Po ponad dwóch stuleciach historia najdrobniejszej amerykańskiej monety dobiegła końca. Mennica Stanów Zjednoczonych ogłosiła, że w środę w Filadelfii wybito ostatniego centa – 232 lata po tym, jak pierwszy miedziany krążek zszedł z produkcyjnej taśmy. Decyzja o zakończeniu bicia jednocentówek to nie tylko symboliczny gest, lecz także chłodna kalkulacja finansowa: dziś produkcja każdej monety kosztuje niemal cztery centy.
Według szacunków Departamentu Skarbu, rezygnacja z dalszego wytwarzania centów pozwoli zaoszczędzić około 56 milionów dolarów rocznie. W kraju, gdzie coraz mniej osób płaci gotówką, rząd uznał, że utrzymywanie w obiegu jednocentówki straciło sens. Nadal jednak można nimi legalnie płacić.
Moneta, która kosztowała więcej niż była warta
Choć w portfelach i słoikach wciąż krążą miliardy centów, większość z nich od lat nie wraca do obiegu. Szacuje się, że w użyciu nominalnie znajduje się ponad miliard dolarów w jednocentówkach – lecz w praktyce znaczna część tych monet leży zapomniana w szufladach, kieszeniach czy na dnie samochodowych schowków.
Ich dalsza produkcja stawała się coraz większym obciążeniem. Każdy nowy cent kosztował cztery razy więcej niż wynosi jego wartość rynkowa. Dla porównania: bicie pięciocentówki – również przynosi stratę, bo koszt jej wytworzenia wynosi około 14 centów.
Sekretarz Skarbu, Scott Bessent, tłumaczył przed Kongresem, że rząd planuje zmienić skład stopu używanego do bicia monet, by zrównoważyć koszty. „Zauważę tylko, że dziesięciocentówka przynosi zysk” – dodał z lekkim uśmiechem.
Jednocentówka towarzyszyła Amerykanom od 1793 roku, kiedy Kongres autoryzował utworzenie mennicy narodowej. W 1909 roku, z okazji setnej rocznicy urodzin Abrahama Lincolna, jego wizerunek po raz pierwszy trafił na monetę. Poeta Carl Sandburg pisał wtedy, że „zwykła, uczciwa twarz ‘Uczciwego Abe’ dobrze wygląda na monecie prostych ludzi, spośród których się wywodzi i do których należy”.
Lincoln został tym samym pierwszym prezydentem, który znalazł się na amerykańskim bilonie – a jego wizerunek do dziś zdobi również pięciodolarowy banknot.
Co dalej z cenami i resztą w sklepie?
Niektóre restauracje i sklepy już teraz odczuwają brak drobnych, lecz ekonomiści uspokajają, że odejście od centa nie powinno wywołać chaosu. Ceny w transakcjach gotówkowych będą zaokrąglane do najbliższych pięciu centów – w górę lub w dół – co praktykowano już w Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii, gdzie monety o wartości jednego centa zniknęły z obiegu lata temu.
Poza tym coraz więcej Amerykanów w ogóle nie płaci gotówką. Według danych Rezerwy Federalnej w Bostonie, mniej niż 20 % wszystkich transakcji odbywa się dziś przy użyciu fizycznych pieniędzy. Dla większości klientów różnica między 99 centami a dolarem przestała więc mieć znaczenie.
Symbol minionej epoki
Ostatni cent wybity w mennicy w Filadelfii nie jest więc tylko kolejną monetą, lecz pamiątką po epoce, w której gotówka była codziennością. Niezależnie od tego, czy cent pozostanie w szufladzie jako szczęśliwy talizman, czy trafi do kolekcji, jego miejsce w historii jest pewne – był najmniejszym, ale najbardziej rozpoznawalnym elementem amerykańskiego pieniądza przez ponad dwieście lat.