11 tornad w północnym Illinois
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

National Weather Service potwierdziło wystąpienie co najmniej 11 tornad w północnej części Illinois, z czego co najmniej 6 w rejonie aglomeracji chicagowskiej oraz jednego w granicach miasta. Na szczęście tym razem nie były one zbyt silne, choć spowodowały sporo zniszczeń.

Gwałtowne burze, które nadciągnęły z zachodu nad nasz stan, były w tym tygodniu przyczyną poważnych szkód w północnym rejonie Illinois oraz Indianie.

Na szczęście nie pojawiły się żadne doniesienia o urazach, co może wydawać się wręcz niewiarygodne, biorąc pod uwagę, jak wiele ogromnych drzew spadło na domy i samochody.

Chicagowskie centrum 311 otrzymało 8,859 zgłoszeń dotyczących powalonych drzew, przerw w sygnalizacji świetlnej i szkód związanych z nawałnicą, podczas gdy na numer alarmowy 911 zadzwoniło 559 osób w związku z przerwanymi przewodami zasilania.

Potwierdzono, że większość tornad w rejonie Chicago miało klasyfikację EF-0 lub EF-1 w sześciostopniowej skali Fujity, oceniającej poziom intensywności tornad.

Tornado, które wystąpiło w mieście i ocenione zostało na F-1, miało swój początek w Lincolnwood, po czym przemieściło się na północny wschód przez Chicago i Rogers Park, z szacunkową prędkością wiatru w szczytowym momencie 110 mil na godzinę i maksymalną szerokością 300 jardów.

To piętnaste w historii tornado, które uderzyło w granicach Chicago odkąd zaczęto prowadzić zapisy pogodowe w 1855 roku. Podobnie jak wszystkie poprzednie, nie było ono bardzo silne. Pojawia się więc pytanie, czy prawdziwa jest teoria mówiąca, iż w obrębie dużego miasta wystąpienie silnego tornado jest możliwe?

Tornado w mieście?

Wiele osób przekonanych jest, że pojawienie się tornada w dużym mieście jest mało prawdopodobne, zwłaszcza posiadającym wysokie budynki – może dlatego, że w przeszłości zdarzyło się to zaledwie kilka razy i niektórzy naukowcy doszli do wniosku, że były to wyjątki.

Zwracają oni uwagę na produkcję ciepła przez duże skupiska ludzkie. Podobno rozgrzane powietrze wznosząc się zakłóca możliwość formowania się trąb powietrznych na danym terenie. Jest jeszcze inna grupa, która uważa to za zbieg okoliczności i przekonana jest, iż uderzenie silnego tornada w duże miasto to tylko kwestia czasu. Wyznawców drugiej teorii jest znacznie więcej.

Zmarły w 1998 r. profesor Ted Fujita z University of Chicago, twórca sześciostopniowej skali, w której mierzona jest siła tornad (F 0 - F 6), sam nie był pewien dlaczego zjawiska te omijają duże miasta, ale podsunął kilka możliwych rozwiązań. Jako przykładem posłużył się St. Louis położonym na granicy stanów Illinois i Missouri. W okresie 40 lat badanych przez Fujitę na przedmieściach St. Louis tornada wystąpiły aż 22 razy. Jednak ani razu nie pojawiły się w centrum miasta, gdzie stoją najwyższe, choć nieliczne budynki. Profesor wysunął trzy możliwe teorie:

– Centrum dużego miasta za sprawą tysięcy samochodów i budynków tworzy pewnego rodzaju "wyspę ciepła". Rozgrzane powietrze wznosząc się zakłóca możliwość tworzenia niewielkich tornad, a pamiętać należy, że większość występujących na danym terenie mierzona jest w niższych wartościach skali Fujity. Nie wiadomo jednak, czy w przypadku pojawienia się tornada o większej sile produkowane przez skupiska ludzkie ciepło miałoby jakiekolwiek znaczenie.

– Wysokie budynki są przeszkodą w tworzeniu tornad, gdyż zakłócają poziomy ruch warstw powietrza. Teoria ta również odnosi się wyłącznie do niewielkich tornad, w przypadku wiatru o sile powyżej 200 mph może okazać się bezużyteczna.

– Trzecia teoria mówi o przypadku. W końcu tornada występują rzadko, a centra miast nie są wielkimi powierzchniami. Być może do tej pory były one po prostu przez kataklizmy omijane. Za tą teorią przemawia fakt, że kilka razy w niedawnej przeszłości tornada wdarły się pomiędzy wysokie budynki – choćby do Nashville w 1998 r., Salt Lake City w 1999 r. oraz Atlanty w 2008 r.

F-3 w Chicago

Ostatnie silne tornado wystąpiło w centrum Chicago w 1876 r. Po latach nadano mu oznaczenie F 3, co oznacza poważne zniszczenia spowodowane przez wiatr o prędkości 158–206 mph. Zginęły wówczas 2 osoby, a 35 było rannych. Ulica Wabash była doszczętnie zniszczona. Od tego czasu śródmieście broniło się przed podobnymi kataklizmami aż do roku 1961, gdy pomiędzy budynki Chicago wdarło się tornado o sile F 2, które poruszając się od skrzyżowania ulic Western i 91st w kierunku jeziora spowodowało śmierć jednaj osoby, obrażenia u 115 i zniszczenia materialne wycenione na 7 mln. dolarów.

Jest jeszcze jedna teoria, która mówi, iż przed tornadami w pewnym stopniu chroni Chicago bliskość jeziora Michigan. W jaki sposób i dlaczego, dokładnie nie wiadomo Nie ma też żadnych opracowań na ten temat i nigdzie nie znajdziemy naukowego potwierdzenia którejkolwiek z wymienionych teorii.

Nic nie chroni przedmieść

Tornado powstać może zawsze i wszędzie. Sprzyjają temu skoki temperatur i zmienna pogoda. W okolicach Chicago występują one często, bywają bardzo silne. W 2004 roku wystąpiło miejscowości Utica. Zginęło wówczas 8 osób, a zniszczonych zostało ponad 100 domów. Wcześniej, bo w 1990 r. w miejscowości Plaintiff zginęło w wyniku tornada F-5 aż 29 osób.

Oglądając wiadomości często pojawiają się na ekranie telewizora ostrzeżenia. Warto wiedzieć co one oznaczają.

Tonado watch - to możliwość powstania tornada w danym rejonie. Należy być przygotowanym do ewentualnej ucieczki lub schronienia się we wcześniej przygotowanym miejscu.

Tornado warning - oznacza już rosnący huragan, lub obecność tornada na radarze. Należy wtedy natychmiast szukać schronienia.

RJ