O wynikach zdecyduje Sąd Najwyższy?
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Wynik wyborów prezydenckich w USA nie jest jasny. Nadal nie wiadomo, czy prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie demokrata Joe Biden czy reelekcję uzyska urzędujący prezydent Donald Trump. Wyniki z poszczególnych okręgów wyborczych są na bieżąco publikowane, ale głosy, które Amerykanie oddawali w ramach wczesnego głosowania, dotrą do biur wyborczych z dużym opóźnieniem – powodem jest w głównej mierze przeciążenie amerykańskiej poczty. Konsekwencja jest taka, że po pierwsze na ostateczne rozstrzygnięcie będzie trzeba poczekać nawet kilkanaście dni, a po drugie to właśnie głosy „kopertowe” zdecydują o wyborze 46. Prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Takiej sytuacji chce uniknąć prezydent Donald Trump, który podczas nocnej konferencji prasowej poinformował, że podejmie w tej sprawie radykalne działania. Zapowiedział, że będzie walczył o wstrzymanie liczenia głosów w kilku stanach – w tych, w których karty będą przyjmowane po zakończeniu głosowania. Prezydent mówił o „oszustwie na Amerykanach”:

„Chcemy, by prawo było wykorzystane właściwie i skierujemy sprawę do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Chcemy, by głosowanie zostało wstrzymane. Nie chcę, żeby nagle znaleźli jakieś głosy o 4 rano i je dodali” - mówił Donald Trump i dodał – „Wiedziałem, że tak będzie i mówiłem o tym, od kiedy postanowiono o głosowaniu korespondencyjnym. Teraz naszym celem jest zapewnienie uczciwości wobec naszego narodu. To jest oszustwo, zatem skierujemy sprawę do Sądu Najwyższego”.

Podczas nocnego przemówienia Trump stwierdził, że zwyciężył w Georgii, Pensylwanii i Michigan, a różnica, jaką uzyskał nad Joe Bidenem pozwala mu spać spokojnie. Twarde dane są nieco inne – w Michigan różnica wynosi około 30,000 głosów (dane z 90% komisji) na korzyść urzędującego prezydenta, z kolei w Georgii to około 100,000 (dane z 94% komisji). W Pensylwanii różnica jest większa, bo wynosi ok. 700 tysięcy głosów, ale nie rozpoczęto tam liczenia głosów przysłanych pocztą, bo będą przyjmowane do piątku, 3 dni po zakończeniu głosowania stacjonarnego.

Prezydent już kilka dni temu zapowiedział, że jeżeli przegra wybory znaczną liczbą głosów oddanych korespondencyjnie, to złoży w tej sprawie protest do Sądu Najwyższego. Z możliwości wczesnego głosowania, także w formie korespondencyjnej skorzystało w tym roku rekordowo dużo ludzi, bo taką możliwość wybrało ponad 100 mln Amerykanów. Zdaniem politologów są to w większości osoby głosujące „demokratycznie”, pochodzące ze średnich i dużych miast.

fk