Polonia oddaje hołd powstańcom
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Pierwszego sierpnia przy Pomniku Żołnierza Polskiego na Kwaterze Weterańskiej cmentarza Maryhill w Niles oddano hołd poległym i żyjącym uczestnikom Powstania Warszawskiego. W polonijnych obchodach 76. rocznicy wybuchu powstania zorganizowanych przez chicagowskie koło Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych wzięło udział troje powstańców: łączniczka Krystyna Zielonka, sprawujący pieczę nad środowiskiem weterańskim byłych żołnierzy Armii Krajowej w Stanach Zjednoczonych Tadeusz Gubała ps. Tabaka z kompanii 315. wchodzącej w skład zgrupowania Radosława, członek Szarych Szeregów Andrzej Zapalski oraz harcerze, nauczyciele i liczna grupa osób z różnych organizacji i środowisk polonijnych. Wartę przy pomniku zaciągnęły poczty sztandarowe ZŻ NSZ oraz Stowarzyszenia Historycznego Armii Polskiej w barwach 12 Pułku Ułanów Podolskich.

Rocznicowe obchody rozpoczęła msza św. odprawiona o godzinie 4 po południu przez kapelana koła ks. Marcina Zasadę i ks. Macieja Koczaja. Po nabożeństwie wycie syren oznajmiło nadejście godziny „W”. Zgromadzeni odśpiewali hymn Polski i wysłuchali apelu poległych odczytanego przez prezesa koła ZŻ NSZ Arkadiusza Cimocha oraz jego okolicznościowego wystąpienia o bohaterskich zmaganiach powstańców, którzy po 63 dniach heroicznych zmagań z przeważającymi siłami niemieckimi zmuszeni zostali do kapitulacji. Uroczystość zakończyło złożenie wieńców i zapalenie zniczy przy pomniku.

Po zakończeniu części oficjalnej sprzyjająca aura nastrajała do wspomnień i rozmów. Dla Tadeusza Gubały z kompanii 315 wchodzącej w skład zgrupowania Radosława godzina „W” zastała przy ulicy Krochmalnej, w dawnym sierocińcu Janusza Korczaka. Pierwszą akcją, w której piętnastoletni wówczas Pan Tadeusz wziął udział, był atak na zakład naprawczy samochodów. Powstańcy zdobyli sprawne auto i spory zapas benzyny, którą trzeba było dostarczyć na barykady. „Bańki z benzyną udało mi się donieść do ulicy Górczewskiej. Podniecony tą całą sytuacją wszedłem na zaminowane pole przed barykadą. Na szczęście koledzy mnie rozpoznali i pomogli wyjść z pułapki. Cieszyli się ogromnie, bo benzyna była bardzo cenną substancją na koktajle Mołotowa – wspominał Tadeusz Gubała, wiceprezes krajowy AK w USA. Krystyna Zielonka była łączniczką i sanitariuszką. Przez większą część powstania przebywała w budynku Instytutu Głuchoniemych przy Placu Trzech Krzyży. Chodziła z meldunkami, których treść trzeba było zapamiętywać, bo nic nie było zapisywane. „Gdy nie biegałam z meldunkami, to chodziłam z patrolem sanitarnym. Zbieraliśmy ludzi i transportowaliśmy ich do szpitala” – powiedziała pani Krystyna. Rozłączony kilka miesięcy wcześniej z rodzicami dwunastoletni wówczas Andrzej Zapalski szedł z wujkiem w transporcie jenieckim do Pruszkowa. Odpędzony od kolumny przez 3 miesiące głodował i walczył o przetrwanie w rejonie stacji kolejowej we Włochach, gdzie odnalazła go matka.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak