W Stanach Zjednoczonych w tym roku wykonano już 35 egzekucji sądowych – znacznie więcej niż w całym 2024 roku, gdy odnotowano ich 25. To najwyższy wynik od 2012 roku, choć wciąż daleki od rekordowego 1999 roku, kiedy stracono 98 osób. Do końca października zaplanowano jeszcze wykonanie co najmniej ośmiu kolejnych wyroków śmierci.
Najwięcej egzekucji przeprowadzają cztery stany – Floryda, Teksas, Alabama i Karolina Południowa, które odpowiadają łącznie za ponad trzy czwarte wszystkich tegorocznych przypadków. Najaktywniejsza pozostaje Floryda, gdzie od początku roku wykonano już 13 wyroków śmierci, podczas gdy w ubiegłym roku był tylko jeden.
Powrót do twardej polityki karnej
Eksperci zwracają uwagę, że nie jest to ogólnokrajowy trend, lecz efekt decyzji kilku stanowych administracji, które po latach przerw ponownie zaczęły stosować karę śmierci.
„To nie jest wzrost liczby egzekucji w skali kraju – to tak naprawdę tylko kilka stanów” – powiedziała Robin Maher, dyrektor wykonawcza Death Penalty Information Center.
Zdaniem analityków, na decyzje władz stanowych wpływa również polityczny klimat. Po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu prezydent wielokrotnie zachęcał gubernatorów do „zdecydowanego egzekwowania prawa” i rozszerzania stosowania kary śmierci, szczególnie wobec sprawców brutalnych przestępstw.
W tym roku egzekucje przeprowadzono w Alabamie, Arizonie, na Florydzie, w Indianie, Luizjanie, Missisipi, Oklahomie, Karolinie Południowej, Tennessee i Teksasie.
W październiku zaplanowano osiem egzekucji w ośmiu różnych stanach. W Indianie w piątek wykonano wyrok na Royu Lee Wardzie, skazanym za gwałt i morderstwo 15-letniej dziewczyny w 2001 roku. W najbliższych dniach mają zostać straceni m.in. Lance Shockley w Missouri (zabójstwo funkcjonariusza stanowej policji), Samuel Smithers i Norman Grim Jr. na Florydzie (morderstwa kobiet w latach 90.), Charles Crawford w Mississippi (porwanie i zabójstwo studentki) oraz Richard Djerf** w Arizonie (morderstwo czteroosobowej rodziny).
Na egzekucję w Alabamie oczekuje Anthony Boyd, skazany za udział w brutalnym morderstwie w 1993 roku, a w grudniu w Tennessee ma zostać stracony Harold Nichols, winny gwałtu i morderstwa młodej kobiety. W Teksasie zaplanowana na połowę października egzekucja Roberta Robersona została wstrzymana z powodu wątpliwości co do zasadności wyroku – obrona twierdzi, że mężczyzna został skazany na podstawie błędnych dowodów medycznych.
Zwolennicy kary śmierci argumentują, że surowe egzekwowanie wyroków jest konieczne dla utrzymania porządku i odstraszania przestępców. Przeciwnicy – w tym liczne organizacje praw człowieka – wskazują jednak, że system pozostaje głęboko nierówny i podatny na błędy, a wiele wyroków opiera się na wątpliwych dowodach, przestarzałych opiniach biegłych i niejednakowym dostępie do obrony.
W 2025 roku Stany Zjednoczone wchodzą więc w kolejny etap odwiecznej debaty o moralności i skuteczności kary śmierci – między argumentem o sprawiedliwości a pytaniem o granice człowieczeństwa.