----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Miliarder Peter Thiel, założyciel systemu płatności PayPal, planuje żyć co najmniej 120 lat. W porównaniu do innych, najbogatszych przedstawicieli sektora technologicznego plany ma skromne. Na przykład Dimitri Itskow, nazywany czasami twórcą rosyjskiego internetu, jako cel wyznaczył sobie życie trwające co najmniej 10 tysięcy lat. Jeden z założycieli firmy Oracle, Larry Ellison, w ogóle nie rozumie, jak można zaakceptować własną śmiertelność, a współtwórca giganta Google, Siergiej Brin, ma nadzieję któregoś dnia „uzdrowić śmierć”.

Wśród najbogatszych w branży technologicznej panuje przekonanie, że zdobycze techniki pozwolą wydłużyć ludzkie życie. Temat ten traktują oni bardzo poważnie, inwestując olbrzymie sumy w badania ukierunkowane na ten cel. Swoją wiarę opierają na najnowszych osiągnięciach naukowych, które według nich wkrótce pozwolą nam znacznie lepiej poznać tajemnicę życia i śmierci.

Próbujemy od dawna

Przeciętnemu człowiekowi trudno ich wysiłki i wiarę traktować poważnie, bo przecież ludzkość od niepamiętnych czasów starała się oszukać biologiczny zegar. W wielu przypadkach były to próby zakończone tragicznie. Już 200 lat p.n.e. chiński cesarz Qin Shi Huang zmarł w wyniku spożycia pigułek z rtęcią, która według zapewnień ówczesnych medyków miała uchronić go przed starością.

Kronikarz watykański Stefano Infessura opisuje starania papieża Innocentego VIII, który będąc na łożu śmierci zgodził się na transfuzję krwi z trzech 10-letnich chłopców, których młodość miał w ten sposób wchłonąć. Krótko potem zmarł, podobnie jak chłopcy opisywani przez Infessurę.

W 1868 r. w stanie Kentucky starający się o prezydenturę Leonard Jones przekonywał wyborców, iż osiągnął nieśmiertelność poprzez modlitwę i post. Obiecywał zdradzić sekret po wyborze na stanowisko. Kilka miesięcy później zmarł na zapalenie płuc.

Próbujemy na nowo

Jednak przeszłe niepowodzenia nie zniechęcają największych, współczesnych graczy z Doliny Krzemowej. Wspomniany wcześniej Peter Thiel przekazał miliony dolarów fundacji Matuzalem, która pracuje nad znalezieniem lekarstw na siedem głównych przyczyn starzenia, między innymi utratę komórek, ich zanieczyszczenie, czy niepożądaną mutację. Twórcy fundacji wychodzą z założenia, że ludzki organizm to maszyna z milionem części i prędzej, czy później musi dojść do ich zużycia i awarii. Starają się więc znaleźć sposób ich odnawiania od środka, na poziomie komórkowym, co miałoby uchronić nas przed postępem czasu.

Jednak działania tej fundacji są niewielkie w porównaniu z rozmachem projektu Calico prowadzonego przez twórcę Google. We współpracy z firmą farmaceutyczną AbbVie i dzięki zainwestowanym miliardom dolarów Sergiej Brin chce, jak sam mówi, „uzdrowić śmierć”. Eksperymenty tej spółki objęte są wielką tajemnicą, plotka głosi jednak, że pracuje ona nad stworzeniem środka naśladującego pracę genu foxo3, odpowiedzialnego za wyjątkowo długie życie. W tym tygodniu poinformowano, że spółka przeznaczyła kolejny miliard na dalsze badania.

Mamy jeszcze Glenn Foundation, jedną z najstarszych w świecie organizacji zajmujących się poszukiwaniem sposobów wydłużenia ludzkiego życia, działającą już od 1965 roku. Sama nie prowadzi badań, ale wypłaca wysokie granty naukowcom, których praca daje obiecujące rezultaty. Od kilku lat współpracuje z fundacją założoną w 1997 r. przez współtwórcę technologicznego giganta Oracle. Tu mamy pierwsze wymierne efekty. Projekt zaowocował bowiem znaczącym wydłużeniem życia, niestety, na razie u myszy. Wciąż nie wiadomo, czy uda się powtórzyć ten sukces u ludzi. Współcześni naukowcy wykorzystali prace z lat 50. i wykryli, iż za odmłodzenie organizmu myszy odpowiedzialna jest proteina GDF11, zanikająca w starszych organizmach. Pół wieku temu jej wyodrębnienie nie było możliwe, dziś znaleziona została bez trudu. Na pytanie, czy zadziała u ludzi podobnie, wciąż poszukuje się odpowiedzi.

Niemal równolegle w Anderson Cancer Center w Houston, jeden ze współpracujących z fundacją Ellisona naukowców eksperymentuje z telomerami, fragmentami chromosomów zabezpieczającymi je przed uszkodzeniem. Za ich działanie odpowiada enzym utrzymujący je w dobrej kondycji, który u starszych organizmów powoli zanika. Dr Ronald DePinho wyłączył więc telomery w organizmie myszy całkowicie. W krótkim czasie zestarzała się ona przedwcześnie. Jednak po ich ponownym uruchomieniu jej organizm nie tylko powstrzymał proces jak ma to miejsce w przypadku protein GDF11, ale zaczął odzyskiwać młodość. „Wszystkie organy zaczęły się odradzać” – mówi dr DePinho.

3

Nieśmiertelność jeszcze nie, ale wydłużenie życia bliskie

Czy jedna z tych metod, a może połączenie obydwu, pozwoli ludziom w przyszłości stworzyć coś na wzór źródła młodości? Naukowcy pełni są optymizmu, choć przed nimi podobnie do swej pracy podchodziły tysiące innych.

Jednak badania i odkrycia tego typu wyzwalają setki innych prób i eksperymentów. Myśl, że dzięki nowoczesnej technice i dokonaniom naukowców moglibyśmy żyć o 100 lat dłużej rozpala umysły wielu osób. Do tej pory ludzkość nie włożyła tyle energii i funduszy w rozwikłanie zagadki śmierci jak w XXI wieku. Osiągnięcia technologiczne dają nową nadzieję, podsycaną głębokimi kieszeniami miliarderów planujących żyć wiecznie.

Oczywiście pojawiają się pytania innej natury:

Czy człowiek powinien żyć tak długo, jak wyglądało będzie przyszłe społeczeństwo, czy nie jest to niebezpieczne igranie z naturą?

Niektórzy próbują na nie odpowiadać. W jednej wersji udaje się nam wydłużyć życie, ale nie udaje się zlikwidować chorób. Ludzkość składa się z kilkusetletnich, schorowanych osobników, którzy gasną nagle w momencie, gdy ustaje jakaś funkcja życiowa. Żyjący w takim stanie przez dziesięciolecia wysysają wszelkie fundusze z ekonomii, co ma negatywny wpływ na resztę społeczeństwa.

Druga wersja mówi nie o powstrzymaniu procesu starzenia, ale jego odwróceniu. Jest ona znacznie bardziej optymistyczna. Tu ludzie nigdy nie osiągają wieku starczego, więc pojawiają się nawet oszczędności dla społeczeństwa. Problem w tym, że w obydwu wersjach kiedyś następuje kres. Na razie naukowcy mówią bowiem tylko o wydłużeniu życia na jakiś czas.

Nauce pomaga technika

Może w przyszłości nie będziemy musieli martwić się utratą jakiegoś narządu? Niektóre już są hodowane w laboratoriach lub drukowane w formacie 3D. Pierwsze próby dały nam nerkę i wątrobę z drukarki trójwymiarowej. Naukowcom udało się zamienić komórki skóry w komórki macierzyste, a te z kolei w potrzebne organy. Wciąż odkrywamy nowe sposoby ratowania ludzkiego życia i zdrowia.

Lekarzom udało się również powstrzymać śmiertelność powypadkową dzięki płynowi fizjologicznemu, który w umierającym ciele zastępuje krew. Dzięki temu organizm jest schładzany i utrzymywany w stanie hibernacji przez długi czas. To z kolei pozwala na spokojne zreperowanie uszkodzeń, takich choćby jak postrzał z broni palnej, rany po ciosie nożem, czy nawet wymianę serca, które mogłoby zostać wyhodowane w szpitalnym laboratorium na potrzeby konkretnego pacjenta. Taki scenariusz w całości wciąż nie jest możliwy do realizacji, ale powinniśmy sobie zdawać sprawę, iż jego poszczególne elementy dzięki zdobyczom techniki są już możliwe.

