----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

10 października 2025

Udostępnij znajomym:

Sędzia federalna April Perry tymczasowo zablokowała rozmieszczenie Gwardii Narodowej w Chicago, orzekając, że działanie administracji federalnej narusza Konstytucję USA. Decyzja ta stanowi ważne zwycięstwo dla władz stanu Illinois i miasta Chicago, choć Biały Dom już zapowiedział apelację i zapewnił, że "zostanie oczyszczony z zarzutów przez wyższy sąd".

Pozew i argumentacja stron

Pozew złożony w tym tygodniu przez władze Chicago i Illinois kwestionował konstytucyjność planów wysłania wojsk do patrolowania ulic miasta. Prokurator generalny stanu Kwame Raoul argumentował, że wykorzystanie wojska do egzekwowania prawa wewnętrznego jest nielegalne i narusza podział uprawnień między rządem federalnym a stanowym.

Według prawników stanu, to gubernator, a nie prezydent, ma kontrolę nad Gwardią Narodową danego stanu, chyba że występuje zagrożenie obcą inwazją, rebelia lub prezydent nie jest w stanie egzekwować praw przy użyciu regularnych sił. Pozew wskazywał również, że Illinois jest traktowany nierówno, ponieważ wojska są selektywnie rozmieszczane w stanach kierowanych przez demokratów.

Podczas rozprawy sędzia Perry pytała prawnika Departamentu Sprawiedliwości Erica Hamiltona, czy żołnierze Gwardii Narodowej będą stacjonować tylko przy budynkach federalnych, czy też w dzielnicach mieszkalnych, szkołach i szpitalach. Hamilton odpowiedział, że wojska mogą być również wykorzystane do "ochrony funkcjonariuszy ICE" w terenie.

Orzeczenie sądu

W swoim orzeczeniu sędzia Perry stwierdziła, że administracja naruszyła 10. Poprawkę do Konstytucji, która przyznaje określone uprawnienia stanom, oraz 14. Poprawkę gwarantującą prawo do rzetelnego procesu i równej ochrony prawnej. Co kluczowe, sąd nie znalazł istotnych dowodów na "zagrożenie rebelią" w Illinois.

Nakaz sądowy, ważny przez co najmniej dwa tygodnie do 23 października, oznacza, że setki żołnierzy Gwardii Narodowej już obecnych w Illinois, w tym niewielka grupa stacjonująca przy budynku Immigration and Customs Enforcement w Broadview, nie będą mogli patrolować ulic Chicago. Sędzia wyznaczyła telefoniczną rozprawę na 22 października, by rozstrzygnąć, czy nakaz powinien zostać przedłużony o kolejne dwa tygodnie.

Powołując się na Alexandra Hamiltona, sędzia Perry skrytykowała działania prezydenta, mówiąc: "Ojcowie założyciele nigdy nie uwierzyliby, że kiedykolwiek dojdzie do sytuacji, w której oddział wojskowy jednego stanu może zostać wysłana do innego stanu w celach politycznej zemsty".

Gubernator JB Pritzker oraz burmistrz Chicago Brandon Johnson z zadowoleniem przyjęli decyzję sądu. „Sąd potwierdził to, co wszyscy wiemy: nie ma wiarygodnych dowodów na rebelię w stanie Illinois. I nie ma miejsca dla Gwardii Narodowej na ulicach amerykańskich miast takich jak Chicago” - oświadczył Pritzker.

Biały Dom natychmiast zapowiedział apelację

„W obliczu trwających gwałtownych zamieszek i bezprawia, które lokalni przywódcy jak Pritzker odmówili stłumić, prezydent Trump wykorzystał swoje prawne uprawnienia do ochrony funkcjonariuszy i mienia federalnego. Prezydent Trump nie zamknie oczu na bezprawie nękające amerykańskie miasta i spodziewamy się, że zostaniemy oczyszczeni z zarzutów przez wyższy sąd” - oświadczyła rzeczniczka Białego Domu Abigail Jackson.

Prokurator generalna Pam Bondi i Trump bronili w środę decyzji o federalizacji Gwardii Narodowej. "Robimy to, aby chronić naszych funkcjonariuszy federalnych, chronić nasze budynki federalne i nie będziemy już tolerować tego u tych bandytów" - powiedziała Bondi.

Animozje między Trumpem a Chicago

Konflikt między prezydentem a przywódcami Illinois i Chicago trwa od miesięcy. Trump wielokrotnie przedstawiał Chicago jako bezprawną "dziurę" pełną przestępczości, choć statystyki pokazują znaczący ostatnio spadek przestępczości w mieście. Biały Dom od dłuższego czasu groził wysłaniem wojsk, powołując się na obawy związane z przestępczością oraz nielegalną imigracją.

Pritzker, który ubiega się o reelekcję i jest wymieniany jako potencjalny kandydat na prezydenta w 2028 roku, należy do najgłośniejszych krytyków Trumpa. Politycy wymieniali się atakami w mediach społecznościowych i podczas wystąpień publicznych. Ostatnio Trump zasugerował, że Pritzker i Johnson "powinni siedzieć w więzieniu" za rzekome niepowodzenie w ochronie funkcjonariuszy ICE przed protestującymi.

Głosy krytyczne wśród republikanów

Krytyka rozmieszczenia Gwardii Narodowej pojawia się również wśród polityków Partii Republikańskiej. Gubernator Oklahomy Kevin Stitt, przewodniczący National Governors Association, w czwartek skrytykował wysłanie wojsk Gwardii Narodowej z Teksasu do Illinois jako naruszenie zasad federalizmu i "praw stanów".

"Wierzymy w system federalistyczny - czyli prawa stanów" - powiedział Stitt w wywiadzie dla The New York Times. "Mieszkańcy Oklahomy oszaleliby, gdyby Pritzker z Illinois wysłał wojska do Oklahomy podczas administracji Bidena".

Obawy wyrażają także byli prominentni gubernatorzy republikańscy. Todd Whitman, była gubernator New Jersey, nazwała sytuację "szaloną" i oskarżyła prezydenta o "podsycanie urazy". John Kasich, były gubernator Ohio, skrytykował brak komunikacji między administracją a władzami stanowymi, a Asa Hutchinson, były gubernator Arkansas, określił to jako "dylemat konstytucyjny bez precedensu". Biały Dom odrzucił krytykę byłych gubernatorów, nazywając ich "nieistotnymi byłymi politykami".

Obecni urzędujący gubernatorzy republikańscy w większości milczą lub popierają Trumpa, jak gubernator Teksasu Greg Abbott, który wysłał 400 żołnierzy Gwardii Narodowej swojego stanu do innych stanów.

Działania Trumpa nie cieszą się jednoznacznym poparciem nawet wśród wyborców republikańskich - mniej niż połowa republikanów uważa, że prezydent powinien móc rozmieszczać Gwardię Narodową bez zgody gubernatora stanu, a tylko 21% zdecydowanie popiera takie działania.

Kontekst prawny

Decyzja sędzi Perry to już drugie orzeczenie sądu federalnego stwierdzające nielegalność planowanego przez administrację Trumpa rozmieszczenia wojsk w amerykańskim mieście. Podobną sprawę rozpatrywano niedawno w Portland w stanie Oregon, gdzie sędzia okręgowa również zablokowała rozmieszczenie, choć sąd apelacyjny stanął po stronie prezydenta.

Sprawa może ostatecznie trafić do Sądu Najwyższego, co stworzyłoby precedens dotyczący granic prezydenckich uprawnień do używania wojska na terenie kraju oraz relacji między władzą federalną a stanową.

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor