amerykanie nie tylko wypijają hektolitry piwa oraz zjadają miliony hamburgerów i hot dogów, ale też próbują na nowo odpowiedzieć na to pytanie.

Każdy prawdopodobnie udzieli innej odpowiedzi, choć ze wspólnymi elementami. Dla jednych to miłość do kraju, duma z niego, sławienie i godne reprezentowanie poza granicami, pamięć historyczna, szacunek wobec symboli, wojska i weteranów, dla innych płacenie podatków, posłuszeństwo, tolerancja wobec innych, gotowość do poświęceń. To wiekowy weteran salutujący fladze lub uczniowie szkoły recytujący: „Ślubuję wierność fladze Stanów Zjednoczonych i Republice, którą ona reprezentuje. Jeden naród…”. Są to również sportowcy stojący podczas hymnu przed rozpoczęciem gry. Ale kiedy jeden z nich uklęknie, sprawa się komplikuje. Zaczynamy oceniać, krytykować, nawet grozić i wytykać brak patriotyzmu. Podobnie wtedy, gdy nie podobają nam się czyjeś, inne od naszych, poglądy polityczne.

Czym właściwie jest patriotyzm? Definicja mówiąca o “miłości i oddaniu wobec kraju” wydaje się zbyt wąska. Możliwe jest przecież, by kochać kraj i jednocześnie, podobnie jak rodzice strofujący niesforną pociechę, zabierać głos, gdy wydaje nam się, że zbacza on z właściwej drogi. Można też służyć w wojsku i nie do końca podzielać działania rządu kraju, którego mundur nosimy.

Amerykanie są ostatnio mocno podzieleni w wielu sprawach, a to przekłada się na uczucia wobec kraju. Dane z ostatnich lat wskazują, że liczba osób dumnych i bardzo dumnych ze Stanów Zjednoczonych jest coraz niższa, choć kochających kraj utrzymuje się na tym samym poziomie. Szczyt uczuć patriotycznych odnotowano po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r. Wówczas ponad 90% badanych przez ośrodek Gallupa mówiło o dumie ze swego kraju. Od tamtego czasu liczby są coraz niższe.

Close-up of an American flag against soldier with son

Patriotyzm to emocje

Największe przejawiają oczywiście byli żołnierze i ich rodziny. Dla wielu patriotyzmem jest sama służba, natomiast najwyższym poświęceniem dla kraju jest śmierć na polu walki. Dlatego dla wielu z nich brak szacunku dla flagi, hymnu, czy innych symboli narodowych to jak policzek wymierzony w twarz.

„Staję przed flagą i podczas hymnu, a klęczę z szacunku dla poległych. Tak postępuje patriota” – mówi Keith Harman, weteran wojny wietnamskiej, który przewodzi ponad 1.7 mln. rzeszy członków organizacji Veterans of Foreign Wars of the United States – „Gromadzimy się wokół naszej flagi, a nie używamy jej i Konstytucji jednocześnie jako tarczy i miecza”.

Z kolei Matt Young, były żołnierz Marine, uczestnik wojny w Iraku, autor wojennych wspomnień „Eat the Apple”, zauważa spłycenie uczuć patriotycznych w ostatnich latach. Jest zdania, iż żołnierze zostali wykorzystani jako polityczne rekwizyty podczas niedawnych kontrowersji dotyczących klękania w NFL. „Protestowano przeciw policji, nie wojsku, które istnieje by chronić Konstytucji – mówi Young – Jednym z fundamentalnych jej zapisów jest pierwsza poprawka, która pozwala przecież na taką formę protestu”.

Oddawanie honoru żołnierzom stało się nieodłącznym elementem spotkań w lidze NFL, od myśliwców przelatujących nad stadionami, po rozwieszanie olbrzymich flag USA na trybunach.

Można to jednak nazwać „płatnym patriotyzmem”, gdyż jak donosi raport z 2015 r. kosztem milionów dolarów sponsoruje to Pentagon.

„Owijanie się flagą i oddawanie honorów wojsku jest czymś, czemu nikt się nie sprzeciwi. Wszyscy respektujemy i doceniamy poświęcenie żołnierzy” – mówił jakiś czas temu sławny komentator sportowy, Bob Costas – „Ale jednocześnie wychodzi na to, że flaga symbolizuje przede wszystkim, a może wyłącznie siły zbrojne. To nie jest brak szacunku wobec wojska, ale Martin Luther King też był patriotą, Susan B. Anthony była patriotką, dysydenci są patriotami, nauczyciele i pracownicy socjalni też.”

Patriotyzm to poglądy

Kiedyś wszystko było prostsze. Podczas II wojny światowej każdy Amerykanin był patriotą. Wszystkich mieszkańców USA rozpierała duma, gdy kilkadziesiąt lat później udało się wysłać ludzi na Księżyc. Po atakach terrorystycznych z 2001 r. cały kraj zachowywał się jak wielka rodzina.

Dziś niewiele z tego zostało. Wraz z polityczną polaryzacją społeczeństwa zmieniają się uczucia względem kraju. Doroczne badanie Gallupa wykazuje, iż obydwie strony sceny politycznej nawzajem zarzucają sobie brak patriotyzmu i widzą go tylko u siebie.

Patriotyzm jest skomplikowany

Tom Nelson ma krzyż wytatuowany na jednym ramieniu, na drugim jelenia. Jeździ pickupem z tablicą rejestracyjną informującą, iż jest patriotą ze stanu Maine. Na tylnej szybie samochodu widnieje wielka flaga amerykańska, a pod siedzeniem pistolet kaliber 0.38. Zapytany mówi, że płaci podatki, głosuje, przestrzega prawa, popiera konstytucję, zwłaszcza drugą poprawkę. Poza tym uznaje wolność religijną, swobody obywatelskie, wspiera wojsko, wychowuje dzieci i opiekuje się matką. Tak – mówi - jestem patriotą. Dla wielu osób to wystarczy, inni mogą się do takiej definicji przyczepić.

„Patriotyzm to ciężka, oddana, świadoma praca. Oznacza wsparcie i odpowiedzialność za rodzinę, lokalną społeczność, różne szczeble rządu. Poza pracą to chęć wolontariatu, płacenia należnych podatków i oddanie życia, gdy zajdzie taka potrzeba” – uważa Michael Bain, ponad 60-letni manager rancho z Nowego Meksyku – „Patriotyzm to akceptacja rządów większości, ale przy jednoczesnej ochronie praw mniejszości. To respektowanie poglądów sąsiada, ale niedopuszczanie, by nam one zaszkodziły. To samodzielne myślenie i ciągłe edukowanie samego siebie. By być patriotą, musimy poznać źródła stronniczych informacji. Czy jest ona obiektywna, a może powstała pod wpływem polityków prawej lub lewej strony, a może różnych grup interesów?”.

Choć odsetek osób dumnych z tego kraju jest wysoki, to jednak nie wszyscy te uczucia podzielają. Mark Oftemart, bibliotekarz ze stanu Waszyngton mówi: „Nie jestem patriotą. Nie cieszy mnie fakt bycia Amerykaninem. Żyję tu, bo się tu urodziłem. Hasła głoszone przez patriotów są brzydkie, ksenofobiczne, izolacjonistyczne. Brzmią jak faszyści i prezentują wiele podobnych poglądów. Przekonanie, że zawsze mamy rację, bo jesteśmy Amerykanami i nasz sposób na wszystko jest najlepszy, niszczy nas i prowadzi do destrukcji. Eksportujemy naszą demokrację do innych krajów z przekonaniem, że jeden rozmiar pasuje do wszystkich. To niebezpieczne. Mamy w kraju bałagan i nie ma zbyt wielu rzeczy, z których można być dumnym.”

Wiele osób docenia wolność, równość i szanse, jakie daje ten kraj, a jednocześnie ostro krytykuje Waszyngton i urzędujących tam polityków. Dla wielu to swego rodzaju tradycja, którą nieco ironicznie określił amerykański pisarz, Edward Abbey:

„Prawdziwy patriota musi zawsze być gotów do obrony kraju przed własnym rządem”.

Nacjonalizm to NIE patriotyzm

George Orwell, autor książek „Folwark Zwierzęcy”, czy „Rok 1984”, tak definiował nacjonalizm w jednym ze swych esejów: „Przez nacjonalizm rozumiem przede wszystkim przyjęcie przekonania, że ludzi można klasyfikować jak owady, i że całym grupom milionów albo dziesiątków milionów można z poczuciem pewności siebie przyczepiać etykietki „dobry” albo „zły” (...). Nacjonalizmu nie należy mylić z patriotyzmem (...). Przez patriotyzm rozumiem upodobanie do określonego miejsca i określonego sposobu życia, który uważa się za najlepszy na świecie, ale nie chce się go narzucać innym ludziom. Patriotyzm ze swej natury ma charakter obronny (...). Nacjonalizm jest natomiast nieodłączny od pragnienia potęgi. Stałym celem dążeń każdego nacjonalisty jest zdobycie większej władzy i większego prestiżu (…). Należy raz jeszcze podkreślić, że uczucie nacjonalistyczne może być uczuciem całkowicie negatywnym. Nacjonalista to ten, którego myśli stale obracają się wokół zwycięstw, porażek, tryumfów i klęsk. Patrzy on na historię, a zwłaszcza na historię współczesną jako na niekończące wznoszenie się i opadanie ośrodków potęgi, a każde zdarzenie wydaje mu się oznaką wznoszenia się pozycji własnej strony, a obniżania się pozycji znienawidzonego rywala”.

na podst.: Vox, HuffingtonPost, CSMonitor, TheGuardian, Fox
rj