----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Jeden z największych mitów na temat pojazdów elektrycznych został właśnie obalony. Okazuje się, że samochód elektryczny jest jednak lepszy dla środowiska, nawet jeśli wykorzystywana w nim energia pochodzi ze spalania brudnego węgla i biorąc pod uwagę materiały użyte w produkcji baterii.

Nowe badanie kładzie kres powtarzanemu przez niektórych argumentowi, iż pojazdy elektryczne nie są dużo lepsze dla środowiska od pojazdów z silnikiem spalinowym.

Badania wykazały, że przez cały cykl życia pojazdu elektrycznego — od wydobycia materiałów potrzebnych do jego budowy, po ostatnią trasę na złom - wyemituje on mniej gazów cieplarnianych niż samochód napędzany benzyną.

Dotyczy to całego świata, niezależnie od tego, czy podłącza się go do sieci elektrycznej we Francji, gdzie tylko 1% energii elektrycznej produkowanej jest ze spalania węgla, czy do sieci w Indiach lub w Polsce, gdzie wskaźnik ten wynosi ok. 70%.

Nie powinno to być wielką niespodzianką, bowiem powszechnie wiadomo, iż

Paliwa kopalne napędzają kryzys klimatyczny

W związku z tym rządy coraz większej liczby krajów proponują wycofanie silników spalinowych do 2035 roku.

Wciąż jednak są tacy, którzy twierdzą, że pojazdy elektryczne są tak dobre dla środowiska, jak sieć, z której pobierają energię.

„Mamy wielu lobbystów reprezentujących część przemysłu motoryzacyjnego twierdzących, że pojazdy elektryczne nie są o wiele lepsze, biorąc pod uwagę wytwarzanie energii i baterii. Chcieliśmy się temu przyjrzeć i sprawdzić, czy ich argumenty są prawdziwe – mówi Georg Bieker z International Council on Clean Transportation, grupy badawczej która opublikowała raport. Analiza wykazała, że argumenty te straciły ważność z upływem czasu.

Wnioski

Raport określa emisję spalin ze średniej wielkości pojazdów elektrycznych zarejestrowanych w 2021 r. w Indiach, Chinach, Stanach Zjednoczonych lub Europie – krajach, które stanowią 70 procent sprzedaży nowych samochodów na świecie i są reprezentatywne dla innych rynków.

W przypadku samochodów elektrycznych, nazywanych często bezemisyjnymi, oblicza się wszelkie emisje powstałe w procesie produkcji i eksploatacji. Dla pojazdów tradycyjnych są to spaliny powstałe w wyniku pracy silnika. Następnie wylicza się ich wpływ na środowisko. Okazuje się, że:

- Emisja szkodliwych substancji w całym okresie eksploatacji pojazdu elektrycznego w Europie jest o 66-69 procent niższa niż w samochodzie napędzanym benzyną.

- W USA różnica wynosi od 60 do 68 procent.

- Mniejsza jest ta różnica w Chinach, które zużywają więcej węgla do produkcji energii elektrycznej, i wynosi od 37 do 45 procent.

- Indie znajdują się na końcu tej listy. Emisje z pojazdów elektrycznych są tam od 19 do 34 procent niższe.

Konieczne zmiany infrastruktury

Warto zauważyć, że w badaniu założono, iż pojazd został zarejestrowany w 2021 roku i będzie jeździł po drogach średnio przez 18 lat. Autorzy badania wzięli pod uwagę prognozy dotyczące emisji gazów cieplarnianych dla każdego regionu, przewidywany udział węgla i gazu w produkcji energii, a także prognozy Międzynarodowej Agencji Energetycznej.

Trudno jednak przewidzieć, jak bardzo zmieni się światowa infrastruktura energetyczna. Na przykład w Stanach Zjednoczonych wyznaczono cel, aby do 2035 r. uzyskiwać 100 procent czystej energii elektrycznej. Ale wciąż nie ma przepisów o tym stanowiących, to tylko plan administracji rządowej. Kolejna może przecież z niego zrezygnować.

Produkcja EV bardziej szkodliwa

W rzeczywistości zbudowanie pojazdu elektrycznego (Electric Vehicle) jest nadal nieco bardziej emisyjne niż budowanie tradycyjnego samochodu. Pomóc w tym może wtórne wykorzystanie akumulatorów pochodzących z EV, ale na razie nie robi się tego powszechnie. Jednak bezemisyjność podczas eksploatacji sprawia, że dość szybko pojawia się przeciwwaga dla szkodliwości produkcji.

Kierowcy pojazdów elektrycznych zaczynają obecnie czerpać korzyści klimatyczne po około roku jazdy. To wtedy samochód ten przekracza próg, przy którym całkowita ilość emisji powstałych przy produkcji i eksploatacji zaczyna być lepszym rozwiązaniem dla środowiska niż tradycyjny samochód.

Znikną benzyniaki?

Kto wie. W tym momencie wiele na to wskazuje. Choć już kiedyś też wiele na to wskazywało, a jednak świat poszedł inną drogą.

Przecież na przełomie XIX i XX wieku samochody elektryczne stanowiły 38 proc. amerykańskiego rynku, dorównując niemal parowym, których było wówczas 40 proc., i deklasując spalinowe zajmujące najmniejszą część rynku - zaledwie 22 proc.

Z czasem jednak wszystko się zmieniło, bo spalinowe silniki były coraz sprawniejsze, coraz tańsze i coraz bardziej niezawodne, a co najważniejsze, pozwalały na znacznie dłuższą podróż.

Koszt - elektryczność kontra ropa

Dziś technika znów dała przewagę samochodom z napędem elektrycznym, jednak musimy się zastanowić również nad faktem, że w tym momencie energia elektryczna jest tania, a benzyna znacznie droższa, przynajmniej w przeliczeniu na przejechane mile.

Obecnie tylko kilka procent samochodów jest elektrycznych, co nie powoduje drastycznego wzrostu cen energii, ale już 50 proc. pojazdów na drogach może mieć na to wpływ. Trzeba będzie podnieść ceny, rozbudować elektrownie i sieci przesyłowe. Kto wie w jakim kierunku podąży rynek?

Na razie naukowcy z ICCT mają nadzieję, że raport pomoże rządom różnych krajów podejmować bardziej świadome decyzje dotyczące przyszłości transportu.

Świat spieszy się, aby do połowy stulecia zredukować globalną emisję gazów cieplarnianych do zera, w celu uniknięcia najgorszych skutków zmian klimatycznych - powszechnych powodzi, pożarów, suszy, etc. z którymi już zaczynamy mieć do czynienia.

rj