Witamy w gospodarce niedoboru
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Po kilku dekadach zoptymalizowanych, globalnych łańcuchów dostaw, umożliwiających dostęp do wszelkich towarów po najniższych cenach, Ameryka nagle doświadcza niedostatku wszystkiego - od drewna i miedzi po mikroprocesory, samochody w wypożyczalniach, kierowców ciężarówek, pracowników restauracji, czy amunicji do broni palnej i chloru w tabletkach do basenu.

Ekonomiści twierdzą, że możemy spodziewać się dalszych niedoborów i wzrostu cen, ponieważ konsumenci ruszyli na zakupy po pandemii, a rekordowe bodźce ekonomiczne zwiększają i tak duży popyt. Dobra wiadomość jest taka, że jest to to sytuacja przejściowa. Podobno widać światełko w tunelu, choć bardziej sceptyczni twierdzą, iż by je dojrzeć potrzebna jest dobra lornetka.

„Myślę, że wkrótce rynek unormuje się i wrócimy do sytuacji przypominającej ostatnie 10-15 lat" - uważa Gary Schlossberg, globalny strateg w Wells Fargo Investment.

Jednak na razie pojawił się strach, iż w obliczu niespodziewanego wybuchu niedoboru wielu towarów i usług Stany Zjednoczone powrócą do wysokiej inflacji znanej z lat 70. XX wieku. Obawy te wielu ekonomistów jednak lekceważy przekonując, iż popełnienie tych samych błędów, co wtedy, jest mało prawdopodobne.

Braki to wyższe koszty

Obecne niedobory uderzyły między innymi we właścicieli domów. Jeden z nich był zszokowany, gdy odkrył, iż firma instalująca drzwi garażowe umieściła w wycenie pracy klauzulę, iż decyzja dotycząca wykonania usługi przekazana po godzinie 3.30 popołudniu następnego dnia skutkować będzie ceną wyższą o 7%.

W związku z niedoborami materiałów budowlanych rosną ich ceny. Wszelkie konstrukcje wymagające drewna są obecnie o kilkanaście do kilkudziesięciu procent droższe.

Podobnie z innymi towarami i usługami. Rosnący popyt spowodował, że ceny benzyny niemal się podwoiły od kwietnia 2020 r. Na podwyżkę ma też wpływ niedobór kierowców cystern. Ceny miedzi osiągnęły najwyższy poziom w historii. Ceny stali wzrosły o 75%, co skłania producentów sprzętu AGD i materacy do podwyżek cen. Firma Procter & Gamble zapowiedziała na wrzesień podwyżki cen produktów dla niemowląt i kobiet.

Refill and filling Oil Gas Fuel at station.

Przed pandemią wystrzelenie pocisku z karabinu AR-15 na strzelnicy kosztowało 33 centy. „Teraz kosztuje to 1 dolara za każdym razem, gdy naciskam spust” - mówi Mark Oliva, rzecznik National Shooting Sports Foundation.

Oczekuje się jednak, że

większość niedoborów będzie przejściowa,

ponieważ wywołała je pandemia. Poszczególne gałęzie przemysłu, spodziewając się, że spowolnienie sprzed roku potrwa znacznie dłużej, z zaskoczeniem próbują nadążyć za gwałtownie rosnącym zapotrzebowaniem. Do tego fabryki już wcześniej zaczęły mieć problemy z realizacją zamówień, gdy masowe przypadki zachorowań na koronawirusa spowodowały tymczasowe wyłączenie całych linii produkcyjnych. Teraz, gdy konsumpcja w Stanach Zjednoczonych gwałtownie rośnie, podaż nie nadąża na tle dynamicznego popytu w kluczowych obszarach.

Jeden niedobór wywołuje kolejne

Dostępność niektórych mikroprocesorów jest obecnie tak ograniczona, że koncerny samochodowe musiały zmniejszyć własną produkcję - lub nie instalować w samochodach pewnych funkcji, takich jak systemy choćby nawigacji, które były standardem w wielu modelach. Te niedobory narastają, tworząc nowe.

Nie mogąc kupować nowych pojazdów, wypożyczalniom brakuje samochodów, a ceny wynajmu są czasami dwukrotnie wyższe niż rok temu. Niedobór mikroprocesorów rozprzestrzenia się teraz na inne branże, takie jak elektronika użytkowa i sprzęt gospodarstwa domowego, konkretnie pralki i smartfony. W marcu szef Samsunga ostrzegł, że z tego powodu firma może nie wprowadzić na rynek nowego Galaxy Note.

Jest broń, nie ma czym strzelać

Nawet jeśli pandemia nie spowodowała niedoborów bezpośrednio, to wywołał je niespodziewanie wysoki popyt. Przykładem może być amunicja. Jej producenci ograniczyli produkcję po wyborach prezydenckich w 2016 r., gdyż od bardzo wielu lat zwycięstwo demokratycznego kandydata zazwyczaj wpływa na zwiększeni sprzedaży broni i amunicji, tym samym jego przegrana ma działanie odwrotne. Skoro wygrał wtedy Trump i przegrała Clinton, nikt nie spodziewał się podwyższonego zapotrzebowania.

9mm pistol and cartridges

Po czym nastąpił rok 2020, któremu oprócz koronoawirusa towarzyszył szereg protestów i niepokojów społecznych gwałtownie podwyższających sprzedaż broni i amunicji. Zaskoczeni producenci nie zdążyli z realizacją zamówień, co spowodowało braki na rynku, wzrost cen i jeszcze większy popyt, gdyż strach przed niedostępnością jakiegoś towaru zawsze wywołuje panikę i gromadzenie zapasów.

Kontenery? To samo. Jeszcze przed pandemią transport morski stopniowo zmniejszał się, a w ubiegłym roku został niemal uśpiony, w związku z czym likwidowano część niepotrzebnych kontenerów i statków do przewozu towarów. Nagła eksplozja eksportu spowodowała problemy na rynku spedycyjnym.

Gdzie jest siła robocza?

Mimo wysokiego bezrobocia pracodawcy nie mogą znaleźć pracowników. Oczywiście w pewnym stopniu odpowiadają za to rządowe programy pomocowe dla bezrobotnych wprowadzone jeszcze w ubiegłym roku i wydłużone ostatnim pakietem stymulacyjnym, ale nie tylko. O ile wiele osób chce maksymalnie wykorzystać przysługujące im świadczenia, o tyle większość przyjęłaby pracę gdyby pozwalała ona na zarobienie większych sum, zwłaszcza zdając sobie sprawę, iż świadczenia wkrótce wygasną. Na przykład od wielu lat odczuwany był niedobór kierowców ciężarówek. Problem się powiększył się, gdy zwiększył się popyt na towary i ich transport.

Ale według specjalistów tej branży to nie kwestia braku chętnych, ale wyjątkowo niskie wynagrodzenie za pracę na długich dystansach. Opinię tę podziela Michael Belzer, były kierowca ciężarówki, a obecnie profesor ekonomii na Wayne State University. Według niego, po uwzględnieniu inflacji, wynagrodzenia roczne dla truckerów wynoszą dziś średnio około 50% rocznej rekompensaty za podobną pracę w latach 70. "Nie powinno więc nikogo dziwić, że trudno nam dziś znaleźć kierowców" - uważa Belzer.

Zwykle to rynek wymusza wzrost płac. Jednak deregulacje wprowadzone w latach siedemdziesiątych i upadek związków zawodowych sprawiły, że kierowcy pracujący jako niezależni wykonawcy nie mieli wystarczającej siły przebicia, aby domagać się lepszych płac w firmach przewozowych. Zamiast tego branża ta odnotowuje wyjątkowo wysoką rotację pracowników.

Podwyższyć płace

Niedobór pracowników w sektorze usług zmusza niektóre duże sieci detaliczne i restauracyjne do podnoszenia płac, aby ich przyciągnąć. Oferowane są nawet kilkuset dolarowe dodatki. Wielu pracowników waha się jednak przed powrotem, z różnych powodów, w tym zdrowotnych. Pamiętać jednak musimy, że większość biznesów zaczęła działać przed ponownym otwarciem szkół, co utrudnia rodzicom powrót do pracy i pozostawienie dzieci bez opieki.

Świadczenia psują rynek pracy?

Wielu pracodawców narzeka, że dodatkowe świadczenia federalne (obecnie to dodatkowe 300 dolarów tygodniowo) zachęcają potencjalnych pracowników do pozostania w domu, ponieważ mogą zarobić więcej na bezrobociu niż w nisko płatnej pracy.

Chociaż ofert na rynku jest wiele, bezrobocie jest wysokie, a wzrost zatrudnienia w zeszłym miesiącu był szokująco mały w porównaniu z oczekiwaniami, ekonomiści nie są zgodni co do tego, jak dużą rolę w tym odgrywają zasiłki dla bezrobotnych. Uważają, że podobnie jak w poszczególnych działach gospodarki z czasem zrównoważony zostanie popyt z podażą niezależnie od oferowanych świadczeń.

Mimo wszystko administracja zapowiedziała już pomoc we wprowadzeniu wymogu poszukiwania pracy dla bezrobotnych, a koniec dodatkowych świadczeń też wkrótce dobiegnie końca.

61

Czy grozi nam inflacja

Tak, już pierwsze wskaźniki mówią o podnoszeniu się kosztów i cen. Giełda zareagowała na ostatni raport dotyczący inflacji gwałtownym spadkiem, a mimo to Fed na razie nie zapowiada podwyżki oprocentowań. Niektórzy twierdzą, że igra z ogniem. Będzie musiał jednak zachować szczególną czujność. Jeśli ceny konsumpcyjne zaczną rosnąć w tempie powyżej 4% rocznie, będzie musiał podnieść stopy procentowe. Jeśli inflacja nie przekroczy tego poziomu, nie będzie powtórki z lat 70. - twierdzą ekonomiści. Choć dla konsumentów wciąż będzie to odczuwalne.

Wiadomo od dawna, iż gwałtowne ożywienie to ryzyko przegrzania gospodarki, a tym samym wzrostu cen. Dlatego zainteresowani powinni śledzić raporty rynkowe i dostępne liczby.

Na podst. csmonitor, piie
opr. rj