----- Reklama -----

Luxahaus Konfigurator Drzwi Zewnetrznych

(773) 205-0303

Zaloguj się
Subskrybuj

01 czerwca 2018

Udostępnij znajomym:

“Jeśli w twojej rodzinie nie ma dziewczynki, to rodzina jest w kryzysie”. Takie zdanie usłyszała kobieta przebywająca w obozie dla uchodźców w Sierra Leone w czasie rozmowy z pracownikiem jednej z organizacji charytatywnych. Choć sprawa nie jest nowa, bo od tamtego czasu minęło już kilkanaście lat i zdążyliśmy poznać niepełne informacje na ten temat, to dopiero kilka dni temu dziennikarze „The Times” dotarli do niepublikowanego dotąd, pełnego raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych opisującego skalę i odrażające praktyki ludzi mających nieść pomoc poszkodowanym w wyniku wojen i kataklizmów naturalnych.

Redakcja dziennika dotarła do raportu przygotowanego przez obserwatorów wysłanych w 2001 r. do obozów dla uchodźców w Afryce Zachodniej z ramienia Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR) oraz Save the Children. ONZ nigdy jednak tego dokumentu, który był gotowy już rok później, nie ujawniło. Po tym, jak 16 lat temu jego fragmenty wyciekły do mediów i wywołały oburzenie opinii publicznej, UNHRC opublikowało tylko krótkie streszczenie, na którym do tej pory opieraliśmy swą wiedzę na ten temat. Brytyjska gazeta nazwała skandal określeniem „seks za żywność” i przypomniała, iż do dziś oskarżeni nie ponieśli żadnych konsekwencji.

W kontrowersyjnym dokumencie ujawniono szokującą prawdę – pracownicy ponad 40 organizacji humanitarnych, głównie pozarządowych – co najmniej 67 osób – „byli podejrzani o zawiązywanie seksualnych, opartych na wyzysku relacji z dziećmi uchodźców”. W zamian za żywność, ropę, dostęp do edukacji czy plastikowe materiały do budowania schronienia żądali oni usług seksualnych, a rodziny były zmuszone handlować swoimi nieletnimi dziećmi, aby związać koniec z końcem. Większość z tych organizacji to małe, lokalne fundacje, ale na liście znajduje się także 15 takich międzynarodowych potęg, jak m.in. Światowy Program Żywnościowy, UNHCR, Save the Children, Lekarze bez Granic, Międzynarodowy Ruch Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca oraz Międzynarodowy Komitet Ratunkowy. 

Okazuje się, że wymienione w raporcie organizacje zostały tylko poinformowane o wynikach śledztwa. Pozostawiono im pełną swobodę w wyciąganiu ewentualnych konsekwencji wobec swych podwładnych. Nie poddano ich jednak później żadnej kontroli.

Jednocześnie raport publicznie zdyskredytował ówczesny Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców, Ruud Lubbers, który doniesienia uznał za „nierealne” i powiedział wtedy na antenie CNN:

„Musimy znaleźć konkretne dowody. To wszystko jest bardzo mętne. To, że pracownicy humanitarni na szeroką skalę wykorzystywali seksualnie ludzi według mnie po prostu jest nieprawdą.”

Jak podaje „The Times”, kiedy szefostwo UNHCR otrzymało poufną listę z danymi 67 oskarżonych osób, przekazało te informacje ich pracodawcom. Tylko trzy z nich na poważnie zajęły się sprawą, a dziewięć stwierdziło, że wszczęło śledztwo, ale nie było w stanie „wytropić” winnych. Ogółem zwolniono mniej niż 10 podejrzanych pracowników i nikogo nie zgłoszono na policję. UNHCR kontynuowało jednak dochodzenie na własną rękę – wysłało do Afryki Zachodniej następnych śledczych, którzy odkryli kolejnych 43 podejrzanych o wykorzystywanie seksualne uchodźców. Jak podkreśliło ONZ, organizacja „podjęła konkretne prewencyjne i zaradcze środki”. O jakich działaniach mowa, dokładnie nie wiadomo.

Po latach możemy powiedzieć, że praca osób tworzących raport została zmarnowana, wobec licznych przypadków kryminalnych nadużyć nie wyciągnięto jakichkolwiek konsekwencji, lata później sektor pomocy międzynarodowej pogrążony jest wciąż w kryzysie. Wszystko z powodu zaniedbań i przestępczych działań, które nigdy nie zostały w odpowiedni sposób publicznie napiętnowane, a zamiast tego stały się tajemnicą, o której mówią wszyscy.

Wraz z pojawiającymi się kolejnymi dowodami wykorzystywania najbardziej poszkodowanych przez pracowników organizacji humanitarnych, w szeregach wysoko postawionych urzędników coraz częściej dochodziło do prób zatuszowania całej sprawy. Raport wskazuje, iż wynajmowani na miejscu pracownicy posiadali wielką władzę nad uzależnionymi od ich pomocy kobietami, w wielu przypadkach nieletnimi. W tym czasie menadżerowie rzadko opuszczali swe lokalne biura i nie interesowali się pojawiającymi się doniesieniami o nadużyciach. To, że wspomniany wcześniej Ruud Lubers, wtedy Wysoki Komisarz ONZ, wcześniej premier Holandii, zrezygnował z pełnionej funkcji w wyniku oskarżeń o molestowanie seksualne, tylko potwierdza podejrzenia, iż o całej sprawie wiedziano i starano się nie dopuścić do jej rozpowszechnienia.

Jak podkreśla „The Times”, organizacje wymienione w raporcie wciąż borykają się z problemem, jakim jest udzielanie pomocy w zamian za seks. Jedna z nich już jednak nie istnieje, dwie nie chciały odpowiedzieć na pytania dziennika. Z kolei Czerwony Krzyż, Save the Children i Norweska Rada ds. Uchodźców stwierdziły, że cały ten szokujący proceder jest niewystarczający dobrze udokumentowany. 

Christine Lipohar, jedna ze współautorek raportu powiedziała, że była sfrustrowana i rozgniewana, kiedy komisarz ONZ, Ruud Lubbers, umniejszył wagę dokumentu w 2002 r.

„Opisano w nim dobre systemy radzenia sobie z problemem i reakcji na niego, jednak nie wszędzie zostały one efektywnie i konsekwentnie wprowadzone. Implementacja często zależy więc od konkretnych jednostek” – mówiła Lipohar.

Samo UNHCR oświadczyło, że ma „zero tolerancji” wobec doniesień lub domysłów dotyczących wykorzystywania seksualnego, nadużyć i nękania w szeregach organizacji lub jej partnerów i w przypadku ich potwierdzenia może ukarać to „sankcjami lub dymisjami”. 

Haiti

Do zniszczeń wywołanych naturalnym kataklizmem, konkretnie trzęsieniem ziemi o sile 7 stopni w skali Richtera z 2010 r., porównać można tylko spustoszenia dokonane później przez ludzi. Często powołanych do niesienia pomocy innym.

W wyniku tych wstrząsów śmierć poniosło ponad 100 tysięcy osób, zniszczeniu uległy tysiące budynków, w tym prywatnych, rządowych, o znaczeniu religijnym i historycznym. Jednak to nie wszystkie problemy, z jakimi od tamtego czasu boryka się Haiti. Inne ich źródła, to organizacje humanitarne mające pomagać w odbudowie tego kraju.

Organizacja Narodów Zjednoczonych jest najprawdopodobniej odpowiedzialna za wybuch epidemii cholery, którą zaraziło się około 700 tysięcy mieszkańców Haiti, z czego zmarło ponad 8 tysięcy w okresie kilku miesięcy po wystąpieniu kataklizmu.

Większość żywności, której wartość ocenia się na ponad $100 mln., przekazanej na rzecz pomocy ofiarom trzęsienia, w rzeczywistości zaszkodziła rolnikom starającym się i tak walczyć z tańszym importem.

Kilka lat później okazało się, że przedstawiciel lokalnej organizacji charytatywnej przywłaszczył sobie $750,000 z sumy otrzymanej na pomoc poszkodowanym. Następnie raport opracowany przez NPR/ProPublica wykazał, iż z $500 mln. zebranych na budowę 130 tysięcy domów dla pozostających bez dachu nad głową, udało się ich zbudować zaledwie 6. Dla podejrzewających, iż do druku zakradł się błąd powtarzamy – 6.

To jednak nie koniec, gdyż w raporcie przygotowanym dla ONZ i opublikowanym przez Assosiated Press, poinformowano o podobnych jak w Afryce przypadkach wykorzystywania seksualnego w zamian za pomoc materialną.

Ponad 225 kobiet w tym kraju przyznało w rozmowach ze śledczymi, iż w zamian za schronienie, żywność dla siebie i dzieci, lekarstwa, czy inne środki podstawowej potrzeby, zmuszane były do świadczenia usług seksualnych wobec przedstawicieli organizacji charytatywnych.

Zarówno w Haiti jak i innych krajach objętych pomocą humanitarną ponad jedna trzecia opisanych przypadków tego typu nadużyć dotyczyła dzieci.

Jednak nawet ten raport nie wywołał odpowiedniej reakcji, a dopiero opublikowany w lutym tego roku artykuł w The Times, który opisywał orgie seksualne organizowane tam przez pracowników Oxfam, jednej z największych organizacji pomocowych w Wlk. Brytanii.

Oskarża się ich o to, że podczas akcji humanitarnej na Haiti, w wynajętej willi w stolicy tego kraju, organizowali orgie z prostytutkami. Sprawę tuszowano, a dziś okazuje się, że seksualnie wykorzystywano tam też dzieci.

Nikt nie podejrzewał, że w cieniu tej szlachetnej w założeniu misji odbywały się orgie seksualne z udziałem tych, którzy mieli nieść pomoc poszkodowanym.

Oxfam jest jedną z najbardziej znanych organizacji tego typu na wyspach. Założono ją w 1942 roku, a dziś działa praktycznie na całym świecie. „Bohaterami” tamtych wydarzeń był dyrektor regionalny Oxfam, Roland van Hauwermeiren oraz kilkunastu pracowników, którzy swoją centralę w stolicy Haiti zmienili w dom publiczny. Tak o tym, co miało tam miejsce pisała jedna z gazet: „Półnagie prostytutki nosiły T-shirty Oxfamu, biegały po całym domu, przypominało to orgie Kaliguli.”

Oxfam dysponował wtedy 100 milionami dolarów, które miały iść na pomoc ofiarom trzęsienia ziemi. Łatwo się domyślić, iż tylko część tej sumy została wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem. Seksualne skandale były tuszowane, a wspomnianemu van Hauwermeirenowi pozwolono dobrowolnie odejść z organizacji. Razem z nim odeszło sześciu pracowników. Jak ustalili dziennikarze brytyjskiego Guardiana ten sam van Hauwermeiren był oskarżany o wynajmowanie prostytutek podczas misji w Czadzie w roku 2006 i urządzanie tam podobnych orgii. Kraj ten potrzebował wtedy pomocy po tym, jak tysiące ludzi uciekło z ogarniętego wojną Sudanu. Szefostwo Oxfam wiedziało o skandalicznych zachowaniach van Hauwermeirena w Czadzie, a mimo to pozwolono mu wyjechać na kolejną misję na Haiti.

Sprawę wykorzystywania seksualnego w sektorze humanitarnym bada również brytyjska parlamentarna komisja ds. międzynarodowego rozwoju. Dochodzenie trwa właśnie od czasu ujawnienia afery Oxfam.

„Ten raport pokazał, że sektor pomocowy ma problemy od lat, ale nie zdołał ich naprawić. Teraz jest czas na zmiany i reformy” – powiedziała członkini komisji Pauline Latham z rządzącej w Wielkiej Brytanii Partii Konserwatywnej. 

Od czasu ujawnienia afery z udziałem Oxfam inna, wspomniana wcześniej organizacja charytatywna - Save the Children - oskarżona została o wydatek rzędu $140,000 na prawników usiłujących wstrzymać publikację doniesień na temat oskarżeń o molestowanie seksualne dotyczących dwóch byłych menadżerów. Choć aktywna była w tej sprawie, gdy chodzi o wewnętrze rozporządzenia, to na zewnątrz, a więc w kontaktach z darczyńcami, rządami poszczególnych krajów, a przede wszystkim odbiorcami pomocy, nie próbowała ratować swego wizerunku.

Dlatego na czas nieokreślony wstrzymano miliony dolarów, pochodzących głównie z publicznych pieniędzy, które zwykle przekazywano w celach charytatywnych za pomocą organizacji Oxfam oraz Save the Children do czasu uzyskania konkretnych dowodów poprawy sytuacji.

W Stanach Zjednoczonych sprawą wspomnianych wcześniej brakujących tysięcy domów i zaginionymi pieniędzmi dla Haiti miała zająć się odpowiednia komisja w Kongresie, jednak sprawa ucichła i nie wiadomo, czy politycy do niej kiedykolwiek powrócą.

Na podst.: thetimes, polskatimes, theatlantic, washingtontimes

----- Reklama -----

VL TRUCKING

----- Reklama -----

Dentysta

----- Reklama -----