Polki z Chicago wspierają rodaczki w kraju
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W minioną niedzielę kilkadziesiąt Polek i Polaków zgromadziło się pod Konsulatem Generalnym RP w Chicago, aby wyrazić poparcie dla rodaczek w kraju protestujących na ulicach polskich miast przeciwko orzeczeniu polskiego Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepis zezwalający na mocy ustawy z 1993 roku dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego dalszej egzystencji, jest niezgodny z konstytucją.

Uczestnicy manifestacji, którzy o godzinie 1 po południu pojawili się przed wejściem do polskiej placówki dyplomatycznej skandowali hasła umieszczone na tablicach i transparentach. Do najczęstszych należały: „Wybór nie zakaz”, „My body, my choice”, „Rewolucja jest kobietą”, „Straszak kobiet”, „Piekło kobiet”, „Moje ciało, mój wybór”, „No women, no kraj” i temu podobne. Kilka z haseł oraz petycja zostały przymocowane do drzwi i bramy wejściowej placówki.

„Wspieramy kobiety w Polsce w ich walce o fundamentalne prawa, które są im teraz bezprawnie odbierane przez tak naprawdę niekonstytucyjny trybunał. To jest skandal. Dlatego wspieramy nasze rodaczki w kraju” – powiedziała pani Karolina. „Poprzez naszą obecność tutaj chcemy pokazać solidarność z naszymi siostrami, matkami i przyjaciółkami w Polsce. Jesteśmy z nimi razem. Nie chcemy średniowiecza ani inkwizycji” – stwierdziła pani Patrycja. W gronie uczestniczek było kilku panów. „Ja myślę, że kobiety tak do końca nie wiedzą jeszcze, co tak naprawdę w Polsce się wydarzyło. Dopiero, gdy taka sytuacja dotknie kogoś osobiście, wtedy zdadzą sobie sprawę z tego, co obecna władz przygotowała naszym rodaczkom. To odciśnie się piętnem na ludziach. Prawo ustalone 30 lat temu było bardzo dobre. W sytuacji krytycznej pozwalało na wybór, który i tak dla każdej matki jest tragedią. Polacy nie są za tym, żeby usuwać ciąże. Sam jest ojcem i nie wyobrażam sobie, żeby moja córka musiała stawać przed takim wyborem. Polacy są bardzo kreatywni i zapewne znajdą sposób, żeby to inkwizycyjne prawo obejść i sobie pomóc, ale czy jest to komukolwiek potrzebne” – powiedział Aleksander Mrugała.

Z racji tego, że pokojowe zgromadzenie kobiet odbyło się w niedzielę, nikt z personelu placówki nie wyszedł do manifestujących. Uczestniczki zapowiedziały kolejne spotkanie przed konsulatem w najbliższą niedzielę o godzinie 5 po południu pod hasłem: „Zapal znicz, prawa kobiet umierają”.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak