Amerykański bank centralny zdecydował w środę o drugim z rzędu obniżeniu stóp procentowych, jednocześnie zapowiadając zakończenie programu redukcji bilansu. Decyzja ma złagodzić warunki kredytowania w obliczu osłabienia rynku pracy, choć przewodniczący Jerome Powell ostrzegł, że kolejna obniżka w grudniu nie jest przesądzona.
Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) obniżył w środę referencyjną stopę procentową o ćwierć punktu procentowego, do przedziału 3,75-4 proc. To najniższy poziom od końca 2022 roku i druga z rzędu obniżka po wrześniowej redukcji. Decyzja, podjęta stosunkiem głosów 10 do 2, była szeroko oczekiwana przez rynki finansowe.
Przeciwko obniżce głosował Jeffrey Schmid, prezes Fed z Kansas City, który opowiadał się za utrzymaniem stóp na niezmienionym poziomie. Z kolei Stephen Miran, członek Rady Gubernatorów Fed i bliski współpracownik prezydenta Donalda Trumpa, zagłosował za głębszą obniżką o pół punktu procentowego. To już drugi z rzędu sprzeciw Mirana, który dołączył do Fedu zaledwie miesiąc temu.
Koniec redukcji bilansu
Równocześnie z obniżką stóp Fed ogłosił zakończenie trzyletniej redukcji bilansu, znanej jako luzowanie ilościowe wstecz (QT). Od grudnia bank centralny będzie reinwestował wszystkie przychody z obligacji, które dochodzą do terminu wykupu, z powrotem na rynek długu. W przypadku papierów hipotecznych Fed będzie reinwestował 35 mld dolarów miesięcznie w krótkoterminowe obligacje skarbowe.
Redukcja bilansu to proces, w którym Fed pozwala "zniknąć" pieniądzom z systemu finansowego. Podczas pandemii COVID-19 bank centralny masowo skupował obligacje, „pompując” biliony dolarów do gospodarki i powiększając swój bilans z 4 do 9 bln dolarów. Od 2022 roku Fed odwracał ten proces - zamiast kupować nowe obligacje, gdy stare są wykupywane, po prostu zmniejszał ilość pieniędzy w obiegu. W ciągu trzech lat bilans skurczył się do 6,6 bln dolarów.
Powell wyjaśnił, że nastąpiło "znaczące napięcie" na rynkach pieniężnych w ostatnich trzech tygodniach - znak, że dalsze kurczenie mogłoby zaszkodzić płynności systemu finansowego. "Nie ma większych korzyści z dalszej redukcji bilansu o ostatnie kilka dolarów" - stwierdził szef Fedu.
Niepewność wokół grudniowej obniżki
Największym zaskoczeniem była jednak wypowiedź Powella podczas konferencji prasowej, która ostudził oczekiwania rynków. "W dyskusjach komitetu na tym posiedzeniu pojawiły się silnie rozbieżne poglądy na temat dalszego postępowania w grudniu" - powiedział przewodniczący. "Kolejna obniżka stopy procentowej na grudniowym posiedzeniu nie jest przesądzona. Wręcz przeciwnie" - dodał.
Rynki finansowe zareagowały natychmiast - indeks S&P 500 spadł o 0,3 proc., a rentowność dwuletnich obligacji skarbowych wzrosła o 0,08 punktu procentowego do 3,57 proc. Wcześniej inwestorzy wyceniali prawdopodobieństwo grudniowej obniżki na około 85 procent.
Balansowanie między inflacją a rynkiem pracy
Fed stoi przed trudnym wyborem. Z jednej strony inflacja utrzymuje się powyżej celu banku centralnego wynoszącego 2 proc. rocznie. Najnowsze dane pokazują inflację na poziomie 3 proc., napędzaną rosnącymi cenami energii oraz skutkami ceł handlowych wprowadzonych przez prezydenta Trumpa.
Z drugiej strony rynek pracy wyraźnie słabnie. W ostatnich dniach tysiące zwolnień ogłosiły takie firmy jak Amazon, UPS, Target i General Motors. "Ryzyko spadkowe dla zatrudnienia wzrosło w ostatnich miesiącach" - zaznaczył FOMC w swoim komunikacie.
Decyzje Fedu są dodatkowo utrudnione przez zamknięcie rządu federalnego (shutdown), które trwa od 1 października. Bank centralny nie ma dostępu do kluczowych danych ekonomicznych, w tym miesięcznych raportów o zatrudnieniu czy inflacji.
Eswar Prasad z Uniwersytetu Cornella ostrzega: "Obniżka stóp była łatwą częścią. Fed może wkrótce latać na oślep, pozbawiony danych, które zazwyczaj kierują jego decyzjami politycznymi, a to narazi go jeszcze bardziej na presję polityczną".
źródła: Financial Times, CNBC