----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Miliardy dolarów przeznaczone na pomoc małym firmom mogą nie uchronić wielu z nich przed koniecznością ogłoszenia upadłości.

Liczba wniosków o bankructwo na podstawie rozdziału 11 gwałtownie wzrosła w ubiegłym miesiącu, a prawnicy współpracujący z walczącymi o przetrwanie biznesami widzą oznaki tego, że coraz więcej właścicieli rozważa ogłoszenie bankructwa.

Firmy zmuszone do zamknięcia lub ograniczenia działalności z powodu rządowych prób powstrzymania rozprzestrzeniania się koronawirusa, stoją w obliczu rosnących długów i niepewnych perspektyw powrotu do normalnej działalności. Nawet właściciele otrzymujący rządową pomoc i pożyczki nie są pewni, czy okaże się to wystarczające.

Do najbardziej narażonych firm należą tysiące restauracji i sprzedawców detalicznych, którzy zostali zamknięci, wiele z nich ponad miesiąc temu. Niektórym restauracjom udało się utrzymać część dochodów dzięki posiłkom serwowanym na wynos czy dostawy, ale nawet te borykają się z problemami finansowymi. Drobni i niezależni detaliści, w tym prowadzący sklepy internetowe, również są zagrożeni, a sklepy odzieżowe mają dodatkowy problem z zimowymi zapasami, których nie będą w stanie sprzedaż w okresie wiosennym i letnim. Zagrożone są również niezależne koncerny naftowe, których przychody zostały uderzone przez załamanie cen, podobnie jak inne firmy, już wcześniej obciążone wysokim poziomem zadłużenia.

Nawet większe firmy mają problemy, w tym walczący o przetrwanie detaliści, którzy zmuszeni byli zamknąć swoje sklepy. Firma jeansowa True Relgion złożyła wniosek o bankructwo na początku tego miesiąca. Z ostatnich raportów wynika, że sieci sklepów takie jak Neiman Marcus czy J.C. Penney, które od lat borykają się ze spadkiem sprzedaży, mogą wkrótce złożyć wnioski o ochronę przed bankructwem.

Według American Bankruptcy Institute, organizacji branżowej zrzeszającej prawników i innych specjalistów związanych z postępowaniem upadłościowym, liczba zgłoszeń z rozdziału 11 wzrosła w marcu o 18 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym, co oznacza dramatyczny zwrot w stosunku do 20-procentowego spadku w lutym. Liczby nie dzielą zgłoszeń według wielkości firmy, ale biorąc pod uwagę, iż zdecydowana większość dotyczy firm małych i średnich, to właśnie one najbardziej borykają się z problemami.

Nie można przewidzieć, ile firm zgłosi upadłość. Według statystyk opracowanych przez federalny system sądowy, odnotowano ponad 160,000 wniosków o ogłoszenie upadłości w latach 2008-2010 podczas wielkiej recesji i w związku z jej następstwami. Większość dotyczyła likwidacji, chociaż niektórym udało się zrestrukturyzować swoje długi i kontynuować działalność.

"Jednak wiele firm po prostu zamyka drzwi i prawdopodobnie będzie tak ponownie" twierdzi Singerman, adwokat ds. upadłości. Według niektórych szacunków podczas recesji upadło 170,000 firm.

Ale ustawa o reorganizacji małych firm (Small Business Reorganization Act), która weszła w życie w lutym, może zachęcić więcej firm do wykorzystania rozdziału 11, stosowanego przez przedsiębiorstwa do reorganizacji zadłużenia pod ochroną sądu upadłościowego. Prawo ma na celu umożliwienie właścicielom zachowania własności zamiast utraty firmy wobec wierzycieli, co zwykle ma miejsce na podstawie rozdziału 11. Prawo usprawnia również proces reorganizacji, aby firma nie została przytłoczona opłatami adwokackimi - twierdzi Edward Janger, profesor od prawa upadłościowego na Brooklyn Law School w Nowym Jorku. Inną zmianą wynikającą z ustawy jest to, że sędzia ds. upadłości może zatwierdzić reorganizację pomimo zastrzeżeń wierzycieli.

David Wander twierdzi, że właściciele firm będą starali się uniknąć bankructwa, negocjując i szukając pomocy u pożyczkodawców i wierzycieli. Ale ponieważ problemy finansowe ich firm są poza ich kontrolą z powodu wybuchu pandemii, wielu zdecyduje się złożyć wnioski o bankructwo na podstawie rozdziału 11.

"Tsunami nastąpi w nadchodzących miesiącach i będzie trwało" - powiedział.

JM