Niebieskiej fali' nie było...
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

...dlaczego sondaże przedwyborcze znów wprowadziły w błąd

Choć większość sondaży wskazywała Bidena jako zwycięzcę prezydenckiego wyścigu, to marginesy wygranej w tzw. niezdecydowanych stanach, takich jak Wisconsin, Pensylwania, czy Michigan, okazały się znacznie mniejsze niż przewidywano. Wbrew sondażom demokraci nie powiększyli przewagi w Izbie, wręcz przeciwnie, stracili wiele miejsc i na pewno nie przejęli Senatu - po styczniowej dogrywce w Georgii albo będzie równowaga, albo przewaga GOP.

"Niebieska fala” nie zmaterializowała się, a przynajmniej nie w zapowiadanej formie i liczbie. Choć zapewniano nas, że agencje sondażowe wyciągnęły wnioski w wyborów w 2016 r. i wprowadziły poprawki do swoich modeli, to okazuje się, że przed branżą wciąż sporo pracy.

Jak błędne były przewidywania wyników wyborów w 2020 roku?

Jeśli chodzi o głosowanie powszechne, to nie tak wielkie, jak mogłoby się wydawać. Ostateczna średnia sondaży RealClearPolitics zapewniła byłemu wiceprezydentowi Bidenowi przewagę o 7.2 punktu procentowego. Podobnie FiveThirtyEight przewidywał margines zwycięstwa Bidena w wysokości 8.4 pkt. W obydwu przypadkach margines błędu wynosił ok. 3-4 procent.

Ponieważ nadal liczone są karty do głosowania w większości stanów, ostateczny wynik prawdopodobnie ulegnie zmianie. Joe Biden prowadzi obecnie ponad 3 punktami, ale analitycy twierdzą, że przewaga może wzrosnąć do 5 pkt.

Według FiveThirtyEight średni błąd sondażowy w wyborach prezydenckich od 1968 roku wynosił średnio 3 punkty. Tak więc ankieterzy skończą prawdopodobnie na normalnych i przewidywanych marginesach błędu w głosowaniu powszechnym.

Gorzej w niezdecydowanych stanach

Sondażownie popełniły więcej błędów w stanach, które uznaje się za niezdecydowane. Końcowa średnia RealClearPolitics dla Wisconsin przewidywała 7-punktowe zwycięstwo Bidena, nieco niższe w Michigan i Pensylwanii. Większość sondaży wykazała też niewielkie zmiany w trakcie kampanii, co sugerowało, iż jego przewaga była stabilna. Owszem, kandydat demokratów według obecnie dostępnych danych wygrał w tych stanach, ale znacznie mniejszą różnicą głosów. W Wisconsin na przykład było to ok. 20 tysięcy głosów.

Przewidywania były jednak lepsze niż w 2016 r. Musimy pamiętać, że w Wisconsin, Michigan i Pensylwanii sondaże dawały Clinton wygraną, podczas gdy Donald Trump przejął te stany zdobywając w nich w sumie 77 tysięcy głosów więcej. W tym roku sondaże przewidziały zwycięstwo Bidena, jednak znacznie większą liczbą głosów niż obecne 200 tysięcy (suma przewagi w trzech wymienionych stanach - prawie 3 razy wyższa, niż przewaga Trumpa cztery lata wcześniej). W 2016 r. Donald Trump zdobył 306 głosów elekcyjnych i wszystko wskazuje, że Biden w tym roku zdobędzie dokładnie tyle samo.

Niektórzy ankieterzy radzili sobie lepiej. Centrum Badań Politycznych Uniwersytetu Suffolk pomyliło się o 2 punkty w stosunku do ostatecznych wyników na Florydzie, w Arizonie, New Hampshire i Minnesocie, chociaż przeszacowało również margines wygranej Bidena w Pensylwanii. Błędy innych sondaży dochodziły nawet do 8 procent.

Najgorzej w wyścigach kongresowych

Możemy śmiało nazwać przedwyborcze sondaże porażką agencji je przeprowadzających. Przewidywały one powiększenie przewagi w Izbie i prawdopodobne przejęcie Senatu.

Przykłady?

Maine i walka o miejsce w Senacie: broniąca swej pozycji republikanka Susan Collins przegrywała w sondażach z demokratką Sarą Gideon różnicą 9 punktów procentowych. Wygrała.

W Południowej Karolinie ubiegający się o kolejną kadencję Lindsey Graham pokonał demokratycznego rywala różnicą 10 procent, mimo że przedwyborcze sondaże wskazywały na równy wynik.

Dzielenie kart

Osoby oddane danej partii głosują automatycznie na wszystkich jej kandydatów. Jednak rośnie liczba osób, które zwracają uwagę na poszczególne nazwiska i dzielą swe głosy pomiędzy przedstawicieli różnych opcji politycznych W tym roku wyjątkowo wiele osób głosowało na republikańskich senatorów i kongresmanów, rezygnując jednak z poparcia Trumpa.

Stąd właśnie sytuacja, w której GOP uzyskało znacznie lepsze wyniki w Kongresie niż prezydent. Analitycy twierdzą, że dzielenie kart do głosowania mogło być niedocenianym czynnikiem w stanach takich jak Maine, gdzie Biden wypadł lepiej niż Clinton, ale jednocześnie przegrywająca w sondażach republikańska kandydatka utrzymała miejsce w Senacie.

Co kryje się za błędnymi sondażami?

W 2016 r. w większości sondaży nie udało się przewidzieć zwycięzcy po części dlatego, że ankiety nie obejmowały wystarczającej liczby wyborców nieposiadających wykształcenia wyższego i nie doceniały frekwencji na obszarach wiejskich. W rezultacie tegoroczne sondaże zostały poprawione, aby uwzględnić te dane demograficzne, ale pojawiły się nowe czynniki.

Frekwencja

Jest za wcześnie, by określić, co poszło nie tak w 2020 r., ale wiemy, że dane sondażowe zmieniła wysoka frekwencja, najwyższa od co najmniej 50 lat, popularność głosowania korespondencyjnego i wczesnego głosowania. W Teksasie, który rozszerzył możliwość wczesnego głosowania, frekwencja wzrosła o 9 punktów.

Wczesne głosowanie

Ankiety przedwyborcze mogły zidentyfikować osoby oddające głos wcześniej, a niekoniecznie wszystkich potencjalnych wyborców. Mogło to doprowadzić do nastawienia pro-bidenowskiego w losowych próbach.  

Michael Traugott, emerytowany profesor z University of Michigan, porównuje to do przepisu na ciasto, w którym składniki są wymienione prawidłowo, ale ich proporcje są nieznane.

Nie przyznam się

Konserwatyści argumentują, że ankieterom brakuje danych na temat poparcia dla Trumpa, ponieważ respondenci niechętnie wyrażają swoje preferencje wiedząc, że może to nie być akceptowane przez otoczenie, szczególnie w kręgach zawodowych. Jednak badania nie potwierdziły tej hipotezy, nazywanej „nieśmiałym wyborcą Trumpa”. Większym czynnikiem może być to, że zwolennicy Trumpa rzadziej uczestniczą w ankietach, ponieważ po prostu nie ufają ankieterom, a jak wiadomo, udział w sondażach jest dobrowolny.

Na podst.: CSMonitor
rj