Zlikwidować policję??
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----
Rafał Jurak

Rafał Jurak


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym:

W różnych częściach kraju pojawiły się w ostatnich 2 tygodniach żądania i pomysły dotyczące głębokiego zreformowania policji, a nawet – jak pokazuje przykład z Minneapolis, gdzie z rąk jej przedstawicieli śmierć poniósł George Floyd – całkowitego zlikwidowania departamentów. Choć pomysły te brzmią radykalnie, to warto mieć świadomość, iż nie są niczym nowym.

Zacznijmy od tego, że departament policji w Minneapolis nie zostanie rozwiązany z dnia na dzień, jeśli w ogóle do tego dojdzie, pomimo decyzji tamtejszej rady miasta i żądań protestujących. Nawet jeśli taka decyzja zapadnie, to w miejsce obecnych sił porządkowych natychmiast powstaną nowe. Doświadczenia z innych krajów oraz z naszego własnego podwórka pozwalają jednak sądzić, że byłaby to nieco inna formacja.

Pewne jest, że presja społeczna i wola polityczna w tej sprawie nigdy jeszcze nie były tak wysokie. W wielu miejscach odrzucono wezwania do reform na rzecz odebrania funduszy departamentom, czy całkowitego ich zlikwidowania. Jak dotąd to tylko słowa i prawdopodobnie nie zmieni się nic, albo zmieni się bardzo niewiele. Warto jednak przypomnieć sobie w skrócie historię podobnych działań i przyjrzeć się, jak to zrobili inni oraz, czy przyniosło to pozytywne skutki.

Miasto bez policji?

Poznajemy stopniowo znaczenie pojęć, które pojawiają się w rozmowach na ten temat. Odebranie funduszy, demilitaryzacja, likwidacja, odebranie przywilejów, reformy – to najczęściej powtarzane.

Całkowite zlikwidowanie policji w jakimkolwiek mieście jest jednak mało prawdopodobne. Posuńmy się dalej i powiedzmy, że niemożliwe, nierozsądne i szkodliwe. Nawet w Minneapolis, gdzie ten pomysł został przegłosowany przez radę miasta, jej przewodnicząca, Lisa Bender, powiedziała w wywiadzie telewizyjnym, iż wyobraża sobie “przyszłość bez policji, ale jest to przyszłość bardzo odległa”. Wskazała jednak na miasto Camden w New Jersey jako przykład, gdzie po rozwiązaniu lokalnego departamentu i stworzeniu w jego miejscu nowego skargi na policję spadły o 95%, liczba zabójstw spadła o ponad połowę, a liczba innych przestępstw również spadła, choć nie aż tak dramatycznie. Co ważne, nowa formacja nie była związana ze starymi kontraktami związkowymi, które w związku z tym przestały ingerować w zarządzanie departamentem. O Camden za chwilę nieco więcej.

Likwidacja

Choć decyzja radnych Minneapolis była niezwykła i dla większości zaskakująca, to perspektywa demontażu sił policyjnych - nawet tych z dziesiątkami tysięcy oficerów - nie jest niczym nowym.

Na przełomie XXI wieku Gruzja była jednym z najbardziej skorumpowanych miejsc na Ziemi. Łapówkarstwo w tym graniczącym z Rosją kraju było powszechne, a tamtejsza policja była zarówno beneficjentem jak i podmiotem egzekwującym prawa system, któremu nikt nie ufał. Kiedy w 2004 r. do władzy doszła nowa formacja polityczna ustalono, że siły policyjne są zbyt skorumpowane, aby je naprawiać. Zwolniono więc ok. 30,000 oficerów. Następnie rozpoczął się trzyletni proces zatrudniania mniejszej, lepiej wyszkolonej, a przede wszystkim wolnej od korupcji policji, która miała przejąć obowiązki pilnowania porządku i prawa w całym kraju. Wprowadzono politykę “zero tolerancji” dla przekupstwa w policji. Wkrótce zaczęło zmieniać się postrzeganie policji przez społeczeństwo.

Prawie dekadę później model gruziński zaadaptowano gdzie indziej - tym razem w Camden w stanie New Jersey. Przy rosnącym wskaźniku zabójstw i braku środków na zatrudnienie większej liczby oficerów miasto zdecydowało, że również musi zacząć od zera. W 2013 r. podjęto więc niezwykły krok, eliminując siły policyjne i zwalniając ponad 250 funkcjonariuszy.

Ci, którzy zostali ponownie zatrudnieni w ramach nowego, dwa razy większego departamentu, otrzymali pracę z obniżonym wynagrodzeniem, z ograniczoną ochroną związków. Zostali od nowa przeszkoleni, koncentrując się na deeskalacji konfliktów i użyciu broni jako absolutnie ostatecznego środka.

Od tego czasu przestępstwa z użyciem przemocy w Camden spadły o 42 procent, a wskaźnik morderstw spadł o ponad połowę, z 67 zabójstw w 2012, czyli rok przed reformami, do 25 w ubiegłym. A kiedy ludzie w mieście przyłączyli się do protestów przeciwko zabójstwu Floyda, obyło się bez starć, bo policja do nich dołączyła.

Nie jest jednak tak różowo, jakby się mogło wydawać. Camden straciło wielu mieszkańców, spadła tam wartość nieruchomości, podejrzewa się, iż wiele przestępstw nie jest raportowanych, a w ostatnich latach pojawiły się doniesienia o nadużywaniu władzy przez członków nowej formacji. Warto również pamiętać, że Camned wciąż pozostaje najbardziej niebezpiecznym miastem w stanie New Jersey.

Trening

Zlikwidowanie policji to jedno, a zastąpienie jej czymś lepszym, to osobny problem.

Kluczem jest zmiana szkolenia dla przyszłych oficerów policji. Od dawna wielu ekspertów w tej dziedzinie zwraca uwagę, że w USA szkolenie policyjne zbytnio przypomina trening wojskowy, a za mało naukę współpracy i służby społeczeństwu. USA mogą szukać inspiracji w innych krajach, choćby w Niemczech, gdzie rekruci policji muszą spędzić od dwóch i pół do czterech lat na podstawowym szkoleniu, aby zostać oficerem, z opcją uzyskania dyplomu licencjata lub magistra.

Dla porównania, szkolenie podstawowe w USA może trwać zaledwie 21 tygodni lub 33.5 tygodnia, jeśli obejmuje szkolenie w terenie. Im mniej czasu mają instruktorzy na naukę, tym mniej poświęca się go na wskazówki dotyczące interwencji kryzysowej lub deeskalacji.

„Jeśli masz tylko 21 tygodni szkolenia w klasie, naturalnie będziesz kłaść nacisk na przetrwanie” - mówi Paul Hirschfield, profesor socjologii i prawa karnego na Rutgers University.

Szkolenie w Niemczech obejmuje wszystko, od reagowania na przypadki przemocy domowej po rozbrojenie kogoś posługującego się śmiercionośną bronią. W tym drugim przypadku zachęca się policjantów do deeskalacji i korzystania z własnej broni tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne.

Nacisk na powściągliwość nie dotyczy tylko Niemiec - jest to ogólnoeuropejski standard. W niektórych krajach przepisy są jeszcze surowsze: na przykład policja w Finlandii i Norwegii wymaga, aby funkcjonariusze prosili o zgodę przed zastrzeleniem kogokolwiek, jeśli to możliwe. W Hiszpanii policja musi wcześniej werbalnie poinformować o zamiarze użycia broni i oddać kilka strzałów ostrzegawczych.

Łatwo powiedzieć

Jednym z powodów, dla których policja w Europie nie chce używać broni jest fakt, że w większości przypadków wcale tego robić nie musi.

W porównaniu z USA, w których znajduje się około 40 procent zasobów światowej broni palnej, posiadanie pistoletu w większości krajów europejskich jest stosunkowo rzadkie. W Niemczech policjanci, z nielicznymi wyjątkami w dużych miastach, nie oczekują spotkania z ludźmi, którzy będą do nich strzelać. W wielu krajach takich jak Wielka Brytania, Irlandia i Norwegia większość policjantów nie jest w ogóle uzbrojonych .

Być może dlatego przypadki śmierci związane z użyciem broni przez policję są bardziej powszechne w USA niż wielu innych krajach. W ubiegłym roku USA odnotowały ponad 1,000 zabójstw dokonanych przez funkcjonariuszy. Dla porównania, w 2017 r. w Kanadzie w podobny sposób zginęło 36 osób, a w Niemczech 14. Anglia i Walia odnotowały w 2018 roku trzy takie przypadki.