Sztuczne ciało

Trzy lata temu firma farmaceutyczna Pfizer przeprowadziła badanie dotyczące starzenia. Okazało się, że największą obawą ludzi jest uzależnienie się od kogoś i ból związany z chorobami pojawiającymi się u schyłku życia. Jego wydłużenie lub odmłodzenie nie zmieni tych obaw, a jedynie zastąpi innymi.

Dlatego niektórzy podeszli do tematu w inny sposób. Zamiast pracować nad wydłużeniem życia komórek, skupili się na stworzeniu zastępczych, syntetycznych ciał. Taki cel postawiła sobie Inicjatywa 2045 założona i prowadzona przez wspomnianego na początku rosyjskiego miliardera z branży technologicznej, Dimitri Itskowa. Zgromadził on wokół siebie znanych specjalistów zajmujących się między innymi neuroprzekaźnikami, robotyką, czy produkcją sztucznych organów. Grupa ta chce do 2045 roku zastąpić ludzkie, delikatne ciało, sztucznym produktem, być może nawet hologramem zależnym od ludzkiego mózgu i układu nerwowego. Jeśli ktoś oglądał film Robocop lub Surrogates, to ma pojęcie, o czym jest mowa.

Z jednej strony prace Inicjatywy mogą wydać się śmieszne. W pełni zautomatyzowane ciało podległe ludzkiemu układowi nerwowemu lub zdalnie sterowana myślami kukła.

Z drugiej strony takie urządzenia już istnieją, choć na razie na etapie eksperymentów i nie w wymiarze mogącym nas zadowolić. Największy problem to odczuwanie i kontrolowanie wszystkich funkcji, do tego potrzebne jest coś więcej niż nowoczesne tworzywo sztuczne. Tu potrzeba elastyczności i szybkości ludzkiego mózgu. Dlatego pracujemy nad procesorem działającym z prędkością naszego umysłu. Naukowcom wykorzystującym superkomputery udało się osiągnąć kilkusekundowy wynik dorównujący tej prędkości. Na razie to jednak za mało, ale prace trwają.

Gdzie w przeszłości zawiodła magia, religia i eksperymenty lekarskie, w przyszłości być może sukces odniesie technika.

Kilkadziesiąt lat temu człowiek wkroczył w nową erę. Jesteśmy w stanie dokonać wielu rzeczy jeszcze do niedawna niemożliwych. Nie powinniśmy, jak uważa Larry Ellison z Oracle, akceptować nieuchronności śmierci lub, jak twierdzą inni, ograniczenia życia. Każdy z tych miliarderów kieruje się czym innym. Itskow chce żyć w sztucznej powłoce 10,000 lat, by zrealizować wszystkie swe pasje i marzenia, na które zabraknie mu w wyznaczonym przez naturę czasie. Ellison nie chce, by ludzie doświadczali bólu i cierpienia, jakim poddana była jego matka umierająca na raka. Każdy z nas znajdzie powód, dla którego chciałby żyć dłużej.

Pojawia się jednak pytanie, czy powinniśmy?

Ludzkość dwukrotnie wydłużyła średnią życia w ostatnich kilkuset latach. Jedyne co osiągnięto, to kult młodości. Wciąż tak samo traktujemy osoby starsze i nie uczymy się do nich – mówi Root Wolpe, dyrektor Centrum Etyki przy Uniwersytecie Emory.

Starsi postrzegani są przez młodych jak odpady. Około 10 proc. z nich jest źle traktowana przez własne rodziny, często dochodzi do nadużyć i przemocy. Ocenia się, że dalsze kilkanaście procent przypadków nie jest zgłaszanych.

Osoby starsze czują się dla reszty społeczeństwa obciążeniem, którą to opinię podsycają według nich współczesne media. Wolpe przyznaje jednak, że celem powinno być dążenie do zdrowszego życia w miarę jego upływu. Nawet jeśli wiąże się z tym jego wydłużenie.

Osobny problem to przeludnienie. Czy jesteśmy gotowi na miliony lub miliardy kilkusetlatków? Populacja planety ma wzrosnąć z obecnych prawie 8 miliardów do 10 miliardów w 2050 roku i to bez sztucznego wydłużania życia obecnych mieszkańców Ziemi. Ludzie ci będą musieli jeść, pracować. Ograniczony zostanie dostęp do wody pitnej, zwiększy się zanieczyszczenie środowiska. Wydłużając nasze życie ograniczamy więc warunki do tego życia.

Na podst. Newsweek, calicolabs.com, The Atlantic
opr. Rafał Jurak