Harcerze uczcili Niepodległą
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W przededniu 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, uroczystości upamiętniające to wydarzenie oraz Dzień Weterana zorganizowały polonijne harcerki i harcerze z chicagowskiego Obwodu ZHP. Druhny i druhowie wzięli udział w mszy świętej za Ojczyznę, która została odprawiona w kościele pw. Trójcy świętej oraz spotkaniu pokoleń harcerskich w Muzeum Polskim.

Celebrujące w tym roku siedemdziesięciolecie powstania, polonijne harcerstwo jest prężnie rozwijającą się organizacją, która od siedmiu dekad czuwa na wychowaniem polonijnej młodzieży w duchu patriotyzmu i umiłowania polskości. W tym roku harcerskie szeregi liczą blisko 600 dzieci i młodzieży. Mówił o tym druh Ryszard Owsiany, prezes Muzeum Polskiego w Ameryce. O czekających harcerzy wyzwaniach mówiła przewodnicząca Obwodu, druhna Beata Niebrugge. Historię chicagowskiej rodziny harcerskiej przypomniała druhna Barbara Chałko.

„70 lat temu mnie jeszcze tutaj nie było, ale wiem, że zaczęło się wszystko wraz ze stworzeniem Kręgu Starszoharcerskiego ‘Orły Kresowe’ im. hm. Stanisława Sedlaczka. 12 listopada 1949 roku został założony przez osoby, które w większości przyjechały z Niemiec. To byli młodzi ludzie. Mieli po dwadzieścia, dwadzieścia kilka lat, którzy byli harcerzami jeszcze przed wojną lub po jej zakończeniu tworzyli harcerstwo w Niemczech i po przyjeździe chcieli tutaj dalej kontynuować tę pracę.

Tak powstała pierwsza drużyna harcerzy, później harcerek. Do pomocy byli potrzebni rodzice, więc założono Koło Przyjaciół Harcerstwa, które na początku zakupiło kilka namiotów i zapłaciło za przejazdy młodzieży na pierwsze obozy. To były początki. Potem przyjechało więcej instruktorów zarówno z Niemiec, jak i z Wielkiej Brytanii. Gdy ja przyjechałam z Anglii do Chicago w 1956 roku, to harcerstwo było już dosyć prężne. Wstąpiłam do trzeciej drużyny harcerek. Wtedy były już gromady zuchowe, były prowadzone kolonie. Działali zasłużeni instruktorzy jak: Jan Kanty Miska, Jadwiga Miska, Irena Łukomska, Pelagia i Jerzy Bazylewscy, Marian Proszowski, który był pierwszym hufcowym i państwo Klonowscy” – wspominała druhna Barbara.

W okolicznościowym programie artystycznym wystąpiły harcerskie zespoły taneczne „Lechici” i „Orlęta” oraz „Wichry”. Ten ostatni zaprezentował spektakl słowno-muzyczny o polskich drogach do wolności. Na pianinie grał wnuczek druhny Zofii Biernadskiej, sanitariuszki spod Monte Cassino, która przez wiele lat prowadziła zespół „Wichry”. Gospodynią harcerskiej uroczystości była przewodniczyła Obwodu ZHP Beata Niebrugge.

Osiągnięciami chicagowskich harcerzy zafascynowany był podpułkownik Karol Budnik z Ambasady RP w Waszyngtonie, który przyznał, iż nie sądził, że harcerze tak prężnie działają osiągając liczne sukcesy. Gratulacje złożył harcerzom wicekonsul Piotr Semeniuk oraz prezes Instytutu Pamięci Narodowej Jarosław Szarek. Wśród gości spotkania w muzeum obecni byli przedstawiciele Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej z przewodniczącym Rady Dyrektorów Krzysztofem Matyszczykiem oraz dyrektorem wykonawczym Bogdanem Chmielewskim na czele.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak