Historyczne głosowanie w Kongresie
Izba Reprezentantów i Senat przegłosowały ustawę nakazującą publikację dokumentów Departamentu Sprawiedliwości dotyczących Jeffreya Epsteina, skazanego przestępcy seksualnego, który zmarł w areszcie w 2019 roku. Projekt trafił do podpisu na biurko prezydenta Donalda Trumpa, który zapowiedział, że go podpisze.
Kim był Jeffrey Epstein?
Jeffrey Epstein był amerykańskim finansistą, który w lipcu 2019 roku został aresztowany pod zarzutem organizowania sieci wykorzystywania seksualnego młodych kobiet i dziewcząt. Jego śmierć w areszcie - oficjalnie przez samobójstwo - oraz powiązania z elitami polityki, biznesu i show-biznesu wywołały falę spekulacji o ukrywaniu prawdy. Ghislaine Maxwell, jego długoletnia wspólniczka, została skazana w 2021 roku na 20 lat więzienia za udział w jego przestępstwach.
Ofiary Epsteina obecne na głosowaniu
Kilkanaście ofiar Epsteina, w tym brat Virginii Giuffre, która w tym roku popełniła samobójstwo, zasiadało w pierwszym rzędzie galerii, gdy rozpoczęło się głosowanie. Niektórzy opuścili salę po tym, jak wynik przekroczył super większość i przejście ustawy stało się pewne.
Wcześniej tego samego dnia grupa kobiet wykorzystanych przez Epsteina przemawiała przed Kapitolem, wzywając kongresmenów do zagłosowania za ustawą. Kilka z nich skrytykowało bezpośrednio prezydenta Donalda Trumpa i jego postępowanie w tej sprawie.
Długa droga do głosowania
Przewodniczący Mike Johnson przez miesiące starał się uniknąć głosowania w Izbie nad sprawą Epsteina. Pod koniec lipca Johnson wysłał Izbę do domu o dzień wcześniej przed przerwą sierpniową, ponieważ parlamentarzyści utknęli w impasie dotyczącym sprawy Epsteina.
Wysłał również Izbę do domu na ponad 50 dni podczas najdłuższego zamknięcia rządu w historii USA - opóźniając zaprzysiężenie demokratki Adelity Grijalvy, której głos miał być decydujący wówczas w głosowaniu. Po zakończeniu shutdownu w zeszłym tygodniu, Grijalva z Arizony stała się 218. osobą podpisującą petycję w sprawie Epsteina, zmuszając przewodniczącego do wniesienia ustawy współsponsorowanej przez republikanina Thomasa Massiego z Kentucky i demokratę Ro Khannę z Kalifornii pod głosowanie w tym tygodniu.
Johnson: "To polityczny spektakl"
Johnson kontynuował krytykę ustawy we wtorek rano, ale potwierdził, że będzie głosował za jej przyjęciem. Tuż przed głosowaniem Johnson powiedział na sali Izby, że to "polityczne ćwiczenie" i że ustawa ma "poważne braki". Johnson wyraził nadzieję, że Senat wprowadzi do niej zmiany.
"[Trump] nie ma nic do ukrycia" - stwierdził Johnson.
Od miesięcy Johnson wskazywał na dochodzenie Komisji Nadzoru Izby, twierdząc, że śledztwo komisji jest bardziej wszechstronne niż ustawa Khanny-Massiego. Zwolennicy ustawy argumentują jednak, że "zapis tego głosowania przetrwa dłużej niż prezydencja Donalda Trumpa".
Zwrot Trumpa w sprawie
Prezydent również początkowo sprzeciwiał się tej inicjatywie, włączając w to - jak twierdzą źródła - próbę odwiedzenia republikanki Lauren Boebert w Pokoju Sytuacyjnym Białego Domu od poparcia petycji wymuszającej głosowanie na sali.
Jednak wobec rosnącego poparcia dla tej inicjatywy w kontrolowanej przez republikanów Izbie, Trump nagle zmienił zdanie w weekend i powiedział, że republikanie powinni głosować za ujawnieniem dokumentów, "ponieważ nie mamy nic do ukrycia".
Zapytany, czy podpisze ustawę, jeśli trafi na jego biurko, Trump w poniedziałek powiedział, że tak. "Jestem za tym" - oświadczył.
Co zawiera ustawa?
Ustawa - nazwana "Aktem o Przejrzystości Akt Epsteina" - zobowiązałaby prokurator generalną Pam Bondi do udostępnienia wszystkich "niejawnych zapisów, dokumentów, komunikacji i materiałów śledczych" w posiadaniu Departamentu Sprawiedliwości związanych z Epsteinem.
Ustawodawstwo dotyczy dokumentów federalnych o Epsteinie i jego skazanej wspólniczce Ghislaine Maxwell, a także innych osób, w tym urzędników państwowych, wymienionych lub wskazanych w związku z "działalnością przestępczą Epsteina, ugodami cywilnymi, immunitetem, ugodami lub postępowaniami śledczymi". Nazwiska ofiar i inne informacje identyfikujące byłyby wyłączone z publikacji, podobnie jak wszelkie materiały, które mogą przedstawiać lub zawierać materiały dotyczące wykorzystywania seksualnego nieletnich, zgodnie z tekstem proponowanej ustawy.
Co dalej?
Gdy ustawa zostanie podpisana przez Trumpa, jest mało prawdopodobne, aby Departament Sprawiedliwości ujawnił całą teczkę Epsteina. Wszelkie materiały związane z trwającymi dochodzeniami lub roszczeniami Białego Domu o przywilej wykonawczy (prawo prezydenta USA do zachowania poufności pewnych informacji i odmowy udostępnienia ich Kongresowi lub sądom) prawdopodobnie pozostaną poza publicznym zasięgiem.
Co istotne, Trump nie musi czekać na działania Kongresu - mógłby nakazać ujawnienie dokumentów natychmiast.
Pytanie o to, kto chronił Epsteina przez lata i dlaczego mógł bezkarnie krzywdzić młode kobiety, może znaleźć przynajmniej częściową odpowiedź - jeśli ustawa zostanie zatwierdzona przez Senat i podpisana przez prezydenta.
na podst. ABC News, NBC News