----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Podnosząca się liczba zachorowań związana z zimą, okresem świątecznym i nową mutacją koronawirusa pokazała jasno, iż Covid ponownie jest problemem wszystkich.

Jeszcze zanim pojawił się Omikron wskaźniki liczby zachorowań i zgonów w różnych częściach USA podnosiły się. Latem były to stany południowo-wschodnie i rejon Wielkich Równin, gdzie dzięki cykliczności działania wirusa, zmianom pogodowym oraz podwyższonej liczbie szczepień udało się proces wyhamować i znacznie obniżyć. W okresie jesienno-zimowym, w czasie przedświątecznych spotkań i podróży, choroba przesunęła się na północ. Dodajmy do tego nowy, łatwiej przenoszony wariant wirusa, większą umiejętność radzenia sobie z naszą odpornością i sezonowa, jesienno-świąteczna fala może przerodzić się w tsunami.

W lipcu dyrektor CDC, Rochelle Walensky ogłosiła, że Covid stał się „pandemią nieszczepionych”. Z perspektywy czasu okazuje się, że było to określenie dość niefortunne. Owszem, osoby niezaszczepione z pewnością zapłacą znacznie wyższą cenę w nadchodzących miesiącach, ale wszystko wskazuje, iż ryzyko wzrosło dla wszystkich. O ile kilka miesięcy temu określenie to miało sens, o tyle nie można już dłużej mówić, że pandemia dotyczy wyłącznie niezaszczepionych.

Szczepionka wciąż chroni, ale…

61 procent w pełni zaszczepionych Amerykanów może wkrótce zauważyć, że ich życie będzie wyglądać nieco inaczej. Przez większą część lata i jesieni osobom otrzymującym dwie dawki Pfizera lub Moderny, lub jedną Johnson & Johnson mówiono, że są one zasadniczo odporne na koronawirusa, zwłaszcza jeśli są młode i zdrowe.

Jednak wstępne dane z RPA i badania prowadzone w kilku krajach Europy sugerują, że szczepionki słabiej chronią przed nową mutacją i w mniejszym stopniu ograniczają rozprzestrzenianie się choroby w porównaniu do wersji Delta. Dobra wiadomość? Hospitalizacja i śmierć w dalszym ciągu pozostają mało prawdopodobne dla zaszczepionych - tak przynajmniej wynika z wstępnych badań. Dodatkowy zastrzyk, tzw. booster lub wcześniejsze przejście choroby wydaje się zapewniać jeszcze większą ochronę.

Dla dyrektora Yale Institute for Global Health jest to wystarczający dowód uzasadniający zmianę definicji "pełnego szczepienia" według CDC.

„Myślę, że wraz z Omikronem i pojawiającymi się danymi nie ma powodu, dla którego nie powinniśmy naciskać na konieczność przyjęcia trzeciej dawki" - powiedział Saad Omer.

Zgodnie z nową definicją osób w "pełni zaszczepionych", czyli po szczepionkach i boosterze, jest mniej niż jedna czwarta w USA. Biorąc pod uwagę, że osoby z podstawową szczepionką są mniej chronione przed infekcją, są więc bardziej narażone na przenoszenie choroby na nieszczepionych lub częściowo zaszczepionych dorosłych i dzieci, a także wrażliwe immunologicznie osoby.

Miejsca, które wcześniej mogły wydawać się bezpieczne dla zaszczepionych osób – restauracja, kościół lub koncert – mogą nagle stać się podatnym gruntem do transmisji. I rzeczywiście, pojawiające się raporty sugerują, że duże zgromadzenia w pomieszczeniach nawet w pełni zaszczepionych ludzi mogą stać się okazją do rozprzestrzeniania się koronawirusa w erze Omikronu.

Podobnie ludzie, którzy byli wcześniej chronieni z powodu przebytej infekcji, mogą teraz być bardzo podatni na ponowne zarażenie i przenoszenie choroby.

W rzeczywistości może się okazać, że najlepiej zabezpieczonymi przed Omikronem rejonami kraju będą te, które doświadczyły niszczycielskiej fali wirusa, a następnie odnotowały wysoki wskaźnik szczepień.

Najgorszy scenariusz

Jeśli okaże się, że wirus przenosi się tak łatwo jak się podejrzewa, pokonuje zabezpieczenia szczepionek i przebytych infekcji, wówczas w krótkim czasie zachorować mogą w całym kraju miliony osób.

Taki scenariusz byłby szczególnie niebezpieczny, gdyby nagle więcej ludzi niż dotychczas potrzebowało szpitalnego łóżka w tym samym czasie. Omikron jest tak przenośny, że liczba przypadków może się zwiększyć w całym kraju mniej więcej w tym samym czasie, co utrudniłoby przemieszczanie personelu i respiratorów do szczególnie dotkniętych regionów. Możliwości oddziałów intensywnej terapii w niektórych stanach są już prawie w pełni wykorzystane, a pracownicy służby zdrowia masowo odchodzą. Perspektywa takiego gwałtownego wzrostu liczby hospitalizacji martwi wielu lekarzy.

Gdyby okazał się łagodniejszy…

Scenariusz ten byłby łagodniejszy, gdyby okazało się, że jednak szczepionki nas chronią, a sam Omikron powoduje znacznie łagodniejszą chorobę niż Delta. To realny scenariusz, ale wciąż daleki od potwierdzenia. Ale nawet w tej wersji prawie pewne jest, że liczba zachorowań wzrośnie zarówno na obszarach silnie zaszczepionych, jak i na obszarach niedostatecznie zaszczepionych.

Niezależnie od wszystkiego, Omikron będzie bardziej dotkliwy dla wszystkich.

Zakres nadchodzących trudności będzie zależał od zdolności Omikronu do powodowania poważnych chorób i śmierci, a także lokalnej polityki względem podejmowanych działań.

na podst. theatlantic
rj