Festyn Koła nr 64 Czarna Góra
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Kilkaset osób zawitało na trzeci festyn charytatywny, który w ogrodach Sanktuarium pw. Jana Pawła II w Willow Springs w minioną niedzielę zorganizowali członkowie Koła nr 64 Czarna Góra.

Spotkanie górali spiskich i ich gości rozpoczęła uroczysta msza święta, którą w południe odprawił kapelan o. dyrektor Michał Blicharski. Wartę honorową przy ołtarzu zaciągnęły poczty sztandarowe szesnastu góralskich organizacji. Liturgię śpiewem i grą uświetnili członkowie Szkółki przy Zarządzie Głównym Związku Podhalan. W wygłoszonym kazaniu ojciec Blicharski mówił między innymi o potrzebie kultywowania rodzinnych tradycji, wspomagania rodzinnych stron oraz pamiętania o ludziach zasłużonych dla historii regionu i kraju, także tutaj, w Stanach Zjednoczonych. Duszpasterz zaprosił również do uczestnictwa w spotkaniu, które w najbliższą sobotę, trzynastego lipca w południe odbędzie się przy obelisku Gen. Kazimierza Pułaskiego, który 13 lipca 1930 roku został ustawiony przez Polonię amerykańską w parku Pulaski Woods w Willow Springs.

Po nabożeństwie w ogrodach ojców cystersów rozpoczęła się impreza towarzyska. Przybyłych powitał prezes koła Grzegorz Sarna życząc wszystkim miłej zabawy i wielu sympatycznych wrażeń artystyczno-kulinarnych. Punktem kulminacyjnym programu artystycznego był wystąp tancerek i tancerzy ze wspomnianej już szkółki tańca przy ZG. Kabaret złożony z członków koła wystawił spektakl „Życie na pograniczu”, w którym ukazane zostało życie górali spiskich na przełomie XIX i XX wieku. Wystąpiła rodzinna kapela „Ciardasie”. Muzycy przybyli z Czarnej Góry na wesele Katarzyny Kikli z Józefem Sarną, które odbędzie się trzynastego lipca. Duże zainteresowanie wzbudziło losowanie loterii fantowej, w której do wygrania były między innymi: komputer osobisty, telewizor 58 cali oraz tablet Samsunga. Najwięcej szczęścia w losowaniu miała Beata Madeja, która wyjechała z pikniku z osobistym komputerem. Do tańca grał zespół „Sikawica”.

Dużą frajdę miały dzieci, dla których przygotowano zabawy w dmuchanych namiotach. Osoby, które pamiętają życie na spiskiej wsi, mogły przypomnieć sobie, jak dawnej suszono siano na ostrewkach oraz w bacówce braci Sarnów popróbować wyrobów góralskiej kuchni: bryndzy, bundzu, moskoli, żyntycy i oscypków. Na stoisku wyposażonym we wszystkie niezbędne do produkcji owczych przysmaków oryginalne naczynia i narzędzia królował Stanisław Sarna, wiceprezes Związku Podhalan i prezes Koła 66 Dębno Podhalańskie. Pan Stanisław dwoił się i troił, żeby obsłużyć wszystkich smakoszy i wytłumaczyć, jak dawniej te przysmaki się robiło. Najpopularniejsze wśród Polaków są oscypki. Zostały uznane przez Unię Europejską za wyrób regionalny i ich produkcja, podobnie jak bryndzy, jest prawnie chroniona. „Robione są z owczego mleka. Po wydojeniu zwierzęcia do drewnianego pojemnika, mleko przez lniane płótno jest zlewane do drewnianej kadzi nazywanej „pucierą”. Do mleka dodawany jest „klag” (wysuszona i sproszkowana podpuszczka), który ma za zadanie doprowadzić do szybszego wytrącenia sera z mleka. Otrzymaną masę serową należy odcisnąć i uformować. Po tym zabiegu ser przez dobę moczony jest w wodzie z solą – roztworze nazywanym również rosołem. Dawnej po wymoczeniu sery leżakowały na półkach umiejscowionych w górnej części bacówki i poddawane były procesowi wędzenia dymem wydobywającym się z palonego w bacówce drewna” – tłumaczył pan Stanisław. W Polsce ser może być wyrabiany od maja do września. Oscypki można sprzedawać do października. Zgodny z normą unijną ser powinien ważyć od 60 do 80 dekagramów i mierzyć od 17 do 23 centymetrów. Prawo dopuszcza domieszkę do mleka owczego do 40 procent mleka od krów rasy czerwonej.

Wśród uczestników niedzielnego spotkania pod chmurką obecni byli przedstawiciele około trzydziestu góralskich organizacji, którzy z uwagą przyglądali się przebiegowi imprezy. Maria Skiba, sekretarz Koła Groń-Leśnica zapraszała przy okazji na wielki festyn swojej organizacji, który 14 lipca odbędzie się przy kościele Peace Memorial Church przy 10300 W. 131 w Palos Park. „Zapraszamy serdecznie na nasz festyn. Wystąpi zespół „Kordian”, który przyleciał z Polski. Wystąpią także zespoły „Skalar US” i „Ślebodni w USA. Będziemy mieli bardzo bogatą loterię fantową, konkursy, gry i zabawy oraz wiele atrakcji dla dzieci i oczywiście wspaniałą kuchnię góralską”. Z kolei prezes Koła Kościelisko Janusz Nowak zapraszał na piknik, który odbędzie się w pierwszą niedzielę września. „W ten sposób połączymy się z uczestnikami odpustu w naszej kochanej wiosce”

Kierowane przez Grzegorza Sarnę koło zostało założone w lutym 1994 roku z inicjatywy grupy mieszkańców Czarnej Góry, którzy chcieli wspomóc rozbudowę kościoła pw. Przemienienia Pańskiego oraz wspierać zespół piłkarski występujący w chicagowskiej Lidze Podhalańskiej. Adresatem charytatywnej pomocy była również parafia pw. Trójcy Przenajświętszej. Pierwszym prezesem został wybrany Andrzej Milon. Koło bardzo prężnie działało przez kilkanaście lat, po czym nastąpił pewnego rodzaju regres. Trzy lata temu organizacja została reaktywowana. Wybrany został nowy zarząd, na którego czele stanął pan Grzegorz. Obok prezesa w skład zarządu koła wchodzą: wiceprezesi Joanna Galarowicz, Józef Gogola i Egon Wróbel, skarbnik Krystyna Wacław, sekretarz finansowy Aniela Wacław, sekretarz protokółowa Katarzyna Kikla, dyrektor do ZG Józef Sarna, marszałek Emil Wacław. Skład pocztu sztandarowego tworzą: Sławomir Budz, Józef Sarna, Marian Gogola i Wiesław Mołek. W pracach Komisji Rewizyjnej obok przewodniczącej Wioletty Łukaszczyk uczestniczą Sylwia Wróbel i Anna Koszut. Koło liczy obecnie 76 członków.

„Staramy się działać na polu charytatywnym i uczestniczyć w imprezach Związku Podhalan oraz kół. Wspieramy inne organizacje, które niosą pomoc potrzebującym. Sami również wspomagamy takie osoby. Jesteśmy w stałym kontakcie z parafiami w Czarnej Górze. Dochód z dzisiejszego pikniku zostanie w części przeznaczony na sfinansowanie przebudowy schodów przy miejscowym cmentarzu. Wiadomo, że bez zastrzyku świeżej krwi trudno jest zagwarantować ciągłość działalności, dlatego staramy się zapraszać do współpracy młodsze pokolenie” – powiedział prezes Grzegorz Sarna, który dziękował gościom za uczestnictwo, a licznej grupie sponsorów za wsparcie.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP