Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Mieszkańcy ledwo zauważali szary budynek przemysłowy położony po drugiej stronie rzeki od centrum. Nazwa firmy na froncie zmieniała się kilka razy na przestrzeni lat. Do zakładu ciągle jeździły ciężarówki, ale jedynym powszechnie znanym zagrożeniem były pojawiające się wiele lat wcześniej informacje o stosowanym w środku gazie, który stanowił mieszankę wybuchową zdolną wysadzić w powietrze cały budynek.

Nawet po tym, jak Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (U.S. Environmental Protection Agency) stwierdziła latem ubiegłego roku, że ten sam gaz jest odpowiedzialny za największe w kraju zagrożenie zachorowania na nowotwory związane z toksycznym zanieczyszczeniem powietrza, minęły miesiące, zanim mieszkańcy tego drugiego co do wielkości miasta w stanie Michigan odkryli, że mają problem z tlenkiem etylenu.

Naukowcy z EPA ustalili, że ryzyko wystąpienia raka w miejscowości Grand Rapids jest prawie czterokrotnie wyższe niż średnia krajowa. Ale administracja Trumpa zakopała te odkrycia w raporcie opublikowanym po cichu w sierpniu 2018 roku.

Nikt z Agencji Ochrony Środowiska nie poinformował mieszkańców tego rejonu, zamieszkiwanego przez klasę robotniczą i średnią, że są potencjalnie zagrożeni. Agencja nie zbadała również obiektu, który informował o emisji rakotwórczego gazu – producenta urządzeń medycznych, położonego między grupą dwupiętrowych domków, a kampusem Grand Valley State University.

„To tak, jakby o nas zapomniano. A może po prostu ich to nie obchodzi” – powiedziała Lorna Conkle, która wychowała się w tym rejonie, a dzisiaj mieszka przecznicę od zakładu.

Brak działania ze strony Agencji Ochrony Środowiska powtarza się w kilkudziesięciu społecznościach w całym kraju – wynika z dochodzenia przeprowadzonego przez Chicago Tribune.

Ponad pół miliona Amerykanów narażonych na toksyczne zanieczyszczenia powietrza stoi w obliczu zwiększonego ryzyka zachorowania na raka – wynika z danych Agencji Ochrony Środowiska (EPA). Tlenek etylenu jest głównym związkiem odpowiedzialnym za tę sytuację.

Pomimo tego zakłady przemysłowe emitujące toksyczny gaz nadal działają zgodnie z przepisami federalnymi, które nigdy nie zostały zaktualizowane w celu odzwierciedlenia problemu stwarzanego przez nie ryzyka. W rezultacie mieszkańcy nie wiedzą, że codziennie oddychają zanieczyszczonym powietrzem, które może potencjalnie wywołać raka piersi, białaczkę i chłoniaki.

Niektóre ze społeczności, określane przez EPA jako zagrożone, znajdują się w pobliżu rozległych kompleksów petrochemicznych w Luizjanie i Teksasie, gdzie tlenek etylenu produkowany jest przez gigantów przemysłowych, w tym Dow Chemical, Shell, Huntsman i Union Caribie (obecnie filia Dow).

Inni, którzy narażeni są na podwyższone ryzyko rozwinięcia się choroby nowotworowej, żyją w pobliżu nieokreślonych budynków należących do mniej znanych firm, które używają toksycznego gazu do sterylizacji produktów medycznych na przedmieściach większych miast, takich jak Atlanta, Denver, Charleston czy Laredo.

Jak do tej pory jedynym źródłem tlenku etylenu analizowanym przez Agencję Ochrony Środowiska, jest Sterigenics, zakład sterylizacji położony za sklepem Target w miejscowości Willowbrook na przedmieściach Chicago, gdzie mieszkańcy i przedstawiciele władz zmobilizowali się, aby domagać się działań po tym, jak okazało się, że zakład wypuszczał do powietrza duże ilości rakotwórczego tlenku etylenu.

W obliczu publicznego oburzenia i nacisków politycznych EPA umieściło urządzenia monitorujące jakość powietrza ostatniej zimy w parkach, szkołach i domach w pobliżu Sterigenics. Trzy miesiące testów potwierdziły, że zanieczyszczenie powietrza z obiektu może wywołać 10 przypadków nowotworów na każde 10,000 osób narażonych w ciągu swojego życia, wskaźnik 10 razy wyższy niż to, co EPA uważa za dopuszczalne.

Testy w Willowbrook spowodowały rzeczywiste pomiary tlenku etylenu, co doprowadziło do zamknięcia Sterigenics. Ale urzędnicy administracji Trumpa odmówili monitorowania jakości powietrza w innych społecznościach, które wyróżniają się w najnowszym raporcie National Air Toxics, opracowanym przez naukowców EPA w celu wskazania obszarów Stanów Zjednoczonych, gdzie wymagane są dalsze badania.

Urzędnicy EPA również nie zrobili nic, aby zwrócić uwagę opinii publicznej na niepokojące ryzyko nowotworów w tych społecznościach.

Interaktywna mapa przygotowana przez Chicago Tribune umożliwia przeglądanie danych EPA według spisu ludności. Wystarczy wpisać adres w polu wyszukiwania na stronie: https://www.chicagotribune.com/news/ct-viz-toxic-air-pollution-look-up-your-area-20190724-htmlstory.html, aby zobaczyć ryzyko zachorowania na raka, opracowane przez EPA na podstawie emisji zgłoszonych w 2014 pod kątem 3 najważniejszych związków chemicznych.

W Stanach Zjednoczonych istnieje 73,057 obszarów spisu ludności, w których mieszka od 2,500 do 8,000 osób. Według danych EPA, 106 z nich wskazuje, że ryzyko zachorowania na raka poprzez wdychanie toksycznie zanieczyszczonego powietrza przekracza wytyczne agencji.

Trzy powiaty w Luizjanie na rażone są na ryzyko uznane przez EPA za „nie do przyjęcia”.

Populacja obszaru Luizjany z największym ryzykiem zachorowania na raka w tym kraju, to w dużej mierze społeczność afroamerykańska i ludzie najubożsi. Jednak w około dwóch trzeci obszarów zagrożonych przekroczeniem wytycznych EPA, większość mieszkańców jest biała i mieszka w dzielnicach klasy średniej lub zamożnych – wynika z danych spisu ludności.

W obliczu braku działań ze strony administracji Trumpa, decyzje dotyczące zanieczyszczenia tlenkiem etylenu pozostawiono stanowym agencjom ochrony środowiska. Tylko Kolorado i Michigan zareagowały na ustalenia EPA, wszczynając dochodzenia.

„Bardzo poważnie podeszliśmy do tego tematu i jesteśmy bardzo zaniepokojeni” – powiedziała Heidi Hollenbach, kierownik w Departamencie Środowiska z Michigan. „Naszą główną troską jest ochrona zdrowia publicznego”.

Podczas gdy urzędnicy służby zdrowia zaczęli badać rzeczywiste przypadki nowotworów, agencja Hollenbach przyjęła bardziej rygorystyczne ograniczenia dotyczące tlenku etylenu, na podstawie oceny naukowej przeprowadzonej w 2016 roku przez EPA, która wykazała, że substancja chemiczna jest znacznie bardziej niebezpieczna niż wcześniej sądzono.

Powołując się na nowe regulacje, agencja stanowa oskarżyła Viant Medical, obecnego właściciela zakładu produkującego urządzenia medyczne, o naruszenie norm jakości powietrza w Michigan. Następnie urzędnicy stanowi zainstalowali ten sam typ sprzętu monitorującego, z którego korzystała EPA w Willowbrook, aby mierzyć codzienne stężenie tlenku etylenu w okolicy.

„Odkryli, że to także uderza w ludzi w centrum miasta, w ludzi z pieniędzmi” – powiedziała Margo Johnson, konsultantka ds. świadczeń pracowniczych i prezydent lokalnej grupy sąsiedzkiej. „Wtedy wszystko naprawdę zaczęło się zmieniać”.

Czasami agencje ochrony środowiska nie egzekwują przepisów dotyczących czystego powietrza i wody, dopóki nie staną w obliczu protestów ze strony mieszkańców dotkniętych tym problemem. Ale w wielu społecznościach o podwyższonym ryzyku występowania nowotworów spowodowanych toksycznym powietrzem, ludzie nawet nie wiedzą, że są zagrożeni.

Dla przykładu, nie przeprowadzono żadnej kontroli federalnej ani stanowej B.Braun, niemieckiego producenta produktów medycznych i farmaceutycznych, pomimo zapisów EPA wskazujących, że zakład produkował więcej tlenku etylenu niż Sterigenics w Willowbrook w latach 2014-2016.

Co sprawia, że decyzja EPA o nieprzeprowadzaniu badań jakości powietrza jest jeszcze bardziej niepokojąca: naukowcy z agencji ustalili, że 56,000 osób w pobliżu zakładu w Allentown jest narażonych na podwyższone ryzyko zachorowania na raka – ponad dwukrotnie więcej niż dotknięta populacja zamieszkująca dzielnice otaczające Sterigenics.

B. Braun legalnie emituje tlenek etylenu, podobnie jak robił to przez lata zakład w Willowbrook. Pozwolenia dla obu firm opierały się na przepisach przyjętych przed tym, jak EPA doszła do wniosku, że toksyczny gaz może być szkodliwy nawet przy skrajnie niskich poziomach.

„B. Braun Medical Inc. ma długoletnią historię odpowiedzialnego zarządzania naszymi obiektami w sposób mający na celu pełną ochronę naszych pracowników i społeczności, w których działamy” – poinformowała firma. „B. Braun nadal bada dostępność alternatywnych metod, które są zgodne z naszym zobowiązaniem do zapewnienia bezpieczeństwa pacjentów, klinicystów, naszych pracowników oraz środowiska” - twierdzi firma.

Agencja Ochrony Środowiska nie wymagała od przemysłu sterylizacyjnego instalowania urządzeń do kontroli zanieczyszczeń do końca lat 90-tych. Urzędnicy agencji złagodzili przepisy kilka lat później, w odpowiedzi na wybuchy w zakładach w Indianie, Massachusetts, Wirginii i Wisconsin. Przedstawiciele przemysłu przekonali regulatorów, że wymagane przez rząd urządzenia do kontroli zanieczyszczeń były odpowiedzialne za wybuchu, chociaż śledczy stwierdzili, że to błędy operatora były winne w każdym przypadku i można było im zapobiec dzięki bardziej rygorystycznym szkoleniom i bezpieczniejszemu obchodzeniu się z wysoce łatwopalną substancją chemiczną.

Przez część 2019 roku wydawało się, że wnioski EPA dotyczące tlenku etylenu mogą skłonić administrację Trumpa do chwilowego odejścia od agresywnej kampanii mającej na celu unieważnienie przepisów dotyczących ochrony środowiska.

William Wehrum, odpowiedzialny za biuro ds. jakości powietrza w EPA obiecał, że agencja przyjmie bardziej restrykcyjne federalne ograniczenia dotyczące zanieczyszczeń pochodzących z przemysłu sterylizacyjnego. Jeszcze niedawno, pod koniec maja, Wehrum powiedział, że zasady będą oparte na rygorystycznym limitach bezpieczeństwa wynikających z przeprowadzonej przez agencję oceny w 2016 roku.

„Jesteśmy teraz w stanie podjąć bardzo dobre decyzje dotyczące tego, co musi się wydarzyć w przyszłości” – powiedział na forum publicznym 29 maja w Burr Ridge, przedmieściach Chicago położonych w pobliżu Willowbrook.

Ale po tym, jak Wehrum zrezygnował w czerwcu, EPA bezterminowo opóźniła określenie zasad dotyczących tlenku etylenu.

Członkowie gabinetu Trumpa, w tym administrator EPA, Andrew Wheeler, znajdują się pod presją Białego Domu, aby wyeliminować przepisy, a nie przyjmować nowe. Przemysł chemiczny również lobbuje administrację, aby wycofała się, częściowo poprzez podniesienie wątpliwości co do ryzyka wystąpienia nowotworów spowodowanych przez tlenek etylenu.

Gdyby urzędnicy administracji zgodzili się z lobbystami z branży, rząd federalny nie wymagałby od firm, które wytwarzają tlenek etylenu i stosują go, aby robiły cokolwiek w celu ograniczenia zanieczyszczeń. Ryzyko wystąpienia raka obliczone przez EPA nie będzie już brane pod uwagę w Allentown, Willowbrook i innych gorących punktach na mapie.

„Ludzie jednak będą nadal cierpieć” – powiedziała Jennifer Sass, naukowiec w organizacji non profit Natural Resources Defence Council, która pomogła opracować niedawny list do Agencji Ochrony Środowiska, który obalił roszczenia przemysłu chemicznego.

Przemysł chemiczny od dziesięcioleci walczy z ostrzejszymi przepisami dotyczącymi tlenku etylenu, zauważyła Sass. „Teraz grupa korporacji ma napad złości” – powiedziała „ponieważ nie lubią tego, co nauka mówi nam o tej niezwykle niebezpiecznej substancji chemicznej”.

W Illinois nie ma znaczenia, co rząd federalny zadecyduje w sprawie tlenku etylenu.

Administracja gubernatora Pritzkera zamknęła zakład w Willowbrook w lutym. Zanim firma będzie mogła uzyskać zezwolenie na wznowienie działalności, nowe prawo stanowe i niedawno wynegocjowane porozumienie prawne wymagają przeglądu, który ograniczyłby emisję do 85 funtów rocznie, z 2,890 funtów uwolnionych do powietrza w 2017 roku.

Sterigenics twierdzi, że podjęło już kroki w celu zmniejszenia emisji w swoich zakładach w Smyrna w stanie Georgia oraz Santa Teresa w Nowym Meksyku. Firma poinformowała również, że planuje zmodernizować wszystkich dziewięć swoich obiektów w USA technologią podobną do tej, która została zaplanowana w zakładzie w Willowbrook.

„Zapewnimy, że nasze dodatkowe kontrole będą zgodne z wszelkimi zmieniającymi się przepisami” – poinformowała firma. „Będziemy się starać na znacznie wyższym poziomie niż stanowią obowiązujące wymagania, we wszystkich naszych obiektach”.

Prawo stanu Illinois wymaga podobnych ulepszeń w Medine Industries w Waukegan, gdzie lokalni urzędnicy starali się sfinansować testy powietrza po tym, jak agencje federalnego i stanowe odrzuciły prośby mieszkańców.

W miejscowości Grand Rapids, Lorna Conkle i jej mąż, Larry, powiedzieli, że nie zastanawiali się ani przez chwilę, gdy urzędnik stanowy zapukał do ich drzwi na początku tego roku z pytaniem, czy inspektorzy mogą zmierzyć stężenie tlenku etylenu na ich podwórku. Stanowe testy wykazały, że stężenie tlenku etylenu było tam 800 razy wyższe niż limity bezpieczeństwa stanu Michigan.

„Czuję się bardzo niekomfortowo, gdy przychodzą dzieci” – powiedziała Lorna Conkle. „Czuję się winna, że były narażone na to przez te wszystkie lata”.

W marcu, kilka godzin przed oficjalnym spotkaniem urzędników stanowych na temat emisji z zakładu Viants, firma wrzuciła listy do skrzynek pocztowych mieszkańców okolicy, sugerując, że tlenek etylenu może pochodzić ze spalin samochodowych.

Firma zapowiedziała jednak, że do końca roku zaprzestanie używać toksycznego gazu w Grand Rapids na dobre.

„To wspaniałe, ale jeśli to jest tak niebezpieczne, to dlaczego nie zamknęli tego od razu?” – pyta Larry Conkle.

„Mówią, że ekspozycja jest niebezpieczna w kontekście całego życia” – powiedział. „Ale kiedy tu mieszkasz, masz tu wnuki, nie myślisz o całym życiu. Chcesz być bezpieczny teraz”.

Monitor

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location