„Istnieje ogromna różnica w poziomie szkód, jakie wyrządza policja wykonując swoje obowiązki w społeczeństwie, które ma o wiele więcej broni palnej, niż cała Wielka Brytania jest sobie w stanie wyobrazić” – mówi Lawrence Sherman z Cambridge University – „To daje zupełnie inny punkt wyjścia.”

Nadzór

Nawet gdyby USA przyjęły standardy podobne do innych krajów, co jak widzimy w związku z liczba posiadanej przez społeczeństwo broni jest mało prawdopodobne, to niekoniecznie byłyby w stanie je egzekwować.

W przeciwieństwie do innych, podobnych krajów, amerykański system jest zdecentralizowany. Większość z około 18,000 departamentów jest zarządzana na poziomie miasta lub powiatu i to niezależnie, czy zatrudnia jednego czy 30,000 policjantów.

W związku z tym standardy i praktyki stosowane w różnych miejscach mogą się różnić. W przeciwieństwie do Anglii i Walii, których 43 agencje policyjne podlegają kontroli głównego inspektoratu, czy komendy głównej w innych krajach, amerykańska policja nie ma federalnego systemu nadzoru.

Wielu ekspertów uważa, że stworzenie takiego odpowiednika w USA w znacznym stopniu rozwiązałoby wiele problemów. Pomysł taki ostatnio padł na szczeblu federalnym w 2014 r. po wydarzeniach w Ferguson w stanie Missouri. Taki organ nadzorczy monitorowałby siły policyjne, aby upewnić się, że przestrzegają one pewnego zestawu zasad i przepisów, oraz zmniejszając finansowanie tych, którzy tego nie robią. Pomysł jednak nie został przyjęty, choć dziś ponownie poddaje się go pod dyskusję.

Nic z tego nie będzie – mówią zaznajomieni z tematem, anonimowi politycy, wysocy rangą policjanci i urzędnicy. Może na stopniu miejskim lub powiatowym, ktoś zdecyduje się na takie zmiany, jednak na poziomie federalnym jest to wysoce nieprawdopodobne.

Warto pamiętać, że w XIX wieku, gdy powstawały pierwsze oddziały policji, koncentrowały się one na utrzymywaniu porządku publicznego i przeciwdziałaniu przemocy. Prowadzenie dochodzeń w sprawie już popełnionych zbrodni pojawiło się później i przyniosło sporo problemów. Kiedy zostało dodane do obowiązków policji, wielu śledczych było głęboko skorumpowanych, tak bardzo, że Chicago zniosło swoją jednostkę dochodzeniowo-śledczą zaledwie trzy lata po jej stworzeniu w 1861 roku. Boston zrobił to samo w 1870 roku, a Nowy Jork miał własny skandal korupcyjny w 1877 r. W każdym przypadku, podobnie jak w opisywanym wcześniej całym departamencie w Camden, rozwiązane dywizje wkrótce zostały odtworzone i to w większości z udziałem tych samych osób, które wcześniej zwolniono.

Funkcjonowanie społeczeństw bez policji jest niemożliwe w dającej się przewidzieć przyszłości, bo mimo że zdarzają się przypadki nadużywania prawa wśród funkcjonariuszy, zdecydowana większość pełni trudną, niebezpieczną i odpowiedzialną funkcję. Zapomnijmy więc o “rozwiązywaniu” jednostek. Możemy jednak ograniczyć zakres jej obowiązków, zdekryminalizować wiele zachowań, zmniejszyć obciążenie policji, która wzywana jest do najdrobniejszych zakłóceń porządku publicznego, zbyt często z tragicznymi skutkami. Nawet najdłuższe szkolenie nie jest w stanie często przygotować ich na każdą ewentualność. Zwłaszcza w USA, gdzie ryzyko utraty życia przez funkcjonariusza i konieczność obrony własnej występują znacznie częściej niż w innych krajach zachodnich. Warto o tym pamiętać.

Na podst. bjs.gov, theatlantic, theweek, npr, bbc, businessinsider
opr. Rafał Jurak