----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

13 listopada 2025

Udostępnij znajomym:

Kongres Stanów Zjednoczonych wprowadził w znaczące zaostrzenie przepisów dotyczących konopi przemysłowych, co wywołało ostrą krytykę ze strony producentów, którzy ostrzegają przed utratą 300 tys. miejsc pracy. Nowe regulacje mają na celu zamknięcie luki prawnej, która przez ostatnie lata pozwalała na sprzedaż nieregulowanych produktów zawierających psychoaktywne substancje pochodzące z konopi.

Nowe prawo wprowadza znacznie bardziej restrykcyjne limity zawartości tetrahydrokannabinolu (THC) – substancji psychoaktywnej występującej również w marihuanie – w produktach konopnych. Dotychczas konopie były legalne, jeśli zawierały nie więcej niż 0,3 proc. THC w suchej masie. Ta definicja stworzyła jednak furtkę: producenci mogli kupować legalne konopie, pozyskiwać z nich THC i dodawać do żywności czy napojów, tworząc produkty o działaniu zbliżonym do marihuany.

Nowe przepisy utrzymują limit 0,3 proc. dla samych roślin, ale wprowadzają dodatkowe ograniczenie: produkty końcowe mogą zawierać maksymalnie 0,4 miligrama łącznej zawartości THC i innych podobnie działających kannabinoidów. Zakazano również syntetycznych kannabinoidów niewystępujących naturalnie w roślinie. Restrykcje wejdą w życie za rok.

Kontrowersje wokół legalizacji

Konopie przemysłowe zostały wykreślone z listy substancji kontrolowanych w 2018 roku, kiedy to prawodawcy widzieli w nich szansę na zwiększenie dochodów amerykańskich rolników. Roślina może być wykorzystywana do produkcji lin, odzieży czy żywności. Szczególnie entuzjastycznie witali ją farmerzy z Kentucky, licząc na zrekompensowanie strat po spadku sprzedaży tytoniu.

Senator Mitch McConnell z Kentucky, główny architekt liberalizacji z 2018 roku, jest teraz jednym z autorów zaostrzenia przepisów. Jak tłumaczył, firmy wykorzystywały lukę prawną do produkcji substancji odurzających, które następnie sprzedawały na stacjach benzynowych w opakowaniach przypominających słodycze, kierując je do młodych konsumentów.

Protesty branży

Przedstawiciele przemysłu konopnego ostrzegają przed skutkami nowych regulacji. Według U.S. Hemp Roundtable, grupy lobbingowej branży, przepisy zagrażają likwidacją sektora wartego 28,4 mld dolarów i mogą zniszczyć ponad 300 tys. miejsc pracy. Organizacja szacuje, że nowe prawo może wyeliminować 95 proc. branży i pozbawić poszczególne stany 1,5 mld dolarów wpływów podatkowych.

Szczególnie ostro zaostrzenie skrytykował senator Rand Paul, również z Kentucky. „Każde nasiono konopi w kraju będzie musiało zostać zniszczone. To najbardziej bezmyślna, bezmyślna propozycja wobec przemysłu, jaką widziałem od bardzo dawna” – mówił w Senacie.

Krytycy podkreślają, że nowe limity dotkną również legalnych producentów produktów zawierających CBD (kannabidiol) – substancji, która nie jest psychoaktywna i nie jest odurzająca - powszechnie stosowanej w celach zdrowotnych. Większość takich produktów na rynku zawiera bowiem więcej niż 0,4 mg odurzającego THC w opakowaniu.

Poparcie dla zmian

Nowe przepisy zyskały jednak zwolenników. Przemysł marihuany, często konkurujący z sektorem konopnym, z zadowoleniem przyjął restrykcje. Również Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wcześniej wyrażała zaniepokojenie proliferacją produktów z THC sprzedawanych bez jej zatwierdzenia.

Joseph Calderone z Cannabis Farmers Alliance ostrzega jednak, że zbyt restrykcyjne przepisy mogą stworzyć próżnię, którą wypełni czarny rynek.

----- Reklama -----

TAXLAND 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor